Na rynku walutowym zmienne nastroje, dane makro mogą wesprzeć złotego

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 lutego 2012, 09:57
Na rynku walutowym panują zmienne nastroje w związku m.in. z przełożeniem na poniedziałek spotkania Eurogrupy w sprawie kolejnej transzy pomocy dla Grecji.

Dziś na rynek napłynie seria ważnych danych makroekonomicznych zarówno z kraju, jak i z zagranicy, co może wesprzeć złotego, oceniają ekonomiści. Wczoraj wieczorem pojawiła się informacja o przełożeniu planowanego na dziś spotkania Eurogrupy na poniedziałek z powodu niespełnienia przez Grecję wymaganych warunków wypłaty pomocy. Dziś odbędzie się tylko telekonferencja ministrów finansów.

Początkowo wywołało to mocne osłabienie euro, jednak nastroje nieco się poprawiły po zapewnieniu, że dziś przywódcy największych greckich partii mają złożyć pisemne zobowiązanie, że będą przestrzegać warunków udzielenia pomocy niezależnie od wyników wyborów; W poniedziałek złoty otworzył się słabszy w trakcie dnia ze względu na spadek kursu EURUSD po obniżkach ratingów przez Moody's ale później odrabiał straty przez cały dzień.

Koniec dnia zakończył na nieznacznie słabszych poziomach dzięki lepszym danym z Niemiec. "Dziś uwaga rynku będzie skupiona na danych krajowych. Szacuję, że wzrost inflacji w styczniu sięgnął 4,5-4,6%. Źródła wzrostu cen są niezmienne od kilku miesięcy: żywność i paliwa. Umocnienie złotego obserwowane w styczniu nie miało, moim zdaniem, szansy na natychmiastowe przełożenie na ceny importowanych artykułów, ale już następne miesiące powinny przynieść oczekiwane spowolnienie cen importu. Dzisiejszy odczyt inflacji, jeśli będzie zgodny z moją prognozą, ma szansę umocnić złotego ze względu na wzmocnienie obozu jastrzębi w RPP. By złoty osłabił się ze względu na dane o inflacji, wskaźnik CPI musiałby spaść do 4%" - ocenił główny ekonomista DZ Banku Janusz Dancewicz.

Apetyt na ryzyko będą też wspierać dane z Niemiec - spadek PKB w IV kwartale w ujęciu kwartał do kwartału okazał się niższy (-0,2 proc.) od oczekiwań (-0,3 proc.). Dobre nastroje mogą przygasnąć po danych z USA nt. produkcji przemysłowej i wykorzystania mocy produkcyjnych w styczniu. W ocenie ekonomisty będą nieco gorsze, niż spodziewa się tego większość rynku. Słabsze dane z USA, podobnie jak wczoraj, będą wspierać dolara.

W środę ok. godz. 9:45 jedno euro kosztowało 4,1676 zł, a dolar 3,1669 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,3162.

We wtorek, ok. godz. 170:10 jedno euro kosztowało 4,1815 zł, a dolar 3,1834 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,3136.

Rano, o godz. 9:40 jedno euro kosztowało 4,1934 zł, a dolar 3,1850 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,3169.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISB
Tematy: waluty
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj