FxPro: Coraz jaśniejsze niebo nad Europą

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
1 grudnia 2011, 13:28
Simon Smith, główny ekonomista FXPro
Simon Smith, główny ekonomista FXPro/Inne
Dokładnie jak warszawskie autobusy, dobre wieści przez długi czas nie nadchodzą, ale kiedy już przybędą, to trzy na raz.

Chiny ogłosiły decyzję w (ostatnio szeroko dyskutowanej) kwestii zmniejszenia wymaganej rezerwy depozytów o 50 pkt bazowych. Niedługo potem nastąpiła odważna a jednocześnie nieodzowna skoordynowana interwencja Fed i innych pięciu banków centralnych. Zdecydowały się one na zredukowanie ogromnej presji na światowe rynki pieniężne obniżając rynkową stopę procentową na swapy dolarowe o 50 pkt bazowych. Do kompletu, zaskakujący wzrost danych o zatrudnieniu w USA (o 206 tys.) w listopadzie ogłosił ADP. Najważniejszą z tych trzech wiadomości jest bez wątpienia interwencja banków, która wywindowała euro do 1,35, a dolara australijskiego o 3% w górę, do 1,03. Europejskie giełdy entuzjastycznie przyjęły decyzję Fed i innych – DAX wzrósł o 5%. W nocy na azjatyckich giełdach przodował Hang Seng (+ 5,5%) i Kospi (prawie 4% w górę). Stawki na rynkach pieniężnych, które były właściwym celem interwencji zareagowały jak oczekiwano. Trzymiesięczny swap bazowy euro spadł o 30 pkt bazowych do -133 pkt.

Globalna interwencja dla światowej waluty

Dzięki wspólnej interwencji banków rynki zwyżkowały w ostatnim dniu roboczym listopada. Decyzję Fed i innych można interpretować dwojako: albo jest to oznaka naprawdę ponurej sytuacji, która zmusiła banki centralne do skoordynowanego działania, albo odzwierciedla ona deficyt podaży globalnej waluty. My skłaniamy się ku drugiemu stwierdzeniu, jako że problemy na rynkach finansowanych dolarem są od dłuższego czasu nie do przeoczenia. Wprowadzenie tego typu linii swapów dolarowych miało już miejsce w czasie kryzysu 2008 i od tego czasu były dostępne nawet jeśli nie używano ich regularnie. Fakt, że skorygowano je przed końcem roku, w okresie kiedy najbardziej potrzeba dużej płynności, nie powinien nikogo dziwić. Uwypukla to jedynie status dolara jako światowej waluty rezerwowej, której obecnie brakuje. Faktem jest również, że do tej pory skoordynowane zmiany polityki monetarnej przez banki centralne zdarzały się dużo rzadziej.

Chiny robią swoje

Wymagany współczynnik rezerw bankowych (RRR), czyli procent depozytów jaki banki muszą złożyć w Ludowym Banku Chin (PBOC) zmniejszono o 0,5%. To pierwsze cięcie stóp w przeciągu trzech lat. Od końca zeszłego roku do połowy 2011 stopniowo zwiększano RRR, więc fakt, że Chiny zdecydowały się obniżyć to wymaganie może świadczyć o tym, że politycy mniej martwią się ekspansją kredytową i wysoką inflacją, natomiast bardziej niepokoi ich potencjalnie znaczny wpływ wydarzeń na świecie na chińską gospodarkę. Zeszłotygodniowe obniżenie wymaganej wysokości rezerw finansowych dla niektórych rolniczych banków spółdzielczych w Chinach było niejako zapowiedzią tej nie do końca zaskakującej decyzji. Pierwszą reakcją rynku była zwyżka giełd, która osłabiła dolara i po raz kolejny przesunęła AUD/USD na poziom powyżej parytetu kursu. Ta zmiana opiera się na opinii, że polityka Chin stała się bardziej elastyczna, co w pewien sposób amortyzuje światową sytuację, zwłaszcza, ze zachodni politycy generalnie nie mają do wyboru wielu możliwości, a w strefie euro ich wybór jest jeszcze bardziej ograniczony. Bardziej martwi jednak czy Chiny i inne gospodarki wschodzące będą w stanie uniknąć dramatycznych problemów które obserwujemy w innych częściach świata. Działanie Chin miało na celu przyhamowanie wzrostu gospodarczego i większa konsumpcja, co zrównoważyłoby w efekcie gospodarkę, ale granica pomiędzy spowolnieniem gospodarczym a niechcianym brakiem popytu jest cienka. 

Lepsze prognozy dla amerykańskiego rynku pracy

Stan amerykańskiego rynku pracy nadal jest ciężki, ale możliwe że w właśnie zabłysło dla niego światełko ciemnym tunelu bezrobocia. Jak podaje ADP, liczba zatrudnionych wzrosła trzeci raz z rzędu, w listopadzie o 206 tysięcy ( wcześniej o 130 tys.). Takie miesięczne dane były normą w pierwszych miesiącach 2011, przed znaczną zniżką w połowie roku. Ilość podań o zasiłek dla bezrobotnych utrzymywała się w ostatnich trzech tygodniach poniżej 400 tys., co sugeruje że tempo utarty posad stopniowo maleje. Biorąc pod uwagę trudne warunki na rynku pracy, USA będzie musiała się jeszcze bardzo natrudzić, ale przynajmniej wydaje się zmierzać we właściwym kierunku. Chicago PMI zanotował w listopadzie większy niż oczekiwano wzrost, z 58,4 do 62,6 a sprzedaż domów zwiększyła się w październiku o 10%, również przekraczając oczekiwania. 

Nieugięta niemiecka gospodarka

Rzym może płonąć, a Ateny upadać, ale w Niemczech interesy idą jak zawsze. Gospodarka wykazała wyjątkowa odporność na zagraniczne zawieruchy, notując wzrost sprzedaży detalicznej o 0,7% w październiku, z perspektywą dalszego wzrostu o 4% w sezonie świątecznym. Dodatkowo GfK podała wczoraj, że zaufanie konsumentów wzrosło wspomagane większą gotowością do wydawania. Stopa bezrobocia w Niemczech spadła o kolejne 20 tysięcy do poziomu 6,9%, jednego z najniższych w Europie.

Disclaimer:

Risk Warning:

590153-derks.jpg
Michael Derks, główny strateg FXPro
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FxPro
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj