Forsal logo

Woś: Ekonomia jest godna poezji

Rafał Woś, publicysta Dziennika Gazety Prawnej
Rafał Woś, publicysta Dziennika Gazety Prawnej/Dziennik Gazeta Prawna
Nadchodzą święta, więc nadchodzi i konkurs dla czytelników tej kolumny. Nagrodą dobra książka pod choinkę. A zadanie banalnie proste. Trzeba napisać... ekonomiczne haiku.

Dlaczego haiku? Bo jest dowcipne (słowo „haiku” wywodzi się z japońskiego, oznacza „żart”) i krótkie. Na dodatek nie musi się rymować. Napisać haiku jest więc chyba łatwiej niż długi i rubaszny limeryk. Nie oznacza to oczywiście, że haiku nie rządzi się własnymi prawami. Jak w każdej konwencji literackiej, tak i tu istnieją pewne reguły. Haiku musi się składać się z trzech linijek. Pierwsza ma 5 sylab, druga 7, a trzecia znowu 5. Dobre haiku powinno też zawierać odniesienie do pory roku. Prócz tego operuje paradoksem, jest subtelne i chowa „ja” autora na drugi plan. Najlepsze haiku bawią się z czytelnikiem tak dobrze, że często świadomie nie pozwalają na konkretną interpretację.

Istnieje też piękna i pokaźna tradycja ekonomicznego haiku. Zwłaszcza wśród ekonomistów anglosaskich. Na przykład Fundacja Kaufmanna z Kansas City przez dłuższy czas wypuszczała cykliczne raporty, w których prosiła czołowych ekspertów o podsumowanie sytuacji gospodarczej i prognozy na najbliższy kwartał właśnie w formie haiku. Wielkim propagatorem gatunku jest też Steven T. Ziliak, profesor z Uniwersytetu Roosevelta w Chicago. Nie dość że sam je regularnie pisze i publikuje, to jeszcze zapędza do tego swoich studentów. Oczywiście zatwardziali hayekowcy nie chcą być gorsi. Na stronach amerykańskiego Instytutu Misesa można znaleźć kilka dobrych przykładów haiku a la szkoła austriacka.

Jak wygląda ekonomiczne haiku w praktyce? Może być bardzo proste (jak to ze strony Instytuty Misesa):
Yes, Trade Creates Wealth.
Costs Will Fall while Incomes Rise
When We Specialize.

Czyli (w wolnym i pośpiesznym tłumaczeniu):
Handel rodzi wzrost,
koszt spadnie, wpływy wzrosną.
Specjalizacja!

Ale można trafić też na prawdziwe perełki (tu haiku napisane przez Stevena Ziliaka w czasie niedawnych kłótni o limit zadłużenia w amerykańskim Kongresie.
Red October sun –
The debt ceiling is burning
Boehner a real tan.

A więc:
Październik, słońce,
Limit zadłużeniowy
parzy Boehnera.

A czasem rzeczy po prostu śmieszne (jak haiku napisane przez znanego dziennikarza i blogera Felixa Salmona w pierwszej fazie kryzysu):
No one has a job
Except econobloggers
And they're not paid much.

Co znaczy mniej więcej:
Nikt nie ma pracy
Oprócz econblogerów,
A im nie płacą.

No i jeszcze raz poetycki Steve Ziliak:
Invisible hand;
Mother of inflated hope,
Mistress of despair!

A więc:
Niewidzialna dłoń,
Matka zawiedzionych snów,
Kochanka żalu.

I tak to się w skrócie robi. Kto się odważy napisać nasze polskie ekonomiczne haiku? Na odpowiedzi czekam pod znanym Państwu adresem e-mailowym rafal.wos@infor.pl.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Rafał Woś
Rafał Woś

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRaport Draghiego na nic. Prawdziwy powód braku konkurencyjności UE? Polityka klimatyczna »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj