Pod koniec września prezydent Bronisław Komorowski skierował do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o modernizacji i finansowaniu sił zbrojnych. Projekt zakłada wpisanie uzyskania zdolności obrony przeciwrakietowej do ustawy i zagwarantowanie programowi stabilnego finansowania.

"Istotą inicjatywy ustawodawczej prezydenta jest zapewnienie, że pieniądze, które każdy podatnik daje na wojsko, będą optymalnie wykorzystane; będą wykorzystane na to, co jest rzeczywiście potrzebne" - powiedział szef BBN w poniedziałek w Warszawie dziennikarzom.

Dodał, że prezydencki projekt ma zapewnić, by "podstawowy strumień wydatków finansowych państwa na wojsko był przeznaczony na potrzeby priorytetowe". "A uważamy - i jest powszechna zgoda wśród ekspertów, analityków i w opinii publicznej - że obrona przeciwrakietowa to dzisiaj największa słabość naszego wojska. Mamy szereg zdolności, a tutaj jest luka. W razie konfliktu polskie wojsko nie byłoby w stanie radzić sobie z przeciwnikiem, bo dzisiaj rakiety są głównym nośnikiem siły uderzeniowej" - podkreślił Koziej.

"System będzie finansowany w ramach budżetu MON, czyli tych środków finansowych, które społeczeństwo przeznacza na armię. Jeżeli chcemy mieć armię, jeżeli warto na tę armię wydawać pieniądze - a rozumiem, że trudno sobie wyobrazić, żeby Polska pozostała bez armii - to wszystkim powinno zależeć na tym, żeby była to armia odpowiadająca potrzebom, aby była skutecznym instrument polityki bezpieczeństwa państwa" - powiedział.

Zaznaczył, że gdyby doszło do konfliktu, np. ataku na któregoś z sojuszników w NATO, wojsko polskie musiałoby sobie radzić z zagrożeniami rakietowymi. "Wyobraźmy sobie, że któryś z sojuszników zostaje zaatakowany, my wysyłamy kontyngent do jego obrony. Nasi żołnierze przyjeżdżają i nie mają obrony przed rakietami. Wszyscy sojusznicy się bronią, mają takie środki, a nasz kontyngent nie. Można sobie wyobrazić, że wszystkie rakiety leciałyby na nasz kontyngent" - wyjaśnił Koziej.

"Niezależnie od tego, jak sobie wyobrażamy taki przyszły konflikt, te zdolności są potrzebne. Są potrzebne także po to, by się uodpornić na szantaże, presje, straszenie nas rakietami, co się co pewien czas zdarza. Dysponowanie obroną przeciwrakietową uodparnia Polskę na tego typu presję, daje większą swobodę prowadzenia polityki bezpieczeństwa" - podkreślił.

Koziej, który po skierowaniu prezydenckiego projektu do Sejmu odbył konsultacje z przedstawicielami sił parlamentarnych, powiedział, że do samej potrzeby zdolności przeciwrakietowych nie musiał nikogo specjalnie przekonywać. "Wszyscy się w zasadzie zgadzają, że to najistotniejsza słabość naszego wojska. Natomiast co do potrzeby ustanawiania stałego mechanizmu finansowania, przedstawiciele SLD mieli wątpliwości, czy potrzebny taki dodatkowy mechanizm, czy wystarczy żeby minister obrony realizował to na podstawie własnej decyzji. Pozostali uważali, że taki mechanizm jest zasadny" - powiedział.

Modernizacja obrony powietrznej, w tym uzyskanie zdolności zwalczania rakiet, to jeden z priorytetów w kierunkach rozwoju sił zbrojnych, określonych przez Bronisława Komorowskiego w listopadzie ub. roku. Podpisując projekt prezydent podkreślał współpracę MON i Sztabu Generalnego WP. Stanowisko o konieczności wyposażenia polskiej armii w zdolności przeciwrakietowe przyjęła również Rada Ministrów.

Zgodnie z projektem w latach 2014-23 na budowę obrony przeciwrakietowej będą przeznaczane środki co najmniej równe corocznemu przyrostowi budżetu MON przy utrzymaniu stałego wskaźnika udziału budżetu obronnego w PKB na poziomie 1,95 procent. Finansiści szacują, że na obronę przeciwrakietową można by w tym czasie przeznaczyć 10-14 mld zł, zależnie od wzrostu gospodarczego.

Do końca 2012 r. MON ma przedstawić szczegółowy harmonogram i szacunkowe koszty przedsięwzięć modernizacyjnych w obronie powietrznej. Na 2013 r. przewidziano zaplanowanie i przygotowanie procedur umożliwiających finansowanie wyposażenia wojska w środki obrony przeciwrakietowej. Program ruszyłby w 2014 r., a w ciągu 10 lat armia miałaby otrzymać mobilny modułowy system zapewniający obronę przed atakiem rakietowym wybranych obszarów - ważnych obiektów lub dużych zgrupowań wojsk, w razie potrzeby też kontyngentów za granicą.

System ma umożliwiać zwalczanie rakiet najkrótszego i krótkiego zasięgu i rakiet średniego zasięgu w końcowej fazie lotu. Miałby być kompatybilny i zintegrowany z systemem budowanym przez NATO, umożliwiając jednak także samodzielne użycie dla obrony terytorium, np. w razie niespodziewanego pojedynczego ataku, a nie konfliktu na większą skalę.