Wyjście Grecji ze strefy euro może zakończyć się wojną domową

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
21 maja 2012, 12:08
Deprecjacja walut wybranych krajów po kryzysie
Deprecjacja walut wybranych krajów po kryzysie/Forsal.pl
Kilka dni temu pojawiły się pogłoski, że rząd grecki potajemnie zlecił druk nowej drachmy. Business Insider przewiduje, co przyniesie wprowadzenie nowej (starej) waluty.

Wyjście Grecji ze strefy euro byłoby wydarzeniem bez precedensu. Europejska unia walutowa została zaprojektowana jako rozwiązanie stałe, nikt więc z całą pewnością nie jest w stanie powiedzieć jakie skutki pociągnie za sobą wystąpienie z niej jednego z członków.

Business Insider przewiduje, że w razie opuszczenia strefy euro przez Grecję, pod największą presją rynków znajdzie się Europejski Bank Centralny – instytucja odpowiadająca za stabilność cen i wiarygodność kredytową unii walutowej. W trudnej sytuacji prawie na pewno znajdą się też włoskie i hiszpańskie banki szturmowane przez wycofujących depozyty klientów.

>>> Czytaj też: Run na greckie banki będzie oznaczał powrót drachmy oraz problemy Hiszpanii i Włoch

Obawy, że śladem Grecji mogą podążyć inne kraje unii walutowej podważy zaufanie wobec euro. W krótkiej perspektywie wspólna waluta wyraźnie osłabi się względem dolara, franka i jena. Ale to Grecja pozostanie w centrum wydarzeń i w niej rozegra się prawdziwy dramat.

Grecja po euro

Nowa drachma nie wzbudzi większego zaufania ani w kraju, ani na świecie. Willem Buiter, ekonomista Citigroup przewiduje, że Grecja będzie zmuszona wprowadzić kontrolę odpływu kapitału – regulacje zasadniczo niezgodne z prawem UE. To z pewnością wywoła kolejne polityczne spięcia.

Wprowadzenie nowej waluty doprowadzi również do rozwoju czarnego rynku, przewiduje eFXNews. Oficjalny kurs wymiany drachmy na euro z pewnością nie będzie zgodny z rynkową wyceną. Grecy mają doświadczenie w czarnorynkowej działalności, jak zauważa Business Insider, obecnie 25 proc. interesów prowadzą poza systemem podatkowym.

Na skutek niespłaconych długów i w atmosferze braku zaufania drachma drastycznie straci na wartości. Wartość deprecjacji można szacować na podstawie ostatnich kryzysów w innych państwach. Dziesięć lat temu argentyńskie peso w ciągu miesiąca straciło względem dolara 50 proc., z kolei islandzka korona w 2008 r. osłabiła się w miesiąc o 10 proc. względem euro.

„Galopująca inflacja wywróci do góry nogami styl życia Greków, gdy ceny podstawowych produktów pójdą wysoko w górę, a życiowe oszczędności wyparują w ciągu jednej nocy” – czytamy na BusinessInsider.com.

W oczekiwaniu na katharsis

Choć dewaluacja waluty w długim terminie pozwoli Grecji odzyskać na konkurencyjności, to znając grecki temperament natychmiastowe skutki mogą katastrofalne. Grecki minister ochrony cywilnej, stwierdził ostatnio, że opuszczenie strefy euro zakończy się wojną domową w jego kraju. Wtóruje mu Sav Savouti z Tosca Fund, który uważa, że Grexit oznacza załamanie społeczeństwa obywatelskiego, a to z kolei zwykle prowadzi do przejęcia władzy przez wojsko.

Na domiar złego prawdziwe trzęsienie ziemi czeka grecką gospodarkę. Według szacunków UBS w ciągu pierwszego roku od wyjścia ze strefy euro PKB Grecji może spaść nawet o 50 proc. W ciągu następnych lat koszty przyjęcia drachmy wyniosą według UBS od 3 do 4 tys. euro rocznie na obywatela. Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje, ile czasu zajmie Grecji wydobycie się z takiego kryzysu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj