Polscy gazownicy stawiają na czarnego konia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 maja 2009, 03:00
Krajowy monopolista gazowy - Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwa zaczyna ryzykowna grę. Zapowiada, że do 2015 r. zwiększy sprzedaż gazu z obecnych 14 do 18 mld mld m sześc. To bardzo ryzykowna prognoza - oceniają eksperci. Spełni się tylko wtedy, gdy część elektrowni zrezygnuje z taniego węgla na rzecz drożejącego błękitnego paliwa.

Plany są piękne

Plany Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa przewidujące zwiększenie sprzedaży gazu do poziomu 18 mld m sześc. rocznie w 2015 r. eksperci oceniają jaką zbyt optymistyczne. Prezes spółki Michał Szubski  broni prognoz, ale przyznaje jednocześnie, iż osiągnięcie tego poziomu jest możliwe, tylko wtedy, gdy część elektrowni zrezygnuje z węgla i przejdzie na niebieskie paliwo.

PGNiG zakłada, że - w ciągu najbliższych sześciu lat - wolumenowa wielkość sprzedaży spółki wzrośnie w stosunku do 2009 r. o blisko 29 proc. Obecnie wynosi ona ok. 14 mld m sześc. rocznie. - To realny poziom. Pod taki wolumen próbujemy zbudować bilans podaży, czyli zapotrzebowania i kontraktów na zakup gazu - przekonuje Michał Szubski.

Tyle, że kruche…

Jak podkreśla kluczem do osiągnięcia tego celu jest jednak energetyka. - Wiele zależy od tego czy będzie w końcu w Polsce przyzwolenie na budowę bloków energetycznych w oparciu o gaz ziemny - tłumaczy.

Oparte o założenie, że górnicy to kupią

Przekonuje jednocześnie, że nie będzie to stanowić problemu dla górników i kopalń. - Trzeba zdać sobie sprawę, że wcale nie jesteśmy konkurencją dla wytwórstwa węglowego. Jesteśmy w stanie wypełnić pewną niszę związaną z ochroną środowiska i produkcją energii zielonej. W tych dwóch obszarach widzimy właśnie szansę na swój rozwój - przekonuje prezes gazowego monopolisty.

A nie będzie to takie proste

Według Andrzeja Szczęśniaka, niezależnego analityka rynku, prognozy PGNiG mają jednak kruche podstawy. - Aby elektroenergetyka była zainteresowana tym paliwem cena gazu musi być atrakcyjna a jego dostępność niezagrożona – wyjaśnia.

Jego zdaniem te dwa elementy to podstawowe, długoterminowe czynniki decydujące o zakupie gazu przez sektor elektroenergetyczny.

- W obu przypadkach PGNiG ma jednak problem - twierdzi nasz rozmówca. Jak zaznacza, trudno liczyć na tani gaz, skoro PGNiG zamierza sprowadzać go w postaci drogiego LNG z Kataru. - Ponadto ciągłe problemy z dostawami zakontraktowanych ilości surowca z Rosji też nie wróżą niczego dobrego – dodaje ekspert.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj