Recesja związana z koronawirusem odbije się w Europie na spadku PKB, wzroście długu publicznego oraz na zmniejszeniu płynności firm - wynika ze środowego wpisu na Twitterze prezesa PFR Pawła Borysa.

"Na ten moment wydaje się, że koszty #koronarecesja w Europie można podsumować średnio jako 3 x 10 proc. - spadek PKB w 2020 o 10 proc., wzrost długu publicznego o 10 pkt. proc. PKB oraz luka płynności w sektorze przedsiębiorstw 10 proc. PKB" - napisał w środę na swoim profilu Borys.

Kilka dni temu Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) ogłosiła, że każdy miesiąc zastoju dużej gospodarki spowodowany pandemią koronawirusa oznacza spowolnienie rocznego wzrostu o 2 proc. PKB tego państwa.

Organizacja zweryfikowała też swoje prognozy co do globalnego wzrostu gospodarczego, które według OECD w 2020 r. wzrośnie o 2,4 proc., a nie jak wcześniej przewidywano 2,9 proc. Zastrzegła przy tym, że gdyby doszło do długotrwałej epidemii, która ogarnęłaby region Azji i Pacyfiku oraz Europę i Amerykę Północną, to globalny wzrost w tym roku może spowolnić do 1,5 proc.

We wtorek premier Mateusz Morawiecki odnosząc się do wpływu wirusa na polską gospodarkę ocenił, że nie jest wykluczone, iż dynamika PKB będzie poniżej zera procent.

Polski Instytut Ekonomiczny w marcu oceniał, że pandemia koronawirusa w najczarniejszym scenariuszu może spowodować, że polskie PKB w 2020 r. skurczyłoby się o 4,7 proc.

>>> Czytaj też: Drugi kwartał będzie najgorszy. Cofniemy się do 2017 r.? [PROGNOZY]