Wróbel: Czas na dekadę wstrzemięźliwości

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 marca 2012, 13:02
Dzihad
Dzihad/ShutterStock
Za nami już rok wojny domowej w Syrii. Ponad 9 tys. zabitych oddziałuje na wyobraźnię światowych komentatorów, nawołujących do interwencji zbrojnej i potępiających jednocześnie Rosję czy Chiny za blokowanie takich pomysłów. Chcąc chronić życie ludzkie, „jastrzębie” postulują rozwiązanie siłowe, nie zastanawiając się jednak, komu przekazać władzę.

Stosunkowo prostym przedsięwzięciem wydaje się wydelegowanie tysięcy żołnierzy, by zaprowadzili porządek w kraju. Potem zaczynają się schody. W Somalii mamy obecnie kilkanaście tysięcy żołnierzy Unii Afrykańskiej – nie zrobiło się tam spokojniej, prawda? Misje zbrojne mają to do siebie, że są w stanie kontrolować tylko te okręgi, w których akurat w danym momencie operują. Szybko zmusza je to do pozostania w danym kraju na stałe bądź opuszczenia go z duszą na ramieniu. By ominąć ten problem, nawołuje się do sprzymierzania się z lokalnymi mieszkańcami czy przywódcami. Powstańcy syryjskiej opozycji mogliby przejąć schedę po obalonym prezydencie Asadzie. Z tego powodu pojawia się pokusa wybielania walczących jako ofiar krwawego reżimu.

>>> Czytaj też: Liga Arabska: Syria na krawędzi wojny domowej groźnej dla sąsiadów

Prezydent Asad jest jedną z niewielu osób na świecie legalnie ściągających muzykę, niemniej wobec opozycji jest obrzydliwie brutalny. Skąd jednak pewność, że powstańcy, których poprzemy, będą znacznie lepsi? Jak donosi Al Jazeera, Human Rights Watch potępiło powstańców syryjskich. Chodzi o poważne łamanie praw człowieka. Rebelianci dopuszczali się tortur, a nawet egzekucji, także wewnątrz własnego obozu, co więcej, uważali to za powód do chwalenia się. Takie złe rzeczy zdarzają się na wojnie i nie są czymś niezwykle szokującym. To jednak zimny prysznic dla wszelkich hurraoptymistów widzących już „siły stabilizacyjne” współpracujące z „demokratycznymi siłami” opozycji w odbudowywaniu wolnej Syrii. Nie ma żadnej gwarancji, że w przypadku zwycięstwa nie posypią się masowo głowy stronników prezydenta.

Wojska interwentów będą musiały najprawdopodobniej czuwać nad bezpieczeństwem cywilów, co przygwoździ je do Syrii na długie lata. W ciągu dekady namieszaliśmy już trochę w świecie muzułmańskim, z marnymi rezultatami. Pora na dekadę wstrzemięźliwości.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj