Złote kible i miliony w gotówce! Czy ta afera pogrąży Zełenskiego?

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
13 listopada 2025, 07:05
W sieci wizerunek współpracownika Zełenskiego Timura Mindycza, cześto zestawia sie z obrazem złotych toalet - symbolu poziomu skorumpowania ukraińskich elit.cze
W sieci wizerunek współpracownika Zełenskiego Timura Mindycza, często zestawia się z obrazem złotych toalet - symbolu poziomu skorumpowania ukraińskich elit./Telegram
Władze Ukrainy ogłosiły wyniki jednego z najbardziej burzliwych śledztw ostatnich lat. Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) przez 15 miesięcy prowadziło dochodzenie, które doprowadziło do postawienia zarzutów siedmiu osobom z kręgu politycznych i biznesowych elit. W centrum uwagi znalazł się Timur Mindycz — przedsiębiorca, partner prezydenta Wołodymyra Zełenskiego ze studia „Kwartał 95”, powiązany z kontraktami wartymi dziesiątki milionów dolarów.

Świat mówi o ukraińskiej aferze

Koniec z milczaniem na temat ukraińskiej korupcji. Według Reutersa, podejrzani mieli czerpać zyski z systemu prowizji i nielegalnych przetargów w sektorze energetyki i obronności. Straty budżetu państwa szacuje się na ponad 100 milionów dolarów. Na liście podejrzanych znalazł się także były minister sprawiedliwości Herman Galuszczenko a wcześniej minister energetyki, którego tymczasowo odsunięto od obowiązków.

NABU pokazuje znalezione u aferzystów olbrzymie ilości gotówki.
NABU pokazuje znalezione u aferzystów olbrzymie ilości gotówki.

Brytyjska prasa: „Powrót złotych toalet”

Sprawa przykuła uwagę nie tylko ukraińskich i regionalnych mediów, ale także prasy zachodniej. Jak zauważył konserwatywny tygodnik The Spectator, śledztwo NABU może mieć „poważne konsekwencje dla przyszłości politycznej Zełenskiego”. Autorzy tekstu przywołują symboliczną scenę odnalezienia „złotej toalety” oraz szaf pełnych gotówki w jednym z przeszukiwanych mieszkań. To błyskawicznie przywołało skojarzenia z czasami prezydenta Wiktora Janukowycza. „To ironia losu – rewolucja przeciwko złotym toaletom doprowadziła do wojny z Rosją. A teraz, jak się okazuje, na tych wojennych kontraktach znów można kupować złote toalety” – pisze The Spectator.

Mindycz, Fire Point i kontrakty bez pokrycia

NABU ujawnia, że Mindycz miał ogromny wpływ na przyznawanie państwowych kontraktów, zarówno w energetyce, jak i sektorze obronnym. Powiązana z nim firma Millikon UA miała dostarczyć kamizelki kuloodporne za ponad 225 milionów hrywien, których Siły Zbrojne Ukrainy ostatecznie nigdy nie otrzymały. Z kolei inna firma, Fire Point, niegdyś castingowe zaplecze komediowych produkcji Zełenskiego, nagle zaczęła otrzymywać zamówienia na produkcję dronów i pocisków manewrujących za dziesiątki milionów dolarów. Choć Fire Point nie została formalnie oskarżona, według New York Timesa oraz The Spectator, wokół kontraktów pojawiło się wiele pytań, także o źródła finansowania z Zachodu.

Wojna służb: NABU vs. SBU

W tle całej afery rozgrywa się cicha wojna między ukraińskimi służbami specjalnymi. NABU, wspierane politycznie i finansowo przez Unię Europejską oraz USA, prowadzi dochodzenie niezależne od struktur rządowych. Z kolei SBU – Służba Bezpieczeństwa Ukrainy – pozostaje lojalna wobec prezydenta i kontroluje istotne elementy wymiaru sprawiedliwości.

SBU pokazuje aresztowania pracowników NABU
SBU pokazuje aresztowania pracowników NABU, próbuje dokazać ze służby te były skorumpowane.

Jak zauważa The Spectator, dochodzi do coraz wyraźniejszego starcia między dwiema wizjami państwa: proeuropejskim modelem niezależnych instytucji a postradzieckim układem powiązań i lojalności politycznych.

Próba przejęcia NABU. Zełenski pod presją Zachodu

Tylko cztery miesiące przed wybuchem afery Zełenski próbował ograniczyć niezależność NABU i Prokuratury Antykorupcyjnej (SAPO), forsując ustawę, która podporządkowałaby je rządowi. Ruch ten spotkał się z gwałtowną reakcją opinii publicznej i protestami w centrum Kijowa – pierwszymi od początku wojny. Pod naciskiem Brukseli i Waszyngtonu ustawa została wycofana, ale napięcie nie zniknęło.

Dziś to właśnie te „wolne” instytucje uderzają w otoczenie prezydenta. Jak zauważają komentatorzy Spectatora, Zełenski nie ma już innego wyboru, jak tylko poprzeć działania NABU, nawet jeśli godzą one w jego dawnych partnerów biznesowych i politycznych.

Gąszcz powiązań, którego nikt nie ogarnia

Przeciętny obywatel Ukrainy – a nawet wielu obserwatorów międzynarodowych – z trudem orientuje się w tej zawiłej sieci układów, powiązań i wpływów. Dochodzenie NABU opiera się m.in. na ponad 1000 godzinach nagrań, które jak sugerują media miały służyć jako forma politycznego kompromitujacegomateriału (z ros. „kompromatu”).

Ten model działania przypomina bardziej logikę lat 90., znaną z Rosji i Ukrainy epoki oligarchów, niż współczesne państwo prawa. Dla wielu to kolejny dowód na to, że mimo wojny i deklaracji modernizacji, ukraińska polityka wciąż działa według nieprzejrzystych, osobistych reguł. To właśnie ta złożoność sprawia, że walka z korupcją jest tak trudna i często z góry skazana na zniechęcenie. Każda afera przypomina wielowarstwowy labirynt, gdzie za każdą nową nazwą stoi kolejna firma-słup, były współpracownik lub pośrednik.

Zachód czeka na konkrety, nie deklaracje

Dla Ukrainy to kluczowy moment. Przygotowując się na kolejną zimę w cieniu rosyjskich ataków, potrzebuje dalszego wsparcia finansowego i militarnego. Ale partnerzy z Zachodu domagają się jednocześnie dowodów na to, że pomoc nie kończy w prywatnych kieszeniach ludzi powiązanych z władzą. Zełenski stoi więc przed trudnym wyborem: lojalność wobec dawnych współpracowników czy transparentność wobec Zachodu. Jedno jest pewne. "Złote kible” powróciły do debaty publicznej jako symbol władzy, która miała być inna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj