Alfredo Leggero powalczy o produkcję nowego modelu Fiata w Polsce

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
8 stycznia 2015, 11:38
Alfredo Leggero, prezes zarządu Fiat Auto Poland.
Alfredo Leggero, prezes zarządu Fiat Auto Poland. /Media
Pracownicy fabryki w Tychach i eksperci mają nadzieję, że Alfredo Leggero uda się to, na czym poległ jego poprzednik – namówi swoich włoskich przełożonych, by nad Wisłą ulokowali produkcję nowego modelu marki.

Alfredo Leggero, który zastąpił na stanowisku prezesa Fiat Auto Poland (FAP) Luigiego Galantego, ma 57 lat i niemal całe swoje życie przepracował dla włoskiego koncernu. Karierę w strukturach włoskiego koncernu rozpoczynał w 1983 r. jako asystent dyrektora zakładów Alfy Romeo w Pomigliano i Arese – tuż po studiach na Politechnice w Neapolu na wydziale inżynierii mechanicznej.

Przez całe lata 90. pełnił funkcje kierownicze na wydziałach produkcyjnych oraz asystenta dyrektora produkcji w zakładach Fiat Auto. W listopadzie 1998 r. został w końcu dyrektorem zakładu w Rivalta w Turynie, a w grudniu 1999 r. objął fotel dyrektora zakładu w Pomigliano.

Potem zmieniał jeszcze kilka razy stanowiska, aż w końcu skupił w swoich rękach zarząd nad kilkoma zakładami. Obecnie jest odpowiedzialny za fabryki Sevel (koło Rzymu), G. Vico (Pomigliano), Sata (Melfi), Termini Imerese (Sycylia), Kragujewac (Serbia), Tofas w Bursie (Turcja) i Fiat Auto Poland w Tychach. I właśnie to wzbudza największy entuzjazm wśród pracowników tyskiego zakładu. – Pan Leggero jest osobą znającą się na rzeczy. To przemysłowiec z krwi i kości – twierdzi jeden z pracowników fabryki.

Jednak to, co według niego jest zaletą, budzi z kolei wątpliwości Andrzeja Halarewicza, szefa polskiego oddziału Jato Dynamics, firmy monitorującej krajowy rynek motoryzacyjny. Uważa, że Leggero nie będzie ingerował w prace polskiego managementu. – Tak naprawdę zakładem w Tychach i sprzedażą w Polsce zarządzać będą Polacy, którzy zajmują stanowiska wiceprezesów – tłumaczy Halarewicz.

Bardziej wstrzemięźliwy w ferowaniu wyroków jest Wojciech Drzewiecki, szef Instytutu Samar, który monitoruje branżę motoryzacyjną. Uważa on, że pod wodzą Leggero polski Fiat może mieć większe szanse w pozyskaniu produkcji nowego modelu auta. Według niego to jedno z najbardziej istotnych zadań, które ma przed sobą Leggero. Tym istotniejsze, że nadzieje na nowy model są rozbudzone do czerwoności. Według ekspertów tak nowoczesny zakład, żeby się rozwijać nie może bazować tylko na produkowanych w nim od lat fiacie 500, lancii ypsilon i fordzie ka. Szczególnie że w myśl umowy fordy będą produkowane w Tychach tylko do września 2015 r.

Nadzieje na rozwój podgrzewali w przeszłości także politycy. Ostatnio wicepremier Janusz Piechociński, który w kwietniu ub.r. zapowiedział, że w tyskiej fabryce ulokowana będzie produkcja „nowych modeli”. Szczegóły sprawy władze koncernu Fiat Chrysler Automobiles miały ogłosić na początku maja 2014 r. wraz z nowym planem strategicznym obejmującym najbliższe pięć lat – niestety na spotkaniu w Detroit nic konkretnego o Tychach nie powiedziano.

Jednak sprawa najprawdopodobniej i tak jest bliska rozstrzygnięcia. Pod koniec tego samego miesiąca polski rząd zadecydował bowiem o włączeniu do Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej terenu całej tyskiej fabryki FAP w związku z nową inwestycją włoskiego koncernu w model samochodu osobowego segmentu B. Jak wyjaśniło Ministerstwo Gospodarki, uzasadniając konieczność przyjęcia całej FAP w strefę oferującą ulgi podatkowe, rozpoczęcie produkcji nowego modelu samochodu w tyskiej fabryce zostanie zrealizowane do 31 grudnia 2017 r.

Ekspert Instytutu Samar twierdzi, że Leggero musi też spróbować odzyskać utracony rynek sprzedaży aut osobowych w Polsce. Zgodnie z danymi instytutu w zeszłym roku sprzedało się zaledwie 8 tys. samochodów tej popularnej przed laty marki, co dało jej odległe 13. miejsce w rankingu. – Sprawa zwiększenia udziałów w rynku aut osobowych to niezwykle trudne zadanie. Włoska marka nie dysponuje bowiem zbyt szeroką gamą modelową, by powalczyć o klientów – wyjaśnia Drzewiecki. Według niego tego zadania nie ułatwia także specyfika polskiego rynku. – Fiat kierował zawsze swoje samochody głównie do klientów indywidualnych. A w ostatnim czasie to nie oni, lecz firmy decydują o obrazie rynku – dodaje Drzewiecki.

Jednak są również obszary działalności polskiego oddziału koncernu, które już na starcie mogą wzbudzić uśmiech na twarzy Leggero. Jednym z nich są wyniki w segmencie aut dostawczych, w którym Fiat od lat króluje i nic nie zapowiada, by oddał palmę pierwszeństwa. W zeszłym roku klienci kupili i zarejestrowali blisko 10,6 tys. pojazdów – o 7,6 proc. więcej niż w 2013 r. Oznacza to, że co piąte sprzedawane w naszym kraju auto dostawcze pochodzi od Fiata.

>>> Czytaj też: Tesla, Mercedes i cała reszta. Czy elektryczne samochody zmienią świat motoryzacji?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj