Euler Hermes, lider w ubezpieczeniach kredytu kupieckiego, po trzech kwartałach 2009 r. zebrał prawie 160 mln zł składek, wobec 114 mln zł rok temu, co daje niemal 40-proc. wzrost. Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych z polis komercyjnych zebrała 19,5 mln zł, wobec niecałych 12 mln zł przed rokiem, czyli o 63 proc. więcej. – Wynika to z przyjęcia do ubezpieczenia wielu nowych klientów oraz rozszerzenia ochrony w polisach klientów dotychczasowych – mówi Agnieszka Żółtowska z KUKE.

Dodaje, że w ciągu trzech kwartałów jej firma odnotowała ponad 80-proc. wzrost liczby wniosków o ubezpieczenie i jeszcze większy wzrost liczby zapytań o ustanowienie limitów. Brokerzy widzą jeszcze jedną przyczynę takich wyników: wyższe składki. – Zaobserwowany wzrost cen, bez względu na branżę, był nie tylko reakcją na zwiększone ryzyko, lecz także skuteczną próbą wyrównania stawek obowiązujących w innych krajach – mówi Marcin Olczak, dyrektor Działu Ryzyk Kredytowych i Politycznych w firmie brokerskiej Marsh.

Według niego podwyżki stawek wahały się od kilku do kilkuset procent, dlatego trudno wskazać przeciętny wzrost. Tym bardziej wiele zależy nie tylko od branży, w jakiej firma działa, jej indywidualnej sytuacji, ale również skuteczności negocjacyjnej. Ale ma też dobrą informację. – 2010 rok będzie nieco inny, bo skończą się masowe podwyżki stawek, bez względu na liczbę szkód i rodzaj branży, a o wzroście cen zdecyduje profil i szkodowość danej firmy – mówi Marcin Olczak.

Kryzys przyniósł nie tylko większe przychody ze składek obecnie i wzrost świadomości klientów, co towarzystwa zdyskontują w przyszłości. Euler Hermes wypłacił w ubiegłym roku 100 mln zł odszkodowań, a rok wcześniej było to niecałe 47 mln zł. W KUKE wypłaty wzrosły do prawie 11 mln zł, wobec nieco ponad 7 mln zł w 2008 roku8. – Wysokie wskaźniki wzrostu wypłat to w części efekt tego, że ostatnie lata były nadzwyczaj dobre, jeśli chodzi o liczbę szkód, więc teraz mamy tzw. efekt niskiej bazy – mówi Agnieszka Źółtowska. Nie ulega jednak wątpliwości, że wyższe wypłaty są dla towarzystw sporym problemem. Co prawda, wciąż wykazuje zyski (3 mln zł po trzech kwartałach 2009 r., ale wobec 12,7 mln zł rok wcześniej), ale już KUKE notuje 16 mln zł straty (wobec ponad 4 mln zł zysku rok temu.)



– W wynikach firmy widać znaczący wzrost rezerw m.in. na spodziewane wypłaty, co skutkuje stratą techniczną na poziomie 21,7 mln zł – mówi Marcin Z. Broda z firmy Ogma monitorującej rynek ubezpieczeniowy. Nic więc dziwnego, że ubezpieczyciele kredytu kupieckiego znacznie podwyższyli ceny i zaostrzyli warunki ochrony. Trudności z uzyskaniem dobrych ofert potwierdzają też brokerzy, którzy określają zmiany na tym rynku jako przełomowe. – Zmieniło się wszystko, poczynając od podejścia towarzystw ubezpieczeniowych do ryzyka, poprzez koszt ubezpieczenia, a kończąc na sposobie traktowania tego typu polis przez samych ubezpieczających – mówi Marcin Olczak.

Dodaje, że wzrost cen spowodował konieczność większego udziału dostawców w ryzyku związanym z udzielanym kredytem kupieckim. Dotyczy to zarówno udziału własnego, jak i różnego rodzaju franszyz. Na przykład rok temu 5 proc. udziału własnego było prawie że standardem, obecnie 15 proc. stanowi punkt wyjścia do ewentualnych dalszych negocjacji, jeżeli chodzi o tzw. grupę klientów nazwanych. – Dodatkowo towarzystwa wyłączyły koszty windykacji polubownej z ochrony ubezpieczeniowej – mówi Józef Karpiński.

Trudno o właściwy limit na transakcje

Podstawowym problemem dla przedsiębiorców korzystających z polis kredytu kupieckiego było uzyskanie właściwych limitów na objęte ochroną transakcje z kontrahentami.

– W 2009 roku ubezpieczyciel jednego z moich klientów dokonał znacznej redukcji limitów kredytowych, do poziomu niższego niż faktyczne saldo należności z niektórymi kontrahentami. W tej sytuacji klient wypowiedział umowę – mówi Józef Karpiński, główny negocjator w pionie klienta korporacyjnego w firmie brokerskiej Nord Partner.

O nowe oferty poprosił czołową czwórkę ubezpieczycieli z tego segmentu. Dotychczasowy ubezpieczyciel złożył ofertę o 60 proc. droższą, bez gwarancji minimalnego poziomu limitów kredytowych. Znacznie droższe oferty przedstawili też konkurenci. Podstawowym problemem był jednak poziom limitów kredytowych.

– Żaden z ubezpieczycieli nie chciał wyznaczyć wstępnych limitów kredytowych dla wybranej grupy 10–20 kontrahentów, co do niedawna nie było problemem – mówi Józef Karpiński.

Ostatecznie tylko jeden ubezpieczyciel zgodził się na wprowadzenie klauzuli minimalnego poziomu limitów, zgodnie z którą w przypadku nieuzyskania limitów na poziomie np. 70 proc. limitów wnioskowanych ubezpieczający miał prawo do wypowiedzenia umowy.

Więcej firm z polisami / DGP