Unia i rynki finansowe komunikują się jak robotnicy na wieży Babel

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
16 czerwca 2010, 21:00
 UE
UE/ST
Kryzys w Europie został spowodowany przez brak rządowej dyscypliny w finansach publicznych. Ale swój udział miał w nim również brak dyscypliny słownej.

W minionym tygodniu Budapeszt próbował naprawić wpadkę polityków, którzy porównali Węgry do Grecji, zwiększając tym samym prawdopodobieństwo niewypłacalności. Obawy rynków co do stanu finansów Francji nasiliły się, gdy jeden z ministrów ostrzegł, że utrzymanie przez ten kraj ratingu potrójnego A będzie wysiłkiem.

Premier Fracois Fillon pomógł osłabić euro, sugerując, że wspólna europejska waluta może osiągnąć parytet wobec dolara. Przyznać trzeba jednak, że część jego wypowiedzi mogła być przekręcona w tłumaczeniu.

To jest tylko część artykułu, zobacz pełną treść w e-wydaniu Dziennika Gazety Prawnej: Dwa światy podzielone słowami

Z pełnej wersji artykułu dowiesz się m.in. które państwo najgorzej komunikuje się z rynkami finansowymi i dlaczego są to Niemcy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj