Kaddafi nie poddaje się, ale rynki nie panikują

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 marca 2011, 18:30
Wczoraj siły lojalne wobec Kaddafiego zabiły co najmniej 11 osób. Jednak rebelianci nie chcą na razie interwencji lądowej wojsk NATO
Wczoraj siły lojalne wobec Kaddafiego zabiły co najmniej 11 osób. Jednak rebelianci nie chcą na razie interwencji lądowej wojsk NATO Fot. Reuters/Forum/DGP
Dzieki temu, że „Świt odysei” zaczął się w weekend, inwestorzy zdążyli się oswoić z tą informacją. W porównaniu do piątku wczoraj baryłka ropy była tylko o dolara droższa.

Wbrew obawom rozpoczęcie przez kraje zachodnie nalotów na oddziały Muammara Kaddafiego nie spowodowało nerwowych ruchów na rynkach. Wzrosły ceny ropy naftowej i złota, ale nie były to gwałtowne skoki.

>>> Czytaj też: Oto cztery scenariusze tego, co może stać się w Libii

Baryłka ropy brent, która w piątek, czyli po rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ autoryzującej użycie siły, a przed jej realizacją, kosztowała nieco ponad 114 dol., przekroczyła wczoraj poziom 116 dol. Później jednak spadła i oscylowała w granicach 115 dol. Nieco większe ruchy miały miejsce w przypadku złota, które znów zbliża się do rekordowych poziomów. Po weekendzie cena wzrosła z 1419 do 1426 dol. za uncję kruszcu, momentami osiągała 1433 dol., lecz później spadła. Decyzja, by rozpocząć operację przeciw libijskiemu dyktatorowi w weekend, z punktu widzenia rynków była korzystna. Inwestorzy oswoili się z tą informacją, a nawet zaczęli myśleć o tym, co będzie po odsunięciu od władzy Kaddafiego.

>>> Zobacz także: Operacja "Świt Odysei" - koalicja pięciu krajów atakuje Libię

Siły koalicyjne – ustami brytyjskiego szefa sztabu Davida Richardsa i rzecznika francuskiego ministerstwa obrony Laurenta Teisseire’a – oświadczyły wczoraj, że sam Kaddafi nie jest celem ataków, gdyż nie zezwala na to rezolucja ONZ. Była to reakcja na nocne naloty na posiadłość Kaddafiego w Trypolisie.

Według przedstawicieli koalicji wprowadzana w ramach operacji „Świt odysei” strefa zakazu lotów nad Libią będzie poszerzana i wkrótce zostanie rozciągnięta na 1000 kilometrów. Libijski dyktator, choć co jakiś czas ogłasza wstrzymanie walk, nie zamierza się poddawać.

>>> Polecamy: Oto zabójcy globalnego ożywienia gospodarczego

Wczoraj siły lojalne wobec niego otoczyły Misratę, ostatnie duże miasto w zachodniej Libii, które pozostaje w rękach powstańców. Zginęło co najmniej 11 osób, a jak relacjonują mieszkańcy, siły Kaddafiego odcięły dostęp do wody pitnej i wykorzystują cywilów jako żywe tarcze. Przedstawiciele władz powstańczych mówią jednak, że nie chcą na razie interwencji lądowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj