Wielkanoc winna... spadkowi produkcji

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
20 maja 2009, 17:52
Produkcja przemysłowa spadła, ale biorąc pod uwagę czynniki sezonowe, nie jest tak źle jakby się mogło wydawać. Winną niższej produkcji okazała się bowiem... Wielkanoc. Zdaniem ekonomistów widać jednak sygnały stabilizacji w polskiej gospodarce, choć na razie nie ma oznak wskazujących na ożywienie.

Produkcja spadła…

Produkcja przemysłowa obniżyła się w kwietniu br. o 7,1 proc. wobec poprzedniego miesiąca, a w ujęciu rocznym o 12,4 proc. wobec spadku o 1,9 proc. w marcu.To więcej niż spodziewali się ekonomiści ankietowani przez agencję ISB, którzy przewidywali, że produkcja przemysłowa w kwietniu spadła o 10,1 proc. rok do roku.

W mniejszym stopniu zwiększyły się ceny producentów. Wzrost PPI wyniósł 5,1% w ujęciu rocznym wobec oczekiwań rynkowych na poziomie 5,8 proc.

"Głównym motorem spadku inflacji cen producentów w kwietniu był silny spadek cen w przetwórstwie przemysłowym. Widać jasno, że proinflacyjny efekt słabego złotego, który najostrzej zaznaczył swój wpływ w lutym, w późniejszych miesiącach uległ wygaszeniu, a kwiecień przyniósł wręcz spadek cen w kategoriach, które jeszcze w lutym notowały silne wzrosty, m. in. pojazdy samochodowe, maszyny i urządzenia), co można wiązać z postępującym spowolnieniem polskiej gospodarki" - wylicza Maja Goettig z BPH.

...ale nie jest tak źle

Dane o produkcji nie wyglądają jednak tak źle, jeśli uwzględnimy czynniki o charakterze sezonowym.
W kwietniu spore znaczenie miał bowiem efekt świąt. Widać to w danych odsezonowanych, które pokazują spadek o 8 proc. w ujęciu rocznym, mniejszy niż w poprzednim miesiącu.

W przypadku PPI zgodnie z oczekiwaniami przyspieszył wzrost cen w górnictwie, niższa była natomiast dynamika cen w przetwórstwie przemysłowym. Może to oznaczać ustępowanie presji efektu kursowego.

To jest prawdopodobnie dno spadków produkcji przemysłowej, ale jeszcze się nie odbijamy - powiedział w środę Ryszard Petru, ekonomista SGH. Jego zdaniem te dane nie są dobre, bo nie wskazują na jakąś szansę na odbicie, ale ewidentnie wskazują, że spadki już się nie pogłębiają.
Szansa na odbicie pojawiłaby się, gdyby produkcja już nie pogarszała się w stosunku do poprzednich miesięcy – wyjaśnia Petru.

Winne święta

"Po zaskakująco dobrym wyniku w marcu, tempo spadku produkcji przemysłowej w kwietniu powróciło, zgodnie z oczekiwaniami, na dwucyfrowy poziom. Większy spadek produkcji to w dużej mierze wynik efektu kalendarza, czyli mniejszej liczby dni roboczych, spotęgowany ze względu na obchodzoną w tym roku w kwietniu Wielkanoc, a nie w marcu, jak rok temu" - powiedziała główna ekonomistka Banku BPH Maja Goettig.

Na kwietniowy spadek produkcji wpłynął m.in. okres świąteczny. "Krótko pracowaliśmy ze względu na czas świąt. Ponadto spora liczba przedsiębiorstw jest w fazie restrukturyzacji lub przystosowania swojej produkcji do obecnych warunków makroekonomicznych" – podkreślił Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha.

Trzeba wstrzymać się z ferowaniem wyroków

Dopiero trzeci kwartał tego roku będzie mógł pokazać pewne tendencje dotyczące produkcji przemysłowej - uważa Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha. Jego zdaniem kwiecień nie jest reprezentatywny.

W opinii Petru, najbliższe miesiące mogą być trudne. "Wydaje mi się, że w najbliższych miesiącach będziemy mieli do czynienia ze spadkami rok do roku i stabilizacją miesiąc do miesiąca" - ocenił ekonomista.

"Nasza produkcja jest pochodną tego, co się dzieje zagranicą, w Niemczech. Tam są sygnały stabilizacji, choć na razie nie ma sygnałów wskazujących na ożywienie" - powiedział Petru.

Zdaniem Grzegorza Maliszewskiego, analityka Banku Millennium, kolejne miesiące powinny przynieść dalsze spadki produkcji przemysłowej, choć ich tempo powinno stopniowo wyhamowywać. W dalszym ciągu ryzyka dla wzrostu gospodarczego pozostają negatywne, choć jego prognoza wzrostu gospodarczego w całym bieżącym roku na poziomie 0,4% pozostaje aktualna.

RPP poczeka z cięciem stóp

Po dzisiejszych danych eksperci są wyjątkowo zgodnie przewidując przyszłotygodniowa decyzję RPP. Nikt z nich nie spodziewa się kolejnej redukcji stóp procentowych na majowym posiedzeniu. Z drugiej jednak strony równie zgodnie oczekują, że proces luzowania polityki pieniężnej nie został zakończony i następne cięcie nastąpi w czerwcu - po publikacji kolejnej projekcji inflacji.

"Opublikowane dziś dane dotyczące produkcji sprzedanej przemysłu oraz PPI są argumentem za kontynuacją procesu obniżania stóp procentowych. Mimo wszystko Rada wstrzyma się z obniżką w maju, zaś redukcji dokona w czerwcu. Istotniejszym argumentem niż gorsze dane o produkcji i niższy PPI będzie większy oczekiwanego wpływ efektu kursowego na ceny konsumenta oraz obserwowana stabilizacja makroekonomiczna w gospodarce globalnej" - tłumaczy główny ekonomista X-Trade Brokers, Przemysław Kwiecień.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISB
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj