Siudaj: Grzeczna portugalska junta in spe

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 lutego 2012, 03:16
Marek Siudaj
Marek Siudaj/Forsal.pl
Wysoki poziom demokracji maja w Portugalii. Tam nawet ewentualna junta informuje, ze może dojść do buntu. To ułatwia biznes – wiadomo, kiedy sklep zamknąć i kiedy zrobić zapasy.

To zupełnie inna jakość niż np. w Polsce w latach 80. XX w., kiedy generał Jaruzelski społeczeństwa nie poinformował o stanie wojennym – po prostu pewnego dnia nie było „Teleranka”.

Zastanawia mnie, jakby Unia Europejska zareagowała, gdyby w Portugalii rzeczywiście doszło do zamachu stanu? Ponoć jedyna sankcja to zawieszenie w prawach członkowskich. Czy oznacza to zamkniecie granic i odcięcie Portugalii od funduszy europejskich, czy też takiej możliwości w niezbyt zrozumiałych traktatach unijnych nie ma?

Co należałoby zrobić z politykiem z Lizbony, który w czasie przewrotu był członkiem Komisji Europejskiej? Odebrać posadę i deportować czy uznać za uchodźce politycznego i do brukselskiej pensji dołożyć zasiłek? No i jak potraktować deputowanych z Portugalii – jak trędowatych politycznie czy jako jedynych reprezentantów narodu, wybranych w wolnych wyborach?

No i czy Komisja Europejska wyasygnowałaby jakieś kwoty na portugalski rzad na uchodźstwie? Oczywiście, żartuje, ale brak odpowiedzi na te pytania pokazuje, ze twórcy Unii nie tylko kryzysu fiskalnego nie przewidzieli. W rezultacie gdyby doszło do zamachu stanu w jednym z krajów UE, znów rozgorzałyby długie spory. Przeciwnicy Unii zażądaliby wyjścia z tak niestabilnej organizacji, zaś zwolennicy wołaliby o głębszą integrację, bo uważają, ze to recepta na wszystko.

Zwycięstwo tych pierwszych oznaczałoby zamieszanie i kryzys gospodarczy, a wygrana drugich spowodowałaby zmiany, które trudno sobie wyobrazić. Ponieważ jedyna tradycja integracyjna, jaka ma zachód Europy, jest rzymska, nie zdziwiłbym się, gdyby nasz kontynent poszedł znów tym kierunku. Już widzę, jak przy następnym kryzysie Donaldus Tuskus otrzymuje z rąk Komisji imperium, by ruszył ze swoimi legionami pacyfikować zbuntowane prowincje…, przepraszam, państwa członkowskie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj