Premier Edouard Philippe ogłosił w środę podczas konferencji prasowej, że Rada Ministrów przyjęła 25 dekretów, aby przeciwdziałać „szokowi ekonomicznemu, społecznemu i zdrowotnemu”, jak określił obecną sytuację.

„Jesteśmy zaledwie na początku kryzysu gospodarczego” – ocenił.

Reklama

To bezprecedensowa sytuacja od 1958 roku. Nigdy wcześniej żaden francuski rząd nie przyjął tylu rozporządzeń podczas jednego posiedzenia. Pakiet dekretów poważnie modyfikuje m.in. kodeks pracy, zezwalając firmom działającym w niektórych sektorach, aby pod pewnymi warunkami odstąpiły od prawa pracy, wprowadzając 60-godzinny tydzień pracy. Pracodawcy będą również mogli modyfikować plany urlopowe swoich pracowników.

Nowymi regulacjami mają być objęte branże: energetyczna, telekomunikacyjna, logistyczna i transportowa oraz przemysł spożywczy.

„Francja musi przygotować się na długi wysiłek, aby poradzić sobie ze skutkami kryzysu” – podkreślał premier.

„Czeka nas ogromny spadek aktywności gospodarczej w 2020 roku” – oświadczył z kolei minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire.

Przyjęty przez rząd pakiet antykryzysowy składa się z trzech filarów: kredytów, bezpośredniego wsparcia finansowego dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz możliwości wysyłania pracowników na częściowe bezrobocie, które będzie współfinansowane przez państwo.

Pośród rozporządzeń znalazły się również rozwiązania dotyczące opieki społecznej i ochrony socjalnej, m.in. wydłużenie okresu wypłacania zasiłków dla bezrobotnych, odroczenie zapłaty czynszów, rachunków za prąd i gaz oraz przedłużenie okresu, w którym zakazane jest eksmitowanie na bruk osób niepłacących czynszu.

Ustanowiony mechanizm współfinansowanych przez państwo zasiłków dla osób, które nie wykonują pracy, ale nie są na stałe zwalniane ze swoich przedsiębiorstw, ma ograniczyć zwolnienia pracowników. Zatrudnieni w firmach przeżywających trudności z powodu epidemii będą mogli przejść na częściowe bezrobocie.

Nie będą oni zwolnieni i otrzymają wynagrodzenie w wysokości 70 proc. wynagrodzenia brutto (około 84 proc. wynagrodzenia netto). Państwo będzie finansowało to świadczenie do 4,5-krotności minimalnego wynagrodzenia. Pracownicy z wynagrodzeniem minimalnym lub niższym otrzymają 100 proc. uposażenia.

Osoby pracujące na legalnych umowach świadczące usługi w domach (sprzątaczki, opiekunki, fryzjerzy, kosmetyczki itd.) otrzymają rekompensatę do 80 proc. wynagrodzenia, jeśli nie będą mogły wykonywać pracy z powodu epidemii koronawirusa.

>>> Polecamy: Prezydent Brazylii idzie pod prąd. Walkę z pandemią nazywa "zbrodnią"