Ponadto rozebraliśmy na czynniki pierwsze rachunek za gaz. Okazuje się, że 60 procent opłaty to cena paliwa , reszta to opłata stała, opłata zmienna i inne narzuty, na które klient nie ma żadnego wpływu.

Mróz mniejszy – rachunki większe

Temat wysokich rachunków za gaz powraca jak bumerang. Najwięcej problemów było w sezonie 2007/2008. Odbiorcy skarżyli się na wysokie rachunki. Minął rok. Kolejna zima za nami. Sprawdziliśmy jak sytuacja wygląda teraz. Okazuje się, że rachunki za paliwo gazowe nadal są zmorą wielu Polaków.

Fora internetowe pełne jęków

Jeden z internatów podpisujący się nickiem "voytecku" skarży się, że zużycie gazu wzrosło mu o ponad 1000 m sześciennych. - Dostałem wczoraj rachunek z gazowni za okres 10.01.2009 - 18.03.2009 opiewający na kwotę 3.618zł za 2185 m3 gazu. Przewertowałem wszystkie ostatnie faktury i jest to zdecydowanie za dużo w porównaniu z analogicznymi okresami zimowymi, np. za okres 17.11.2008 - 10.01.2009 rachunek wyniósł tylko 927zl (508m3), a za okres 01.2008 - 03.2008 zużyłem 1128m3 gazu.

Może istotnie pod koniec stycznia i na początku lutego było trochę zimniej, ale to nie tłumaczy aż tak nadmiernego zużycia. Mieszkam w segmencie (~200m2) i rachunki zawsze były na poziomie 700-900zl, ale ten ostatni mnie po prostu zabił. Wg licznika wszystko się zgadza, czyli właśnie 2185 m3, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Wycieków gazu nigdzie nie ma (testowane). Co o tym sadzicie? Czy gazownia dodaje coś od siebie w tym paliwie ostatnio i dlatego dużo więcej przepaliłem?" - czytamy w komentarzu na jednym z portali internetowych.

Im zimniej tym mniej kalorii w polskim gazie

Natomiast interneutka „chotomowianka” zwraca uwagę na fakt, że gazownia sprzedaje nam gaz zimą i latem w tej samej cenie, ale niestety na zimę zmniejsza kaloryczność gazu - co wiąże się z jego większy zużyciem - czyli oznacza to, iż w praktyce płacimy więcej za metr gazu.
Moim zdaniem to nieuczciwe - podkreśla „chotomowianka”.

A co na to PGNiG?

Biuro prasowe PGNiG tłumaczy, że jeśli klienci porównują rachunki za gaz za zeszłą zimę z rachunkiem z tegorocznej zimy, to mogą wystąpić różnice. A polegają one na tym, że w 2008 roku były dwie podwyżki – w kwietniu i listopadzie - w sumie kilkanaście procent. - Ta podwyżka sprawiła dość sporą różnicę w rachunkach - powiedziała Forsalowi Katarzyna Kędracka z biura prasowego PGNiG.

- Spotkaliśmy się z zarzutem, że gaz jest mniej kaloryczny, ale gaz, który płynie w gazociągu jest poddawany kontrolom na wielu etapach. Jeśli nie spełnia normy, po prostu nie może płynąć. Zarzuty o gorszej jakości gazu zdarzają się głównie zimą. A wtedy jest taka prosta sprawa. W zimie woda płynącą w rurze jest zimniejsza niż ta, które płynie latem. Wiec, jeśli gotujemy wodę na herbatę musimy pokonać większą różnice temperatur niż latem” - dodała Katarzyna Kędracka.

Sprawdzisz jakość na koszt własny

Jeśli ktoś ma wątpliwości, jaka jest jakość gazu, który płynie do kuchenki, czy piecyka może zlecić badanie. Jeśli okaże się, że gaz rzeczywiście nie spełnia norm to odbiorca nie pokrywa kosztów badania. Jeśli spełnia normy to musi słono zapłacić za taką ekspertyzę. Nawet kilkaset złotych.

Jacek Bełkowski, rzecznik odbiorców paliw i energii, przy Urzędzie Regulacji Energetyki powiedział Forsalowi, że na przełowie 2007/2008 URE zleciło badania jakości gazu. - Poza wieloma nieprawidłowościami, które wykryliśmy i do usunięcia których zostały zobowiązane przedsiębiorstwa gazownicze, nie stwierdziliśmy żadnym przypadku zaniżenia jakości gazu. Czyli to co było podstawa, głównym impulsem odbiorców do składania skarg, nie miało miejsca.

-Zażądaliśmy od przedsiębiorstw gazowniczych ich badań, bo do takich są zobowiązane, ściągnęliśmy też wyniki badań wielkich odbiorców, którzy robili je na własna rękę. Żaden z tych elementów nie potwierdził aby jakość gazu była zaniżona. - Nie chciałbym, aby wyszło tak że w zeszłym roku jakość gazu była zła, a w tym roku dobra. W zeszłym roku też nie było żadnych dowodów na to, że jakość gazu była zaniżona w stosunku do norm – podkreślił Bełkowski.
PGNiG twierdzi, że każdy przypadek trzeba przeanalizować indywidualnie.

A jaki mamy w Polsce gaz?

Tajemniczo brzmiący gaz zaazotowany i wysokometanowy często pojawia się w komentarzach internetów. Wielu zastanawia się na czym polega różnica, i czy faktycznie gaz zaazotowany jest popularnie mówiąc mniej kaloryczny?

Faktycznie różnica między tymi gazami polega na odmiennym cieple spalania. Gaz wysokometanowy E – to gaz ziemny o wysokiej zawartości metanu – 98,14 proc. i dużym cieple spalania - minimum 39,5 MJ/m³. Oznacza to, że gaz ten jest bardziej kaloryczny niż gaz zaazotowany Lw, co zmniejsza jego zużycie i przyspiesza proces podgrzewania wody. Jest on jednak proporcjonalnie droższy w porównaniu z gazem zaazotowanym Lw, co wyrównuje koszty związane z użytkowaniem tych dwóch gazów.

Gaz zaazotowany Lw – to gaz ziemny o cieple spalania minimum 32,8 MJ/m³. Oznacza to, że gaz ten jest nieco mniej kaloryczny niż gaz wysokometanowy E, co nieznacznie zwiększa jego zużycie. Jest on jednak proporcjonalnie tańszy w porównaniu z gazem wysokometanowym E, co wyrównuje koszty związane z użytkowaniem tych dwóch gazów. Pod względem kosztów pozyskania energii oba gazy są niemal identyczne. Gaz wysokometanowy pochodzi z importu natomiast zaazotowany z krajowych źródeł w regionie wielkopolski.

Gaz zaazotowany jest tylko w okolicach Poznania. I obecnie trwa przestawianie tej aglomeracji na gaz wysokometanowy. Nie ma takiej możliwości aby np. wokół Warszawy odbiorcy mieli gaz zaazotowany – wyjaśniła Forsalowi Katarzyna Kędracka z PGNiG. O problemach z dostawami gazu do Polski informowaliśmy w „Raporcie o gazie” w styczniu 2009 r., gdy wystąpiły problemy pomiędzy Rosją a Ukrainą  oraz Ujawniamy - ile Polska płaci za gaz.

Dlaczego PGNiG przestawia odbiorów z tańszego gazu zaazotowanego na droższy wysokometanowy?

Wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska, próbowała wytłumaczyć podczas debaty w Sejmie sens przestawienia aglomeracji poznańskiej zasilanej gazem ze złóż rodzimych na droższy gaz importowany. Oczywiście zastrzegła, że opiera się głównie na opracowaniu PGNiG.

W Polsce istnieją dwa oddzielne systemy przesyłowe gazu ziemnego: - system przesyłowy gazu ziemnego wysokometanowego typu E, będący w ciągłej rozbudowie, - system przesyłowy gazu ziemnego zaazotowanego typu L, znacząco mniejszy od pierwszego, który podlega stopniowemu przestawieniu z zasilania gazem ziemnym typu L na gaz ziemny typu E.

System przesyłowy gazu ziemnego wysokometanowego umożliwia odbiór gazu ziemnego importowanego i gazu ze złóż zlokalizowanych na południu Polski, jak również gazu ziemnego wysokometanowego uzyskanego w procesie odazotowania z gazu ziemnego zaazotowanego ze złóż zlokalizowanych na zachodzie Polski. System przesyłowy gazu ziemnego zaazotowanego obejmuje swym zasięgiem teren zachodniej części Polski i zasilany jest ze złóż zlokalizowanych na Niżu Polskim.

Mogło zabraknąć rodzimego gazu

Proces przestawienia aglomeracji poznańskiej i gazociągu przesyłowego relacji Poznań - Ujście - Koszalin na gaz ziemny typu E rozpoczął się już w roku 2002. Powodem było – jak wyjaśniła wiceminister - zagrożenie bezpieczeństwa dostaw gazu do Pasa Nadmorskiego oraz pogłębiający się deficyt gazu zaazotowanego na obszarze aglomeracji poznańskiej.

Proces przestawienia aglomeracji poznańskiej na gaz ziemny typu E został przerwany, co spowodowało zagrożenie w zapewnieniu ciągłości gazu do aglomeracji poznańskiej oraz utrudnienia przy eksploatacji i sterowaniu pracą sieci gazowej. Obecnie na obszarze aglomeracji poznańskiej występuje deficyt gazu ziemnego zaazotowanego podgrupy Ls (brak nowych odkryć złóż gazu Ls) oraz brak możliwości przesyłowych gazociągów wysokiego ciśnienia, które ograniczają rozwój gazownictwa na tym terenie. Dlatego PGNiG stanęło przed koniecznością niezwłocznego przestawienia aglomeracji poznańskiej na inny rodzaj gazu lub zaprzestania przyłączania nowych odbiorców.

Aglomeracja poznańska jest przestawiana na gaz wysokometanowy pochodzący zarówno z importu, ze źródeł krajowych oraz z instalacji odazotowania w Odolanowie. Według wiceminister zmiana gazu zaazotowanego na wysokometanowy pozwoli na zwiększenie możliwości transportu gazu ziemnego bez dodatkowych inwestycji w system przesyłowy i dystrybucyjny, a także pozwoli na bardziej efektywne wykorzystanie instalacji odazotowania gazu ziemnego w Odolanowie.

Ponadto dalsze zasilanie aglomeracji poznańskiej w gaz zaazotowany mogłoby spowodować przerwanie dostaw do aktualnych odbiorców w okresie zimowym z powodu niewystarczających mocy produkcyjnych ze złóż aktualnie eksploatowanych oraz zagrożenie utratą strategicznych odbiorców ze względu na możliwość świadczenia usług jedynie na zasadach przerywanych.

Pomimo przestawienia aglomeracji poznańskiej na gaz ziemny grupy E w przeważającej ilości będzie to gaz pochodzący ze źródeł własnych, tzn. z:

- odazotowni w Odolanowie, gdzie przetwarzany jest gaz o niskiej kaloryczności na gaz wysokometanowy grupy E (dzięki wycofaniu gazu Ls z aglomeracji poznańskiej może nastąpić zwiększenie produkcji gazu ziemnego wysokometanowego i helu),

- odazotowni gazu zlokalizowanej w rejonie Grodziska Wielkopolskiego (zasilanej gazem ziemnym o niskiej kaloryczności z odkrytych złóż roponośnych w rejonie Międzychodu),

- odazotowni gazu ziemnego zaazotowanego podgrupy Lw z kopalń zlokalizowanych w rejonie Poznania, tj. złoża Kościan - Brońsko oraz z rejonu Kostrzyna Wielkopolskiego.

Jak PGNiG ustala taryfy?

Wiceminister wyjaśniła, że przy kalkulacji taryf dla paliw gazowych poziom cen dla gazu zaazotowanego podgrupy Ls i Lw ustalano na podstawie ceny gazu wysokometanowego, przy uwzględnieniu różnicy w wartościach ciepła spalania tych paliw.

Z chwilą zatwierdzania przez prezesa URE kolejnych taryf na paliwa gazowe cena za jednostkę energii gazu zaazotowanego była jednak niższa niż cena za jednostkę energii gazu wysokometanowego, co było konsekwencją prowadzonej polityki regulacyjnej prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. PGNiG dążyło do zrównoważenia cen paliw gazowych względem parytetu energetycznego. Jednak ze względu na wprowadzone w taryfie ograniczenia wzrostu ceny różnica pomiędzy cenami odniesionymi do jednostki energii zwiększała się w stosunku do cen ustalonych na podstawie taryf obowiązujących wcześniej.

Ponadto zgodnie z rozporządzeniem ministra gospodarki z dnia 6 lutego 2008 r. w sprawie szczegółowych zasad kształtowania i kalkulacji taryf oraz rozliczeń w obrocie paliwami gazowymi w aktualnie obowiązującej taryfie do kosztów pozyskania gazu wysokomentanowego wliczony został koszt transportu gazociągami przebiegającymi przez granice Polski, a dotyczy on wyłącznie gazu wysokomentanowego odbieranego z gazociągu SGT EuRoPol Gaz SA, czyli gazu dostarczanego z importu. - Należy zaznaczyć, że w poprzednio obowiązujących taryfach koszt ten był alokowany do stawek dystrybucyjnych. Zmiana alokacji tych kosztów nie miała wpływu na całkowity koszt związany z dostarczaniem paliw gazowych do odbiorców – dodała wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska.

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki, zatwierdzając taryfy dla paliw gazowych, stosuje zasadę kalkulowania ceny wypadkowej gazu wysokometanowego jako średniej ważonej ceny importowej i kosztu wydobycia, a ściślej:

- ceny gazu wysokometanowego importowanego, zgodnie z formułą kontraktową, kształtowaną kwartalnie, jako pochodna cen określonych produktów ropopochodnych, takich jak lekki i ciężki olej opałowy, uśrednionych z okresu poprzednich trzech kwartałów (jej dynamika pozostaje więc w ścisłym związku z długookresowym trendem cen ropy naftowej),

- ceny gazu wysokometanowego wydobywanego w kraju jako pochodna kosztów jego wydobycia,

- ceny gazów zaazotowanych kształtowanych jako równoważnik wartości jednostki energii zawartej w tych gazach, utrzymywany w stałej relacji do wartości tej jednostki w gazie wysokometanowym stanowiącym mieszankę gazu krajowego i importowanego.

Niewiele polskiego gazu

Według zarządu PGNiG prowadzona polityka dotycząca poszukiwań i wydobycia powinna pozwolić, na co najmniej utrzymanie wydobycia gazu ziemnego na poziomie od 4,3 do 4,5 mld m3/rok w przeliczeniu na gaz wysokometanowy oraz zabezpieczyć przyrost zasobów w stosunku 1,1 do wielkości wydobycia. - Jednocześnie należy zauważyć, że biorąc pod uwagę fakt, że roczny spadek wydobycia ze złóż eksploatowanych wynosi około 7 proc., to dla utrzymania obecnego poziomu wydobycia (ok. 4,3 mld m3 rocznie) co roku muszą być podłączane do eksploatacji nowe złoża o rocznym wydobyciu około 300 mln m3. Należy uznać, że jest to znaczący wysiłek z uwagi na to, że nowo odkrywane złoża są stosunkowo małe a procedury związane z uzyskaniem pozwoleń na budowę kopalni są długotrwałe (1,5-2 lat) – wyjaśniła wiceminister gospodarki.

Mniej skarg, czyli problemu nie ma

Jacek Bełkowski rzecznik odbiorców paliw i energii, przy Urzędzie Regulacji Energetyki powiedział Forsalowi, że w porównaniu z ubiegłym rokiem skarg na zawyżone rachunki jest znacznie mniej. Najwięcej było z okolic Poznania. - Ale to były raczej głosy niezadowolenia a nie skargi, które wynikały głównie z powodu przejścia z jednego gazu na drugi, które spowodowały zmianę w łącznych kosztach opłat za gaz i tam odbiorcy mieli odczucie, że być może jakość gazu nie jest taka jak potrzeba, ale to nie było tak masowe jak na przełomie roku 2007/2008. - Poza tym w ubiegłym roku głównym ogniskiem niezadowolenia odbiorców był Szczecin, Gdańsk i okolice Opola. To były trzy główne strefy. - Sądzę, że nośnikiem niezadowolenia były informacje medialne. I to było impulsem, że skargi wpływały masowo – dodał Bełkowski.

Wyjaśnił też, że do jego urzędu trafiły skargi, które po analizie wykazywały przesunięcie terminu odczytów liczników. - Stąd porównanie rok do roku było takie, że w tym roku więcej płace ale faktycznie okazywało się, że rachunek obejmował dłuższy okres rozliczeniowy. Były takie przypadki, że np. przedsiębiorstwo gazownicze nie spisało liczników bo nie miało do nich dostępu. Przyjęto wówczas szacunkowe dane. To też zniekształciło faktyczny pobór ale nie obciążało odbiorców, bo bilansowało się w następnym rachunku – wyjaśnił Bełkowski.

Pilnuj taryfy, bo możesz ją zmienić

W tym roku odbiorcy gazu w skargach składanych do Bełkowskiego narzekali na wysokie opłaty stałe. To problem szczególnie osób zakwalifikowanych do grupy W-3, czyli korzystających z gazu do ogrzewania budynków. Problem polegał głównie na tym, że w okresie przedgrzewczym, gdy zużycie gazu jest niewielkie, opłata stała mocno rzutuje na rachunek. - No ale taka jest konstrukcja taryfy PGNiG – dodał Bełkowski.

Klienci maja prawo raz do roku wystąpić o zmianę taryfy. Główna zasadą zmiany grupy taryfowej w przypadku odbiorców gazu jest ilość gazu pobrana w poprzednim roku kalendarzowym. 

URE zapewnia, że odbiorca jest corocznie kwalifikowany do grupy taryfowej na podstawie stwierdzonego zużycia gazu. Taryfa przewiduje dwa wyjątki na podstawie których to odbiorca decyduje o kwalifikacji do grupy taryfowej.

Odbiorcy paliw gazowych w gospodarstwie domowym przyłączeni do sieci dystrybucyjnej Karpackiej Spółki Gazownictwa Sp. z o.o. a zakwalifikowani do grup taryfowych od W-1 do W-3 mogą wystąpić o zmianę grupy taryfowej niezależnie od wielkości rocznego zużycia paliwa gazowego. Zmiana grupy taryfowej obowiązywać będzie od pierwszego dnia kolejnego miesiąca umownego.

Odbiorcy paliw gazowych w gospodarstwie domowym przyłączeni do sieci dystrybucyjnej Pomorskiej Spółki Gazownictwa Sp. z o.o. a zakwalifikowani do grup taryfowych od W-1 do W-4, mogą ubiegać się o zmianę grupy taryfowej w ciągu roku. Zgoda PGNiG na zmianę grupy taryfowej uzależniona jest od zgody właściwego Pomorskiej Spółki Gazownictwa Sp. z o.o.

Na koniec coś pocieszającego

Odbiorcy gazu ziemnego powinni zapłacić mniej za gaz prawie o 10 proc. Tak wynika z proponowanej korekty wniosku o zatwierdzenie taryfy dla paliw gazowych, którą Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo przekazało Urzędowi Regulacji Energetycznej. Z wniosku PGNiG wynika, że odbiorca indywidualny zapłaci za gaz średnio o 8,5 proc. mniej, zaś cena gazu ziemnego dla zakładów przemysłowych będzie niższa mniej więcej o 9 proc. Wniosek jest odpowiedzią na wezwanie prezesa Urzędu. Jeśli zatwierdzi on korektę, taryfa dla paliw gazowych będzie obowiązywała do końca 2010 r. Jak prognozuje PGNiG, opłaty dla wszystkich odbiorców obniżyłyby się średnio o 3,1 proc.