Veksler: Zabieraj kasę i uciekaj póki możesz – mantra rynku walutowego

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 października 2013, 14:40
Ken Veksler, Senior Manager, Trading and Advisory Saxo Bank
Ken Veksler, Senior Manager, Trading and Advisory Saxo Bank/Forsal.pl
Opublikowany w nocy wskaźnik PMI dla Chin był lepszy, niż się spodziewano, i w rzeczywistości najlepszy od siedmiu miesięcy. Jeśli chodzi o inne rejony, podane rano wskaźniki PMI dla Europy okazały się nieco słabsze od oczekiwań, a rynek zareagował odpowiednio.

Ważniejsze jednak było przebicie się przez bariery opcyjne i (tylko) psychologicznie istotny poziom 1,3800 na EUR/USD we wczesnych godzinach porannych na sesji w Londynie. Większość traderów jeszcze drzemała albo po prostu nie było ich przy biurkach, przez co płynności było wystarczająco mało, by ten ruch się udał. Od tamtej pory zdążyliśmy już opaść z powrotem poniżej tego poziomu na fali realizacji zysków i reakcji na publikowane dane.

EUR/USD będzie szedł w górę

Ale nie róbcie sobie jeszcze nadziei na jakąkolwiek konstruktywną zmianę kierunku. Ta para będzie szła w górę i nie wykazuje żadnych oznak słabnącego entuzjazmu. Biorąc pod uwagę fakt, że w ujęciu wagowym euro stanowi znaczną część indeksu dolara amerykańskiego, sytuacja ta oczywiście burzy złożony ogólny obraz dla USD. Inne pary krzyżowe dolara nie reagują tak samo, a chociaż np. GBP/USD chciałby zagrać podobnie, ma z tym nieco więcej problemu. AUD/USD to kolejny wspaniały przykład tego, że nie trzeba dołączać do rozentuzjazmowanego tłumu. Więcej na ten temat później.

Główna partia danych zaplanowanych na dzisiejszy poranek już za nami, więc rynek teraz nieco się uspokoi, a rzeczywistość jest taka (również sądząc po głosach, jakie co i rusz do mnie dochodzą), że obecnie płynności na rynku jest przygnębiająco mało i niewielu jest tak naprawdę chętnych, by się bardziej angażować. Z tego powodu, jak zawsze, ruchy notowań są bardziej nieobliczalne i wydają się jeszcze bardziej pozbawione sensu.

Sektor instytucjonalny ma ciężki rok i chociaż może na zakończenie wpadł w szał sprzedawania USD, to jednak z rozwagą zabiera pieniądze ze stołu, gdy się na nim pojawiają. Zatem trudniej uzyskać kontynuację poszczególnych ruchów, a obraz „trendów” jest zmącony.
Uganianie się za wybawieniem

Po drugiej stronie mamy sektor detaliczny, ochoczo uganiający się za tym, co postrzega jako wybawienie. Obawiam się, że ci inwestorzy (jak zwykle) zbyt późno wchodzą do gry i będą po prostu mięsem armatnim dla „goliatów” polujących na zlecenia stop. Właśnie te polowania sprowadzą EUR/USD niżej, a kilka innych par wyniosą wyżej, tylko dlatego, że podobnie jak w przypadku Everestu, są one tylko po to, by je zdobyć.

Dziś po południu zobaczymy informacje na temat cotygodniowej liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w Stanach oraz odczyty PMI dla przemysłu w USA. Jeśli chodzi o zachowanie cen, będzie trzęsło, niezależnie od tego, jakie będą dane, a rynek je najprawdopodobniej w dużej mierze zignoruje, chyba że liczby będą znacząco odbiegać od oczekiwań (w obie strony).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj