W rozwiązaniu tego problemu kluczowe będą rozmowy z Komisją Europejską w 2021 roku, a ich celem powinno być przekonanie Komisji, że kraj na trwałe wszedł na ścieżkę realnego wspierania odnawialnych źródeł energii, wynika z opinii opublikowanej przez Forum Energii.

"Osiągnięcie celu 15 proc. OZE w miksie energetycznym [w 2020 roku], jeśli nie nastąpi przypadkowy zbieg okoliczności, wydaje się nierealne" - czytamy w materiale.

W 2018 roku udział ten wynosił jedynie 11,3 proc. Zdaniem autorów, efekty aukcji OZE organizowanych w latach 2018-2020 nie wystarczą do nadrobienia tej luki, tym bardziej że większość nowych instalacji powstanie już po 2020 roku.

"W negocjacjach z Komisją Europejską kluczowy stanie się więc rok 2021, w którym musimy przekonać Brukselę, że nasz kraj na trwałe wszedł na ścieżkę realnego wspierania odnawialnych źródeł energii, a widoczne od 2018 r. przyspieszenie w rozwoju OZE będzie kontynuowane. Polska powinna udowodnić, że choć nie osiągnęliśmy progu na rok 2020, chcemy mieć konstruktywny udział w realizacji unijnego celu na rok 2030. Takie podejście z pewnością spotka się z pozytywną reakcją KE i może pomóc uniknąć kar, jeśli rzeczywiście efekty będą widoczne. W przeciwnym wypadku, Polska będzie narażona na szereg konsekwencji." - czytamy dalej.

>>> Czytaj również: Energa rozpoczęła rozruch technologiczny Farmy Wiatrowej Przykona

Formalna część procesu oceny realizacji celu OZE oraz decyzji KE na temat ewentualnych konsekwencji rozpocznie się w 2022 roku, jednak nieformalny proces oceny rozpocznie się jednak dużo szybciej.

"I właśnie dlatego, jeśli istnieje ryzyko, że dane państwo nie zrealizuje swojego celu, kluczowe będzie prowadzenie dialogu z Komisją Europejską już w 2021 roku, czyli przed publikacją oficjalnych danych. Jak już wspomniano, wiele wskazuje na to, że dialog ten będzie odbywać się w kontekście realizacji drugiego z unijnych celów OZE, czyli poziomu 32% na rok 2030. Dlaczego? Po pierwsze, zobowiązania krajowe na 2020 rok są punktami wyjścia dla każdego państwa członkowskiego przy realizacji swojej kontrybucji do osiągnięcia ww. unijnego celu OZE. Dodatkowo, od dnia 1 stycznia 2021 będą one stanowiły minimalny dopuszczalny poziom udziału energii odnawialnej w każdym państwie członkowskim" - wyjaśniono.

Dyrektywa OZE nie wskazuje sankcji za brak realizacji celu na rok 2020, a KE nie planuje publikacji żadnych wytycznych dotyczących ścieżki postępowania w takim przypadku. Z ogólnych zasad traktatów UE, które dotyczą niezrealizowania obowiązków wynikających z unijnego prawa, wynika, że Komisja Europejska może rozpocząć procedurę skierowaną wobec każdego państwa, które nie zrealizuje swojego zobowiązania. Głównym celem będzie ustalenie planu realizacji środków naprawczych oraz ich pilna implementacja. W najbardziej negatywnym scenariuszu państwa mogą zostać obłożone karami finansowymi, lecz jest to odległa perspektywa, zaznaczono.

Możliwe są jednak inne negatywne skutki: 

- ryzyko poniesienia kosztów transferów statystycznych,

- ryzyko wpłat do unijnego mechanizmu finansowania energii z OZE,

- ryzyko trudniejszej realizacji celu na rok 2030, wskazano.

"W przypadku braku współpracy ze strony państwa członkowskiego, widmo kar finansowych jest silnym instrumentem mobilizowania ich do wdrożenia prawa unijnego i realizowania wynikających z tego obowiązków. Komisja Europejska jako ostateczność uruchamia taką procedurę przede wszystkim w sytuacji, gdy państwo nie wykazuje dobrej woli, popartej konkretnym planem wdrażanych działań naprawczych" - podsumowano w opinii.

>>> Czytaj również: Polskie wiatraki wyprodukowały najwięcej energii elektrycznej w historii. Ceny prądu spadają