44-letni Hoti w kwietniu został mianowany na premiera przez prezydenta Hashima Thaciego. Zastąpił na tym stanowisku pełniącego obowiązki szefa rządu Albina Kurtiego, który pod koniec marca otrzymał w parlamencie wotum nieufności zainicjowane przez LDK, będącą w tym czasie partnerem lewicowego Samostanowienia (Vetevendosje) w koalicyjnym rządzie.

Parlamentarzyści Samostanowienia nie wzięli udziału w środowym głosowaniu. Władze tego ugrupowania uważają, że tylko ono jest uprawnione do utworzenia nowego gabinetu, ponieważ zdobyło najwięcej miejsc w wyborach parlamentarnych w październiku ubiegłego roku. Pod koniec maja partia ta, mimo pandemii koronawirusa, zorganizowała w Prisztinie demonstrację przeciwko Hotiemu.

Reklama

LDK jest drugą w parlamencie partią pod względem liczby mandatów. Po zerwaniu koalicji z Samostanowieniem nie miała parlamentarnej większości, którą uzyskała dopiero po połączeniu sił z dwiema mniejszymi partiami reprezentującymi Albańczyków oraz z partią mniejszości narodowej Serbów.

Hoti, który jest profesorem ekonomii, zapowiadał przeznaczenie przez jego rząd 1,2 mld euro na walkę ze skutkami gospodarczymi pandemii koronawirusa. Eksperci podkreślają jednak, że największym wyzwaniem nowego gabinetu będzie powrót do dialogu politycznego z Serbią, która nie uznaje niepodległości Kosowa i z którą Prisztina prowadzi wojnę celną.

"Uważamy, że dialog z Serbią w celu osiągnięcia porozumienia, opartego na wzajemnym uznaniu niepodległości obu krajów, ma zasadnicze znaczenie dla Kosowa" - mówił Hoti po odebraniu nominacji z rąk prezydenta. Jego zdaniem w negocjacjach powinny nadal brać udział Stany Zjednoczone i Unia Europejska, które już niejednokrotnie wzywały obydwa kraje do wznowienia dialogu.

Serbia nie uznaje ogłoszonej w 2008 roku niepodległości Kosowa, mimo że uznało ją 111 państw, w tym 23 z Unii Europejskiej. Uregulowanie wzajemnych stosunków jest jednym z warunków wejścia obu krajów do UE, o co starają się zarówno Belgrad, jak i Prisztina. (PAP)