Europejski Bank Centralny: jeden kryzys za drugim

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
26 maja 2011, 20:19
Po czyjej stronie jest sprawiedliwość? Kto przedstawia najbardziej racjonalne argumenty? To pytania, które są sercem debaty na temat zadłużenia strefy euro.

Różne odpowiedzi mogą posłużyć za wyjaśnienie niechęci Europejskiego Banku Centralnego do restrukturyzacji długu oraz obaw rynku dotyczących zadłużenia hiszpańskiego rządu. Sprawiedliwość wymaga pełnej spłaty długu . Być może wymaga też kary dla nieodpowiedzialnych banków, które udzielają pożyczek. Analiza moralna może prowadzić do osądów, które różnią  w zależności od kraju, który ma problem z długiem.

Niektórzy chcieliby ukarać te państwa - Grecję za kruczki prawne oraz wczesne odchodzenie na emeryturę, Irlandię za luźne regulacje oraz sprzyjające opodatkowanie, które stworzyły centrum finansowe na koszt gospodarek wierzycieli. Ekonomiści szukają racjonalnego wytłumaczenia.

>>> Czytaj też: Mazurek: Złoto i srebro zalegalizowane jako waluta

Ale brak racjonalności ze strony inwestorów banków, oraz konsumentów powoduje, że niezamierzone konsekwencje są po prostu nieuniknione. Duży odpis długu może pozwolić na dobry start albo zasiać panikę. Nerwowość może doprowadzić do zwiększenia dyscypliny albo do deflacyjnej spirali spadków. Jest też eurosceptyczne ekstremum - wprowadzenie jednej waluty było od początku nieracjonalne. Głównie dlatego politycy będą musieli przechodzić z jednego kryzysu do drugiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj