Przynęta kanadyjskiej firmy ustawia ją w wyścigu po Opla

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
27 maja 2009, 07:15
Klaus Franz, szef wpływowej rady pracowniczej Opla oświadczył wczoraj,  że kanadyjska Magna jest w najlepszej pozycji, aby kupić strategiczne udziały europejskich operacji General Motors - pisze w środowym wydaniu "Financial Times".

Dwie osoby pytane o plany koncernu twierdzi, że kanadyjski producent części samochodowych rozważa przeniesieniu produkcji modelu Astra z belgijskiej Antwerpii do niemieckiego Bochum, żeby ograniczyć do minimum likwidację miejsc pracy w tej ostatniej fabryce.

Ta przynęta  last-minute pojawiała się tuż przed oczekiwaną dzisiaj decyzją niemieckiego rządu w sprawie wyboru najlepszego oferenta do przejęcia fabryk Opel/Vauhall, o które zabiegają także włoski Fiat i RHJ International, notowany na giełdzie w Brukseli holding wyspecjalizowany w częściach samochodowych.

Transakcję spowija atmosfera walki politycznej przed zapowiedzianymi na wrzesień wyborami powszechnymi w Niemczech. Przedstawiciele rządu i władz lokalnych wywierają presję na trzech oferentów w związku z ich planami redukcji 25 tys. miejsc pracy w zakładach GM w Niemczech lub zamknięcia co najmniej jednej spośród cztrech fabryk w tym kraju.

Niemcy twierdzą, że decyzja wyboru inwestora należy do GM. Jednak mają one decydujący głos, gdyż zamierzają zapewnić większość gwarancji na pożyczkę wartości 5-7 miliardów od rządów i władz regionalnych. Jest to kwota niezbędna dla usamodzielnienia Opla i Vauxhalla.

Sergio Marchionne, szef włoskiego Fiata spotkał się wczoraj z kanclerz Angelą Merkel, aby zjednać ja do swej oferty. W tym samym czasie Magna i RHJ przedstawiały swoje plany Klausowi Franzowi i innym liderom związkowym w ich kwaterze głównej pod Frankfurtem.

Do spotkania doszło w wyjątkowo gorączkowym okresie dla szefa Fiata, który na rozmowy z Merkel przyleciał z Detroit, po czym z powrotem wyjechał do USA, gdzie włoski koncern ma uzyskać trzy miejsca w zarządzie Chryslera, swego amerykańskiego partnera. Dojdzie do tego po zakończeniu procedury bankructwa amerykańskiej firmy na postawie rozdziału 11  konstytucji USA.

W Niemczech Magna rozgrywała swe polityczne karty z większą przebiegłością od Fiata, którego oferta najwyraźniej spotkała się z wrogą pewnych kół politycznych i działaczy związkowych.

 

Klaus Franz wczoraj znowu krytykował Fiata, twierdząc, że włoski producent może jedynie pogorszyć kwestię nadmiernych mocy produkcyjnych w Oplu. Marchionne, który chce połączyć Opla z Fiatem i Chryslerem tworząc nową firmę notowaną na giełdzie, nie uczestniczył w spotkaniu z radą pracowniczą w siedzibie Opla w Rüsselsheim w pobliżu Frankfurtu.

Według planów koncernu Magna, na 2,5 tys. miejsc pracy przewidzianych do likwidacji w Niemczech 2,2 tys. miałoby zniknąć w fabryce w Bochum. Dwie osoby zbliżone do GM powiedziały „FT” o poprawce „last-minute” Magmy. Przedstawiciele koncernu byli nieuchwytni dla skomentowania tej sprawy.   

 

Jürgen Rüttgers, premier Nadrenii Północnej-Westfalii, na terenie której znajduje się fabryka, jest jedynym przedstawicielem władz niemieckich, stanowczo sprzeciwiającym się ofercie Magny. Poprawka kanadyjskiej grupy do przedstawionego wcześniej planu, najwyraźniej została przygotowana z myślą o zdobyciu jego aprobaty.  

W chwili, gdy coraz więcej niemieckich polityków, członków rady pracowniczej i związkowców zgłasza kolejne obiekcje i żądania, kierownictwo Opla i jego doradcy nieoficjalnie dają wyraz swoim frustracjom.

„To zatrważające, w jaki sposób o całej sprawie debatuje się w Niemczech” – mówi Arndt Ellinghorst, szef badań rynku motoryzacyjnego w Credit Susie w Londynie – „Każdy polityk i związkowiec staje przed kamerą, co dzieje się kosztem długoterminowej przyszłości firmy”.

 

Zdaniem analityków, opary polityki otaczające transakcję stanowią obecnie zagrożenie dla ekonomicznej logiki jakiejkolwiek umowy. Niemiecki producent samochodów wpuszcza około 1,5 mln pojazdów rocznie w 10 fabrykach w Europie i Rosji, czyli trzy razy więcej niż wynika to z potrzeb.

Jeszcze do niedawna GM rozważał nad koniecznością zamknięcia niemieckich fabryk w Bochum i Eisenach oraz w Antwerpii, aby doprowadzić tandem Opel/Vauxhall do większej rentowności.

Ponieważ zamkniecie fabryk w Niemczech ze względów politycznych jest teraz nieprawdopodobne, przedstawiciele władz Wielkiej Brytanii, gdzie znajdują się dwie fabryki GM, szukają zapewnienia, że one także nie zostaną zamknięte i wstrzymują się ze zgodą na gwarantowanie pożyczek.  

Tłum. T.B.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj