Profesor Marek Belka, który został wskazany przez pełniącego obowiązki prezydenta Bronisława Komorowskiego jako kandydat na prezesa NBP, to były premier i dwukrotny wicepremier - minister finansów. Ostatnio pracował na stanowisku dyrektora w MFW.

Szefem Rady Ministrów Marek Belka został tuż po wejściu Polski do Unii Europejskiej. W kwietniu 2004 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski wskazał go jako kandydata na następcę premiera Leszka Millera. 2 maja 2004 r. prof. Belka został powołany na stanowisko premiera, a obowiązki te pełnił do końca października 2005 r.

Po raz pierwszy Belka wszedł do Rady Ministrów w 1997 r. Zastąpił wtedy Grzegorza Kołodkę na stanowisku wicepremiera i ministra finansów w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza. Funkcję tę pełnił do października 1997 r. W październiku 2001 r. ponownie został szefem resortu finansów i wicepremierem, tym razem w rządzie Leszka Millera. W fotelu ministra zasiadał do lipca 2002 r.

Kojarzony jest z wprowadzeniem zryczałtowanego, 19-procentowego podatku od zysków kapitałowych, zwanego od jego nazwiska podatkiem Belki.

W 2003 r. Belka pełnił funkcję szefa koalicyjnej Rady Koordynacji Międzynarodowej w Iraku, gdzie był odpowiedzialny za stworzenie tymczasowego rządu w tym kraju. Potem był dyrektorem ds. polityki gospodarczej w Tymczasowych Władzach Koalicyjnych w Iraku. Do jego kompetencji należała reforma walutowa, stworzenie od podstaw nowego systemu bankowego i ogólny nadzór nad gospodarką kraju.

W grudniu 2005 r. został sekretarzem wykonawczym Komisji Gospodarczej ONZ ds. Europy, a od stycznia 2009 r. do 27 maja 2010 r. prof. Belka był dyrektorem Departamentu Europejskiego Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ustąpił ze stanowiska po tym, jak został oficjalnym kandydatem na szefa NBP.

W 2005 r. Belka zaintrygował opinię publiczną deklaracjami dotyczącymi jego znajomości z amerykańską aktorką i piosenkarką Jennifer Lopez. Podczas przesłuchania przez sejmową komisję śledczą w sprawie prywatyzacji PZU, na pytanie posła Zygmunta Wrzodaka, czy zna szefa Eureko Joao Talone, odpowiedział, że zna również Jennifer Lopez, "tylko w innym charakterze". Wcześniej nazwisko gwiazdy padło w wywiadzie Belki dla Radia ZET, kiedy mówił o znajomości z posłem Andrzejem Pęczakiem. "Pęczak tak mnie zna, jak ja znam Jennifer Lopez" - powiedział.

Kandydat na szefa NBP urodził się 9 stycznia 1952 roku w Łodzi. Jest absolwentem Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego. W 1972 r. został magistrem ekonomii i ekonomii handlu zagranicznego, w 1978 r. uzyskał stopień doktora ekonomii na UŁ, a w 1994 r. tytuł profesora nauk ekonomicznych.

W 1990 r. został doradcą i konsultantem w Ministerstwie Finansów, następnie w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych i Centralnym Urzędzie Planowania. W latach 1994-96 był wiceprzewodniczącym Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Radzie Ministrów, a następnie doradcą ekonomicznym prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Był członkiem SLD do 2005 r., kiedy udzielił poparcia dla tworzącej się wtedy Partii Demokratycznej. Otwierał listę demokratów.pl w wyborach parlamentarnych w okręgu łódzkim, ale partia nie przekroczyła progu wyborczego.

Zdaniem wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego (PO) Belka ma "ładny życiorys". "Belka był szefem PZPR bez zastrzeżeń (...) Kiedy byłem szefem uczelnianej Solidarności, on był szefem PZPR. Był przyzwoitym, a w stanie wojennym odważnym człowiekiem. Mówiło się, że świetnie się z nim współpracuje" - ocenił w TVN24 Niesiołowski. Podkreślał zasługi Belki jako członka PZPR na Uniwersytecie Łódzkim, gdzie obaj studiowali. "W stanie wojennym bronił internowanych kolegów i uczelni. W Polsce demokratycznej zawsze zachowywał się bardzo przyzwoicie" - dodał.

W połowie kwietnia tego roku Marek Belka powiedział portalowi Obserwatorfinansowy.pl, że Polska jest krajem, który by sobie świetnie poradził w strefie euro, niemniej z przyjęciem wspólnej waluty należałoby poczekać. "Osobiście uważam, że Polska, choć w obecnej sytuacji powinna jeszcze trochę odczekać z przyjęciem wspólnej waluty - w czasie burzy nie ma co wychodzić z domu - to jednak jest krajem, który by sobie świetnie poradził w euro. Jesteśmy państwem, które się reform nie boi, a proszę mi wierzyć, mam porównanie z innymi. Jesteśmy państwem dynamicznym, o bardzo prężnej przedsiębiorczości, nie tracimy konkurencyjności, a wręcz przeciwnie. To nasze atuty" - powiedział Belka.

Jego zdaniem Polska bardzo skorzystała na tym, że była poza unią walutową w roku 2008 i 2009, i mogła dopuścić do gwałtownego osłabienia złotego. "Tylko pamiętajmy, że nastąpiło ono po okresie bezprecedensowego, wręcz zabijającego wzmocnienia złotego. Jego osłabienie to była indukowana kryzysem korekta" - ocenił.

Zdaniem prof. Belki przedłużenie Elastycznej Linii Kredytowej (FCL) z MFW może być przydatne. "Spójrzmy, co się dzieje na południu Europy, w Grecji. Niepokoje rynków finansowych dotyczą też innych krajów. W takiej sytuacji FCL, z którego nie korzystamy, ale mamy na wszelki wypadek, może być przydatny" - mówił Belka portalowi. Zastrzegł, że nie namawia polskich władz na skorzystanie z linii. 5 maja wygasła umowa między Polską a MFW o dostępie do elastycznej linii kredytowej w wysokości 20,58 mld dolarów. MF i NBP nie mogą dojść do porozumienia w sprawie trybu przedłużenia FCL.

W ocenie Belki konsolidacja finansów publicznych powinna rozpocząć się w 2011 r., a proponowana przez rząd reguła fiskalna (ograniczająca przyrost wydatków państwa do 1 proc. ponad inflację) powinna zawierać przepisy pozwalające na wzrost wydatków w przypadku gwałtownego pogorszenia koniunktury. Zdaniem Belki, w 2011 r. należy energicznie ograniczyć deficyt. Belka wyraził też zaniepokojenie tempem wzrostu polskiego długu publicznego.

W kwietniowym wywiadzie dla TVN CNBC Biznes powiedział, że złoty jest walutą opartą na bardzo solidnych fundamentach, a Polska krajem, który wyróżnia się na plus na tle regionu i na tle szerszym. "Co za tym idzie, można się spodziewać, że ten dobry sentyment wokół Polski będzie trwał i to spowoduje dodatkowe, rosnące zainteresowanie kapitału zagranicznego polskim rynkiem. To może się przekładać na zwiększoną presję aprecjacyjną na złotego, co może być rzeczą niekorzystną" - powiedział.

Dodał, że według niego sytuacja gospodarcza w Europie nie jest jeszcze tak dobra, aby być pewnym, iż ożywienie na Zachodzie Europy pociągnie Polskę w kierunku dynamicznego wzrostu.

Natomiast podczas konferencji prasowej w Brukseli 12 maja Belka pochwalił przyjęcie kilka dni wcześniej przez ministrów finansów UE Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego - programu pomocy dla znajdujących się w potrzebie krajów strefy euro, wartego 500 mld euro. W skład pakietu pomocowego wchodzi także 220-250 mld euro z MFW.

Według Belki pakiet jest "wspaniały" i "całkowicie wystarczający". Profesor ostrzegł, że kryzys zaufania wywołany sytuacją finansową Grecji, "jest zaraźliwy". "Rynki są wyjątkowo wrażliwe na deficyty publiczne" - dodał. Belka zaznaczył, że część krajów musi przeprowadzić "reformę budżetu", a zwłaszcza "systemu emerytalnego".