Bachert: Hamująca Europa i Chiny podniosły awersję do ryzyka. Euro i złoty pod presją

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 marca 2012, 09:52
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego/Inne
Czwartek na rynkach finansowych nie należał do udanych. Dane, jakie napłynęły na rynek pokazały, że hamują Chiny, hamuje strefa euro, co zapewne negatywnie wpłynie na kondycję światowej gospodarki. Wzrost awersji do ryzyka negatywnie odbił się na kondycji giełd i złotego. A winnym wszystkiego była publikacja indeksów koniunktury PMI.

W Chinach indeks PMI dla sektora wytwórczego znalazł się w marcu na poziomie 48,1 pkt wobec 49,6 pkt odnotowanych miesiąc wcześniej. Poniżej granicy 50 pkt (oddzielającej rozwój od recesji) znalazły się też wszystkie subindeksy wskaźnika, a subindeks nowych zamówień był w marcu najniżej od czterech miesięcy. Malejące nowe zamówienia eksportowe i osłabiający się popyt krajowy wskazują, iż spowolnienie Chin jeszcze się nie skończyło. Pekin może zatem być skłonny dalej luzować politykę pieniężną.

Z kolei w Europie prezes EBC Mario Draghi mówi o stabilizacji w strefie euro, podczas gdy indeksy koniunktury wskazują zupełnie na coś innego. Zarówno PMI dla przemysłu, jak i dla usług Eurolandu znalazły się w marcu znacznie poniżej oczekiwań, odpowiednio 47,7 pkt i 48,7 pkt. Najniżej od dwóch lat jest obecnie subindeks pokazujący perspektywy zatrudnienia (49 pkt). Słabo wypadły też dane z Niemiec, gdzie indeks aktywności przemysłu przetwórczego spadł w marcu do 48,1 z 50,2 pkt w lutym (analitycy oczekiwali wzrostu indeksu do 51 pkt), zaś PMI sektora usług gospodarki spadł w marcu do 51,8 pkt z 52,8 pkt w lutym (prognoza wskazywała na wzrost do 53 pkt).

W reakcji na słabe dane na giełdach kolor indeksów nabrał intensywnie czerwonego koloru (spadki indeksów w Europie sięgały średnio 1,5%), na wartości silnie straciło euro (kurs EUR/USD spadł w okolice 1,313) i złoty (kurs EUR/PLN wzrósł do 4,175, zaś USD/PLN przełamał opór na 3,175). Na rynku długu widać było spadające ceny obligacji Włoch i Hiszpanii, przy jednoczesnym umacnianiu się amerykańskich Treasuries.

Po południu uwaga inwestorów skupiona była na danych z rynku pracy w USA. Mocniejsza od oczekiwanej figura (liczba nowych bezrobotnych spadła w ubiegłym tygodniu do 348 tys. wobec prognozowanych 354 tys., czyli do poziomu najniższego od czterech lat) nieznacznie, ale poprawiła nastroje na rynkach finansowych. Deprecjacja euro wobec dolara wyhamowała, a na wartości zaczął chwilowo zyskiwać też złoty. Niemniej, przy utrzymujących się negatywnych nastrojach nadal za realny uważamy test wsparcia na 1,30 USD za euro i wzrost notowań euro/złotego do 4,20.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PKO BP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj