Sezon na uzupełnianie świnek skarbonek w pełni. Ledwie zakończył się szał związany z Dniem Dziecka, a już za chwilę rozpocznie się czas odroczonych z powodu pandemii koronawirusa komunii. Dla najmłodszych to finansowe żniwa. Co czwarty gość takich uroczystości deklaruje, że zamierza ofiarować dzieciom gotówkę (badanie Smartscope dla Euro RTV AGD). Zawartość koperty to od 100 zł do bagatela 1 tys. zł. A to nie wszystko, bo zaraz koniec roku szkolnego, który oznacza kieszonkowe na wakacje (to dla młodszych) i sezon na letnie dorabianie (dla starszych), jeśli sytuacja epidemiczna pozwoli.

Na same produkty spożywcze najmłodsi wydają rocznie 3,5 mld zł – tak wynika z przeprowadzonego przez GfK badania Junior Shopper. A to oczywiście nie koniec wydatków. Im starsza młodzież, tym ich więcej, także tych na elektronikę czy ubrania. Według Narodowego Banku Polskiego własne pieniądze ma sześcioro na 10 uczniów VI klas podstawówki. Trzy lata później to już 80 proc., a w przedostatniej klasie szkoły średniej – 88 proc.

Spece od marketingu zacierają ręce. A czy młodzi potrafią racjonalnie podejść do swoich finansów?

Trening czyni mistrza

Choć zestawienie słów „nastolatki” i „pieniądze” nie kojarzy się ze słowem „rozsądek”, okazuje się, że takie połączenie nie jest chybione. Choć większość kieszonkowego trafia do sklepów spożywczych, dzieciom całkiem nieźle idzie też oszczędzanie. Jak pokazały analizy NBP z 2019 roku, oszczędności zgromadziło 26 proc. uczniów szkoły podstawowej (średnio 300 zł), 31 proc. uczniów w wieku gimnazjalnym (450 zł) oraz 36 proc. tych ze szkoły ponadgimnazjalnej (600 zł).

Nasze nastolatki całkiem sprawnie radzą sobie też w świecie finansów – takie wnioski płyną z prowadzonego przez OECD badania umiejętności 15-latków PISA. Choć zwykle kojarzy się je z oceną sprawności matematycznej czy czytania ze zrozumieniem, w 2018 r. do sprawdzianu dołożono część związaną właśnie z analizą finansów. Odpowiedzialny za prowadzenie analiz po polskiej stronie Instytut Badań Edukacyjnych opublikował raport z wynikami naszych nastolatków. A w nim laurka dla uczniów ówczesnej III klasy gimnazjum: umieją planować wydatki, porównują ceny w sklepach, posługują się bankowością mobilną. Lepiej niż oni z zadaniami dotyczącymi pieniędzy poradzili sobie tylko młodzi Finowie, Estończycy i Kanadyjczycy.

Wygląda na to, że nasze nastolatki są ostrożne. 78 proc. zestawia ze sobą ceny w różnych sklepach, zanim kupi upatrzony produkt. Rutynowo młodzi sprawdzają też internet. Połowa przyznaje, że z zakupem wymarzonej rzeczy czeka na promocje. Tylko co trzeci 15-latek przyznaje, że kupuje, co mu się podoba, bez sprawdzania cen. Częściej porównują dziewczyny niż chłopcy. One także częściej czekają na promocje. Jak jednak zauważają badacze, może to wynikać po prostu z różnic w tym, co nastolatki kupują. Z analiz prowadzonych przez GfK wokół programu 500+ wynika, że dziewczęta częściej niż chłopcy wybierają lody, kosmetyki, odzież i obuwie oraz owoce, za to chłopcy chętniej wydają pieniądze na fast foody i gry.

>>> Czytaj również: Sprzedaż kolonii i obozów ruszyła. Turystyka dziecięca się rozkręca