Dłużnik staje się panem? Dziwny świat ujemnych stóp procentowych

złoty 2
złoty 2/ShutterStock
Trzy najdziwniejsze kraje? Szwajcaria, Dania i Japonia – za sprawą ujemnych stóp procentowych. Pół świata ma stopy na poziomie zero i do tej połowy się zbliżamy. Pod koniec maja RPP obniżyła główną stopę do 0,1 proc.

Do niedawna normalność wyglądała tak: bank centralny trzymał stopy procentowe na poziomie nieco wyższym od inflacji. Ogólny poziom cen rośnie cały czas, ale jeśli polityka gospodarcza działała we właściwy sposób, to nikomu to specjalnie snu z powiek nie spędzało.

Gdy można podnieść ceny, jest łatwo. Przychody rosną. Części pracowników można dać większą podwyżkę, innym mniejszą, a tym, którzy nie zasłużyli, po prostu zostawić stawkę bez zmian. I nikt nie czuje się specjalnie poszkodowany. Mamy do spłacenia długi? Przykre, ale dzięki inflacji osiągamy nominalnie wyższe przychody, więc dotkliwość zadłużenia realnie stopniowo maleje. To ważne dla państw i bacznie śledzonego wskaźnika długu publicznego do PKB (im większa nominalnie gospodarka, tym niższy wskaźnik). Równocześnie stopy powyżej inflacji sprawiają, że ci, którzy mają oszczędności, mogą liczyć na przyzwoite wynagrodzenie. A po długi sięgają ci, którzy będą w stanie spłacać i raty, i odsetki.

Tak było normalnie, ale przyszły kryzysy i najpoważniejsze banki centralne na świecie zaczęły eksperymentować ze stopami na poziomie zerowym albo nawet ujemnym. Japończycy do zera zeszli pod koniec lat 90., gdy już prawie od 10 lat zmagali się ze stagnacją – po kilku dekadach szybkiego wzrostu gospodarka nagle stanęła w miejscu (i do tej pory nie ruszyła za mocno). Amerykanie – najpierw na początku lat 2000., gdy pękła bańka internetowa i trzeba było pomóc przeżywającym duże kłopoty funduszom inwestycyjnym. Kolejny raz „po Lehmanie”, czyli w czasie kryzysu z lat 2008–2009. Trzeci raz „po Covidzie”. W strefie euro zerowe stopy obowiązują od 2016 r. Szwajcaria do zera zeszła w 2011 r., a poniżej w pamiętnym dla frankowiczów styczniu 2015 r. (pierwsi ujemną stopę wprowadzili Szwedzi – jeszcze w 2009 r.; dotyczyła depozytów banków komercyjnych w banku centralnym; podobna stopa u nas jest dziś na poziomie zerowym).

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Magazyn - eDGP
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDłużnik staje się panem? Dziwny świat ujemnych stóp procentowych »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj