Jak wylicza lokalny portal Iochota.pl, kaplica prawosławna pod wezwaniem męczennika archimandryty Grzegorza w Warszawie, która funkcjonuje razem z Muzeum ikon i z kilkoma innymi organizacjami pozarządowymi w budynku mieszkalnym, zajmuje 1360 mkw. Odpady tam wytwarzane mieszczą się do dwóch pojemników o pojemności 1100 l. Podmioty te zapłacą za nie… 1836 zł, w przeliczeniu na pojemnik to 918 zł.

Wysokość tej opłaty wynika z rozwiązań, które od 1 marca obowiązują w Warszawie, a wprowadzenie których umożliwia ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2010). W zabudowie mieszanej, czyli na przykład w blokach mieszkalnych z punktami usługowymi, lokale, w których prowadzona jest działalność, mogą być rozliczane za śmieci między innymi metodą „od powierzchni”, od zużytej wody i od pojemnika. Nie ma takiej możliwości w przypadku typowych nieruchomości niezamieszkanych – ich właściciele muszą płacić stawkę za pojemnik.

Natomiast maksymalna stawka określona w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach za odbiór odpadów z nieruchomości niezamieszkanych to 54,17 zł za taki sam pojemnik. Różnica jest więc znacząca.

Mateusz Karciarz z Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy zaznacza, że naliczanie opłaty śmieciowej od metrażu, w zabudowie mieszanej, czyli na przykład w bloku mieszkalnym z lokalami usługowymi na parterze, nie jest powszechne. – Gminy takie lokale rozliczają przeważnie za pojemnik – dodaje.

Metoda „za pojemnik” ma jednak wady. To maksymalne stawki, które według samorządowców są zaniżone i nie pozwalają na pokrycie kosztów gospodarowania odpadami (wspomniane 54,17 zł za pojemnik 1100 l). I w efekcie do systemu dopłacają mieszkańcy. To także konieczność ustawienia co najmniej dwóch zestawów pojemników: jednego dla mieszkańców, a drugiego dla przedsiębiorcy. Kolejną wadą jest możliwość podrzucania odpadów, czyli śmiecenia na konto mieszkańców. – Przy metodzie od powierzchni takich obaw nie ma i z tego względu Warszawa przyjęła rozsądne rozwiązanie – ocenia Mateusz Karciarz.

W legislacyjnym bałaganie

Jest ono roztropne, ale nie dla wszystkich. Metoda „od powierzchni” jest bolesna dla tych, którzy prowadzą działalność w dużym metrażu, ale mało śmiecą, czyli na przykład dla szkoły tańca, jeśli jej siedziba mieści się na parterze bloku lub kamienicy. Jej właściciel za odbiór pojemnika o pojemności 1100 l zapłaciłby maksymalnie 54,17 zł, jeśli siedziba szkoły znajdowałaby się w nieruchomości bez mieszkańców.

Według Macieja Kiełbusa z kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners z Poznania rozbieżności w opłatach to wina niespójnych przepisów ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2010 ze zm.). – Wynik wprowadzania cząstkowych zmian bez spojrzenia na cały system – komentuje. I dodaje, że Warszawa konsekwentnie wskazuje, że stawki za pojemnik dla nieruchomości niezamieszkanych są zaniżone i nie pokrywają kosztów funkcjonowania systemu. – W przypadku nieruchomości mieszanych, gdzie było to możliwe, wprowadzono opłaty, które są bardziej adekwatne, oparte na innej metodzie niż metoda pojemnikowa – podkreśla Maciej Kiełbus. W przypadku typowych nieruchomości niezamieszkanych – opłata za pojemnik jest jedyną możliwą.

Poprosiliśmy urząd miasta stołecznego Warszawy o komentarz. Zastępczyni rzecznika prasowego urzędu Ewa Rogala poinformowała, że opłata w zabudowie mieszanej, czyli 1,35 zł za metr kwadratowy lokalu, jest rozwiązaniem tymczasowym. Docelowo w Warszawie ma obowiązywać sposób naliczania stawek od ilości zużytej wody, a obecnie trwają jego testy i analizy. – Urząd przyjrzy się także kwestii nieruchomości niezamieszkanych w zabudowie mieszanej – dodała.

Niesprawiedliwa opłata – co robić?

Czy właściciel przywoływanej już szkoły tańca może wnioskować w urzędzie miasta o obniżenie opłaty, której wysokość jest według niego niesprawiedliwie naliczona? Według Mateusza Karciarza – nie. – O obniżkach jest mowa jedynie w art. 6k ust. 4, a ten dotyczy nieruchomości, na których zamieszkują mieszkańcy – zaznacza.

Może w takim razie sprawiedliwości należy szukać w sądzie? Maciej Kiełbus zaznacza, że ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach wprost pozwala na pobieranie opłaty od powierzchni w zabudowie mieszanej. Natomiast – jak zauważa – właściciele tego typu nieruchomości mogą zawsze uchwałę kwestionować przed wojewódzkim sądem administracyjnym. Z uzasadnienia do uchwały i innych materiałów stanowiących dla radnych podstawę do jej podjęcia powinno wynikać, dlaczego przyjęto taką, a nie inną wartość przy obliczaniu stawki – dodaje. W Warszawie jest to maksymalny przelicznik stosowany przy ustalaniu opłaty „od powierzchni”, czyli 1,35 zł za mkw.

Także Mateusz Karciarz podkreśla, że ustawa umożliwia gminom naliczanie opłat w zabudowie mieszanej od powierzchni. I dodaje, że jeśli właściciel nieruchomości chciałby podnosić zarzut naruszenia zasady równości wobec prawa, to ewentualnie należy skarżyć ustawę, a nie w uchwałę. – Rada gminy wykorzystała przepisy ustawy. Wobec tego być może należałoby rozważyć złożenie skargi w Trybunale Konstytucyjnym? – dodaje.

Prawnik zauważa przy tym, że drastyczne różnice w opłatach za śmieci będą dotyczyły tylko szczególnych przypadków, czyli wyłącznie lokali o dużej powierzchni, które wytwarzają małą ilość odpadów.

>>> Czytaj też: Resort pracy wyjaśnia: Wynagrodzenie pracownika pracującego zdalnie nie ulega zmianie