Pandemia może doprowadzić po obu stronach Atlantyku do kolejnego kryzysu – fiskalnego.
Bloomberg

W Europie najbardziej potrzebują pomocy bardzo zadłużone Włochy. W USA najgorzej wygląda sytuacja dużych stanów takich jak Nowy Jork i Illinois. Sytuacja na obu kontynentach wygląda podobnie: Republikanie narzekają na problemy finansowe stanu Illinois, podczas gdy Berlin krzywo patrzy na sytuację finansową Rzymu.

„Zaciskacze pasa” prawdopodobnie ulegną i pomogą ubogim członkom „wspólnot”. Jednak zażądają w zamian od zadłużonych podmiotów podjęcia w przyszłości konkretnych oszczędnościowych działań. Kluczowe dla USA i UE będzie wprowadzenie rozwiązań, które wspomogą budżety potrzebujących, ale nie doprowadzą do nadmiernego zadłużenia.

Bloomberg

- Ilekroć mówimy o transferach fiskalnych, zarówno w obrębie krajów, jak i między nimi, to zawsze trudne politycznie zadanie – jest tak nawet w przypadku konfederacji takich jak USA – powiedział dyrektor think tanku Bruegel. – Debata w UE jest oczywiście o wiele przyjemniejsza (…) – dodał.

Demokraci dowodzeni przez przewodniczącą Izby Reprezentantów Nancy Pelosi chcą od Kongresu 700 mld dol. na pomoc dla stanów i lokalnych rządów, które zostały najmocniej zranione przez pandemię. Republikanin Mitch McConnell sprzeciwił się tej propozycji, argumentując, że stany w przeważającej mierze zarządzane przez Demokratów znajdują się w trudnej sytuacji finansowej, ponieważ prowadziły w tym zakresie złą politykę. Coraz mniej przychylny rządowej pomocy dla wspomnianych stanów jest także prezydent Donald Trump.

Również w UE nie ma zgodności co do tego, jak pomóc wyjść z kryzysu finansowego Włochom. Unijne kraje najmocniej dotknięte koronawirusem domagają się, by koszty walki z pandemią wzięła na siebie solidarnie cała Wspólnota. Kraje północnej Europy, w tym głównie Niemcy i Holandia, sprzeciwiają się temu, kładąc nieustannie nacisk na kontrolę finansów publicznych.

Pracownik konserwatywnego Manhattan Institute uważa, że cała prawa strona politycznego spektrum nie ufa zadłużonym regionom, ponieważ uważa, że ich problemy wynikają nie tylko z pandemii, ale też prowadzenia nieodpowiedzialnej polityki finansowej. Ma jednak pewnością świadomość, że to prodemokratyczne stany napędzają głównie gospodarkę USA, a wpływy z tamtejszych podatków wspierają mniejsze, w większym stopniu wiejskie części tego kraju.

>>> Polecamy: Wielkie wydawanie na walkę z wirusem. Dług państwa może wzrosnąć nawet o 200 mld zł