Zobacz, kim jest Bob Dudley, nowy szef koncernu BP

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 lipca 2010, 11:16
BP po raz pierwszy będzie kierowane przez Amerykanina
BP po raz pierwszy będzie kierowane przez Amerykanina Fot. EPA/PAP/DGP
– To najmądrzejsza decyzja, jaką BP mogło podjąć – tak analitycy oceniają informację o planowanym zwolnieniu prezesa Tony’ego Haywarda. Koncern ma ratować jego zaufany człowiek do spraw najtrudniejszych, Bob Dudley, który wsławił się tym, że stawił opór Władimirowi Putinowi.

Analitycy podają trzy powody, dla których decyzja podjęta przez BP jest dla koncernu najlepszym z możliwych rozwiązań.

Po pierwsze, Dudley jest Amerykaninem. A BP, jeśli chce przetrwać, musi odzyskać zaufanie na tym rynku. Koncern jest największym dostawcą paliwa dla wojsk USA (roczny kontrakt wart prawie miliard dolarów), na dodatek ma w Ameryce ponad 11 tys. stacji paliw. – To, że Dudley jest Amerykaninem, powinno pomóc w relacjach z administracją Baracka Obamy – uważa Ted Harper z Frost Investment Advisors. Jeszcze niedawno prezydent USA otwarcie mówił, że „chciałby skopać w BP kilka tyłków”. Jeden z nich z pewnością należał do Haywarda.

Po drugie, Dudley dorastał niedaleko Zatoki Meksykańskiej (w Hattiesburg w Missisipi, 80 km od wybrzeża), więc na temat katastrofy wypowiada się dużo ostrożniej niż Brytyjczyk Hayward. – To, co tam widziałem, jest przerażające – powiedział po wizycie w Luizjanie. Tym zjednał sobie sympatię Amerykanów, w odróżnieniu od Haywarda, który popełniał gafę za gafą. Wyciek z Deepwater Horizon nazwał on maleńkim w skali wielkiego oceanu, choć padały już głosy, że to największa katastrofa ekologiczna w historii USA.

Po trzecie, Dudley to wyjątkowo twardy menedżer. W latach 1994 – 1997 odpowiadał za działania koncernu Amoco w Rosji. Trafił do BP rok później, gdy British Petroleum przejęło amerykańskiego konkurenta. Na początku odpowiadał za wydobycie ropy w Rosji, Angoli, Algierii oraz Egipcie, potem został szefem spółki TNK-BP, która działała na rosyjskim rynku. W marcu 2008 roku rosyjscy partnerzy nagle zażądali jego odejścia, bo uznali, że pomija ich interesy. Gdy odmówił, na polecenie prezydenta Władimira Putina do siedziby spółki weszło FSB, a jeden z pracowników został oskarżony o szpiegostwo przemysłowe. Przepychanka między Kremlem a BP trwała kilka tygodni: ostatecznie Dudley opuścił Rosję, a we wrześniu przestał być szefem TNK-BP. Koncern docenił jego twardą postawę w relacjach z Moskwą i mianował go dyrektorem generalnym do spraw kontaktów z rządami.

Po raz kolejny BP poprosiło go o pomoc, gdy walczył z katastrofą. Został specjalnym wysłannikiem do mediów, w których bronił koncernu i jego strategii. – To najlepszy człowiek, jakiego mamy – chwalił go wówczas Tony Hayward.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: pracasurowce
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj