Wykupem aktywów od banków ma zająć się specjalna instytucja powołana przez irlandzkie władze – National Asset Management Agency, przypominająca w działaniu „zły bank”. Według szacunków analityków ankietowanych przez agencję Bloomberg, NAMA zaoferuje irlandzkim bankom wykup „toksycznych” pożyczek za cenę o 25 procent niższą niż ich nominalna wartość.

Więcej informacji ze świata finansów w serwisie "Bloomberg w Forsalu"

Jeśli te przewidywania okazałyby się prawdziwe, suma strat irlandzkich banków na wspomnianych pożyczkach wyniosłaby 22,5 miliarda euro. A to oznaczałoby dla instytucji finansowych gigantyczne problemy z płynnością i jeszcze bardziej przybliżyło do nich groźbę nacjonalizacji.

O sytuacji światowej gospodarki przeczytasz też w serwisie "Financial Times w Forsalu"

Nadzorujący agencję NAMA minister finansów Irlandii Brian Lenihan stoi tym samym obecnie przed praktycznie nierozwiązywalnym problemem. Z jednej strony nie może przepłacić za „toksyczne” aktywa, ale z drugiej – nie może zapłacić za mało, bo to zmusiłoby go do wydania jeszcze większych pieniędzy na nacjonalizację banków, aby zapobiec załamaniu irlandzkiego systemu finansowego.

Wybierz bezpieczny kredyt w polskim banku z Forsal.pl

„Trzeba znaleźć liczbę, która nie uderzy w kapitał banku tak bardzo, że trzeba będzie go w pełni przejąć. Ale równocześnie nie można tego dokonać na poziomie, przy którym zbankrutowało by państwo.” – mówi Oliver Gilvarry z firmy inwestycyjnej Dolmen Securities.

Sprawdź sytuację na warszawskiej giełdzie

Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego, irlandzki program ratunkowy dla instytucji finansowych będzie wart 13,9 procent PKB kraju. Tym samym wartość pomocy przypadającej na jednego mieszkańca „zielonej wyspy” wyniesie więcej niż w jakimkolwiek innym kraju.