Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zgodził się na propozycje środków tymczasowych wobec Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, o które wnioskowała Komisja Europejska. Oznacza to, że w oczekiwaniu na ostateczne rozstrzygnięcie sprawy powinno dojść do zawieszenia przepisów, na podstawie których działa ID SN, a sprawy, które należą do jej właściwości, nie powinny być przekazywane składom niedającym gwarancji niezawisłości. W ciągu miesiąca od doręczenia postanowienia polski rząd ma poinformować Komisję o realizacji tych środków. Ten podkreśla, że kwestie wymiaru sprawiedliwości leżą w gestii państw członkowskich. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że zapyta Trybunał Konstytucyjny, co ma tej sprawie zrobić.

>>> Czytaj też: 100 mld zł dla firm w ramach tarczy finansowej. "Toczymy wojnę o utrzymanie polskich miejsc pracy"

Oceny środowego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej są skrajne. – Postanowienie TSUE nie odpowiada kompetencjom Unii Europejskiej, wykracza poza traktaty, narusza zasadę suwerenności państw członkowskich. Jest posunięciem uzurpacyjnym ze strony Trybunału i Komisji Europejskiej – ocenia wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Sędziowie przewidzieli ten zarzut. „Trybunał podkreślił, że chociaż organizacja wymiaru sprawiedliwości w państwach członkowskich należy do kompetencji tych ostatnich, to wciąż przy wykonywaniu tej kompetencji państwa członkowskie mają obowiązek dotrzymywać zobowiązań wynikających dla nich z prawa Unii” – napisano w uzasadnieniu postanowienia.

Środowisko sędziowskie nie kryje zadowolenia. – Stało się coś, co się stać musiało – stwierdza Dariusz Mazur, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów „Themis”. Jego zdaniem to konsekwencja pozbawienia polskiego sądownictwa gwarancji niezależności od czynnika politycznego. – Z jednej strony upolityczniona neo-KRS może pompować do systemu sądownictwa osoby lojalne wobec obozu władzy, a z drugiej strony Izba Dyscyplinarna SN może usuwać z niego sędziów niepokornych, tj. takich, którzy sprzeciwiają się upolitycznieniu sądów – mówi krakowski sędzia.

Powstaje pytanie o skutki decyzji TSUE. Po pierwsze, czy wdroży je rząd. – Reforma wymiaru sprawiedliwości należy do właściwości państw członkowskich. Skierujemy zapytanie do TK, do jakiego stopnia instytucja taka jak TSUE może podejmować takie decyzje jak dzisiaj – zapowiedział wczoraj premier Mateusz Morawiecki. – UE nie ma kompetencji do zawieszenia przepisów państw członkowskich w nieprzyznanym jej zakresie. UE nie może zawiesić organu konstytucyjnego, jakim jest Sąd Najwyższy – dodaje Sebastian Kaleta.

Ale jakie będą kroki rządu, zobaczymy w najbliższych dniach. Od wczoraj rząd ma miesiąc, by wykazać Brukseli, jakie kroki podjął w celu wdrożenia środków tymczasowych. Jakie będzie orzeczenie TK, można się spodziewać.

Pytanie czy jednak wbrew pierwotnej reakcji nie zapadną decyzje wychodzące naprzeciw decyzji TSUE? Przynajmniej częściowo za jej wdrożenie odpowiada też I prezes SN, która decyduje o kierowaniu spraw dyscyplinarnych. Z drugiej strony powstaje pytanie, czy jeśli Polski rząd nie wdroży w całości decyzji TSUE, Bruksela zdecyduje się wystąpić o nałożenie na Polskę kar pieniężnych.

>>> Czytaj też: PFR będzie emitował obligacje na tarczę finansową, NBP może je skupować od banków

Wczorajsze postanowienie TSUE bezpośrednio nie odnosi się do legalności obecnej Krajowej Rady Sądownictwa czy też powołanej przez tę radę drugiej z budzących wątpliwości izb SN – Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. – Trudno jednak sobie wyobrazić stworzenie modelu niezależnego sądownictwa dyscyplinarnego dla sędziów, zachowując wybór ID przez upolitycznioną neo-KRS – uważa Dariusz Mazur. Dlatego też jego zdaniem w ostatecznym wyroku TSUE siłą rzeczy będzie musiał odnieść się także do organu, który wybiera ID SN.

Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, podkreśla, że TSUE nie mógł odnieść się bezpośrednio do KRS czy IKNiSP, bo był związany tym, co zawierał wniosek KE. – Teraz tak naprawdę wszystko zależy od Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, do której sędziowie skierowali pozwy przeciwko osobom zasiadającym w IKNiSP, dotyczące przesądzenia statusu takich osób. Wystarczy tylko chcieć je rozpatrzyć – twierdzi sędzia. Sędzia Mazur zwraca jednak uwagę, że w postanowieniu nakazano powstrzymać się od przekazywania spraw zawisłych przed ID SN do rozpoznania przez skład, który nie spełnia wymogów niezależności wskazanych przede wszystkim w listopadowym wyroku TSUE. – A to oznacza, że sprawami zawisłymi przed ID nie mogą się zajmować nie tylko sędziowie z tej izby, ale także z IKNiSP oraz powołani na wniosek obecnej KRS sędziowie Izby Cywilnej – zauważa.

Dr hab. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, potwierdza, że formalnie wczorajsze postanowienie jest wiążące dla państwa tylko w zakresie ID SN. – TSUE wskazał jednak, że podstawą, która uzasadnia zastosowanie środka tymczasowego, jest m.in. to, że mandat członków poprzedniej KRS został przerwany, a wybór członków nowej KRS przez Sejm sprawił, że w organie tym dominuje władza ustawodawcza – zauważa ekspert. A przecież sędziowie IKNiSP zostali powołani na urząd sędziowski także na skutek wniosku tak ukształtowanej KRS. Dlatego też jego zdaniem mimo że rządzący formalnie nie zostali do tego zobowiązani wczorajszym rozstrzygnięciem, to jednak powinni dostrzec, że to postanowienie ma też swoje odniesienia zarówno do KRS, jak i IKNiSP.

W chwili obecnej jest to szczególnie istotne, jeżeli chodzi o IKNiSP. Izba ta orzeka przecież o ważności wyborów. A to niesie daleko idące ryzyko, gdyż orzekanie w tym zakresie przez sędziów, których powołanie budzi wątpliwości, będzie mogło prowadzić w przyszłości do zakwestionowania ważności wyników wyborów prezydenckich – ostrzega Jacek Zaleśny. A to będzie uderzać w podstawy konstytucyjnego ustroju państwa. 

>>> Czytaj też: Zwolnienie z ZUS to wyższy podatek. Przedsiębiorca odda fiskusowi 515 zł