Lusztyn pytany, czy grozi Polsce widmo dalszej, mocnej dewaluacji złotego stwierdził, że "nie jest to nasz scenariusz bazowy". "Faza paniki na rynkach skończyła się. Złoty pozostaje stabilny i inwestorzy wydają się widzieć zasadność nadzwyczajnych działań podjętych przez rząd i NBP. Korzystamy też na ogólnej poprawie globalnych nastrojów wraz z mijaniem szczytu zachorowań w kolejnych krajach. Prawdopodobnie najważniejsze dla inwestorów jest to, która gospodarka pierwsza ograniczy skalę pogorszenia koniunktury i najszybciej powróci do fazy wzrostu" - podkreślił.

Zdaniem prezesa Pekao SA, jasnym jest, że popyt na nieruchomości w najbliższym czasie spadnie. "Gospodarstwa domowe będą odkładać pewne decyzje na później, modyfikować lub całkowicie rezygnować" - ocenił. "Część inwestycji (pod krótkoterminowy najem i związana z obsługą ruchu turystycznego) straciła rację bytu i zakończy się sprzedażą tych nieruchomości. Ujawniony potencjał do masowej pracy zdalnej i przeszacowanie przez firmy zapotrzebowania na powierzchnię biurową prawdopodobnie obniży zapotrzebowanie w tym segmencie" - zaznaczył.

Lusztyn zastrzegł, że trzeba jednak pamiętać, iż polski rynek nieruchomości nie ma ani takiego znaczenia dla gospodarki realnej, jak w Hiszpanii przed 2008, ani takich intensywnych powiązań z systemem finansowym, jak wówczas w USA. "Rynek znajdzie nowy punkt równowagi z niższymi cenami niż miałoby to miejsce w świecie bez pandemii, ale nie przestanie funkcjonować. Pamiętajmy też, że w świecie zerowych stóp procentowych mieszkania będą istotną i w długim terminie atrakcyjną klasą aktywów. Ważne jest też, aby pamiętać, że w Polsce cały czas mamy deficyt mieszkań – na tysiąc osób przypada 366 mieszkań, przy średniej europejskiej 460, mamy więc cały czas niezaspokojony naturalny popyt" - ocenił.

Reklama

Prezesa Pekao SA pytany, jak może wyglądać optymalna ścieżka wyjścia z gospodarczego lockdownu stwierdza, że należy pamiętać, iż priorytetem zawsze będzie zdrowie publiczne i jest to rzecz najważniejsza. "Otwieranie gospodarki jest i będzie warunkowane utrzymywaniem epidemii pod kontrolą. Znoszenie lockdownu będzie zatem stopniowe. W pierwszej kolejności poluzowane zostaną restrykcje dotyczące handlu i drobnych usług, później należy umożliwić powrót do pracy pracowników, którzy obecnie muszą opiekować się dziećmi. Do momentu, w którym świat będzie miał lekarstwo na wirusa, musimy się liczyć z tym, że będziemy mieli pewne ograniczenia związane z koniecznością utrzymywania dystansu" - zauważył.

>>> Czytaj też: Każdy dzień postoju kosztuje polską gospodarkę 7 mld zł