Wróbel: Prywatne szkoły służą najbiedniejszym

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 lipca 2013, 03:12
Jan Wróbel
Jan Wróbel/DGP
Nasze spojrzenie na Afrykę przechodzi pewną ewolucję. To kontynent już nie tylko dla śmiałków, lecz także dla inwestorów.

Cały czas jednak bywa, że spojrzenie organizacji międzynarodowych takich jak UNESCO umniejsza zaradność Afrykanów. Niesłusznie – oddolne siły w Nigerii podołały nawet wyzwaniu edukacji najmłodszych bez państwowej pomocy. Oficjalne statystyki UNESCO są w kwestii edukacji w Nigerii dramatyczne, stawiając ten kraj w ogonie światowej stawki. Co dziwne, pomijają całkowicie edukację prywatną.

Jak wypomina jednak James Stanfield z Adam Smith Institute, pełnią one krytyczną funkcję. I nie są wcale, jak to często się dzieje w Polsce, tworzone z myślą o zamożnych rodzinach, ale właśnie o tych najbiedniejszych. Dzięki temu aż 1,5 mln uczniów w samym stanie Lagos może się cieszyć nauką w jednej z 12 tys. prywatnych szkół – to aż 57 proc. wszystkich uczniów w tym stanie. Rzuca to światło na dane mówiące o kilkumilionowym od lat 90. przyroście nieuczących się dzieci. Uczą się, ale poza systemem.

Dyrektorzy szkół, których są właścicielami, stają się z konieczności również przedsiębiorcami. Muszą opracować biznesplan, a czesne dostosować do możliwości klientów. Nic więc dziwnego, że szkoły afrykańskie byłyby na nasze warunki niezwykle tanie. W Republice Somalilandu, nieposiadającej nawet uznanego na świecie rządu, edukacja jest jeszcze bardziej sprywatyzowana niż w Nigerii. A mimo to alfabetyzacja utrzymuje się na solidnym poziomie 90 proc. Dlatego że rodziców stać chociaż na tę podstawową edukację – płacą ok. 100 dol. za semestr, czyli mniej więcej połowę tego, ile rodzice w Polsce płacą za miesiąc nauki ich dziecka w szkole niepublicznej.

Naturalnie Afryka wciąż potrzebuje pomocy, jeśli edukacja ma być tam powszechna i na solidnym poziomie, i w tej sprawie UNESCO ma rację – sytuacji daleko do idealnej. Jednak nie bierze pod uwagę tego, że pomoc nie musi koniecznie zawsze pochodzić z góry – państwo zbuduje szkołę, państwo zatrudni nauczycieli. Warto do swoich kalkulacji wliczyć możliwość szerszej współpracy – nie tylko pomiędzy organizacją a niekompetentnym czasem rządem, lecz także z głodnym sukcesu i osiągającym go sektorem prywatnym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj