Domy pogrzebowe okrajają działalność, liczba zgonów szybko rośnie. "Powstanie wąskie gardło"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 kwietnia 2020, 19:07
W związku nasileniem epidemii koronawirusa w USA domy pogrzebowe w Nowym Jorku przygotowują się na najgorszy scenariusz - podaje CNN. Już teraz codziennie podwaja się liczba zgonów - wynika z danych nowojorskiego ratusza.

Według najnowszych danych urzędu burmistrza Nowego Jorku odnotowano 41771 potwierdzonych przypadków zakażenia i 1096 ofiar śmiertelnych.

Jak powiedział CNN szef stowarzyszenia dyrektorów domów pogrzebowych w stanie Nowy Jork Mike Lanotte od weekendu notuje się wzrost liczby zgonów. „Codziennie podwaja się liczba ofiar śmiertelnych” - zauważył.

„Problem polega na tym, że dyrektorzy domów pogrzebowych i cmentarze zdecydowali się zmniejszyć liczbę pracowników z powodu Covid-19. – wyjaśnił Lanotte, którego stowarzyszenie zrzesza około 950 domów pogrzebowych w całym stanie Nowy Jork.

Przypomniał, że zgodnie z wytycznymi gubernatora Nowego Jorku Andrew Cuomo w ceremonii pogrzebowej mogą uczestniczyć tylko członkowie najbliższej rodziny zmarłych.

„Pod żadnym względem nie jest to idealne rozwiązanie, ale dyrektorzy domów pogrzebowych z pewnością pracują z rodzinami, a rodziny rozumieją sytuację” – mówił Lanotte, dodając, że w niektórych przypadkach organizowane są transmisje z uroczystości na Skypie lub Facebooku.

Szef stowarzyszenia podziela zaniepokojenie dyrektorów z powodów braku środków ochrony dla personelu i zwraca uwagę na potrzebę zachowania szczególnej ostrożności przy przyjmowaniu zmarłych ze szpitali.

„Najgorszy scenariusz byłby podobny do sytuacji we Włoszech z trumnami ułożonymi jedna na drugiej. Nie twierdzę, że znajdujemy się na tym etapie, ale nikt nie chce, żeby do tego doszło” - zapewnił.

Nie inaczej jest na Brooklynie. Jeden z dyrektorów tamtejszych domów pogrzebowych powiedział PAP, że sytuacja jest bardzo poważna. „Krematoria i cmentarze są przeciążone. Na kremację trzeba czekać około tygodnia. Większość zmarłych to ofiary koronawirusa” – zauważył.

Jak dodał, nie zawsze nawet wiadomo, czy ktoś był zakażony, czy nie, ponieważ ludzie umierają też w domach i nie wszyscy byli poddani testom na Covid-19.

>>> Polecamy: Liczba zgonów na północy Włoch dwukrotnie wzrosła. W Bergamo o 400 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj