Chądzyński: Moralność płatnicza w kryzysie

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
10 lutego 2010, 06:00
Marek Chądzyński
Marek Chądzyński/Forsal.pl
Podobno polscy przedsiębiorcy nie dali się stłamsić kryzysowi: lekcja z początku dekady, gdy firmy masowo traciły płynność finansową, miała im się bardzo przydać.

Nie było prostego cięcia kosztów – czyli wyrzucania pracowników na bruk. Tym razem mieliśmy tzw. dzielenie się pracą. Nie było udawania, że nic się nie stało, i produkowania mimo załamującego się rynku. Tym razem dostosowanie było szybkie i precyzyjne: produkcja stop, inwestycje stop, zapasy na sprzedaż. Wszystko po to, by w miarę bezboleśnie przeczekać czas spowolnienia. To, co się nie zmieniło w ciągu tych 10 lat, to stosunkowo niska tzw. moralność płatnicza. Sami przedsiębiorcy chyba nie mają złudzeń: opóźnienia w płatnościach do tej pory były – i nadal częściowo są – najłatwiejszym sposobem finansowania swojej działalności.

Właściciele firm zdają chyba sobie z tego sprawę, skoro biura informacji gospodarczej – jak Krajowy Rejestr Długów – wydały w ubiegłym roku prawie dwukrotnie więcej raportów niż rok wcześniej. A jeśli porównać to z rokiem 2007, to był to czterokrotny wzrost. Jaki z tego wniosek? Firmy sobie nie ufają. I słusznie, bo w niektórych branżach problem zatorów płatniczych to być albo nie być dla 70 proc. przedsiębiorstw. Pytanie brzmi: czy to zawsze można zrzucić na kryzys? Czy może jednak jest to po prostu nieuczciwe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj