Gwoździem programu podczas wczorajszej sesji okazał się funt brytyjski, który po publikacji fatalnych danych o PKB stracił około 250 punktów wobec dolara.

W czwartym kwartale Wielka Brytania odnotowała 0,5% spadku PKB w ujęciu kwartał do kwartału, co oznacza wynik znacznie niższy niż oczekiwano (+0,5%), a także spadek w stosunku do poprzedniego okresu (+0,7%). Nawet gdy weźmie się poprawkę na ogromny program cięcia wydatków w drugiej części kwartału, trzeba uznać, że wynik ten jest niemal katastrofalny. Nagrodą pocieszenia jest wzrost w ujęciu rok do roku, który osiągnął +1,7%. Rynki szybko obniżyły oczekiwania dotyczące podwyżek brytyjskiego oprocentowania, które i tak były już dość gołębie od czasu wystąpienia Adama Posena, członka Komitetu Polityki Monetarnej Banku Anglii, sprzed kilku dni.

Na froncie danych wskaźnik zaufania konsumentów w USA wykazał mocną poprawę (60,6 wobec poprzednich 53,3), jednak tygodniowy wskaźnik zaufania ABC poszedł w drugą stronę, spadając z -43 do -44. Indeksy cen nieruchomości mieszkalnych wypadły różnie – S&P/CaseShiller spadł o 0,54% m/m, podczas gdy FHFA wykazał brak zmian. Na końcu indeks aktywności w przemyśle wytwórczym Fedu z Richmond spadł z 25 poprzednio do 18 wobec oczekiwań na poziomie 22.

Na sesji europejskiej mamy dzisiaj ceny importu w Niemczech oraz szwedzki bilans handlowy. Jeżeli chodzi o banki centralne, na dziś zaplanowano publikację protokołu z posiedzenia Banku Anglii (kolejne gołębie komentarze?) oraz posiedzenie norweskiego banku centralnego w sprawie stóp procentowych (oczekuje się pozostawienia dotychczasowych 2%, choć być może pojawią się nieco bardziej pozytywne komentarze?). Sesja północnoamerykańska to dynamika sprzedaży nieruchomości mieszkalnych na rynku pierwotnym oraz kanadyjski indeks cen domów. Fed odbędzie pierwsze w tym roku posiedzenie.