Ryczko: Rośnie zniecierpliwienie Grecją

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 marca 2015, 17:19
Konrad Ryczko, DM BOŚ
Konrad Ryczko, DM BOŚ/Forsal.pl
Po tym, jak wczoraj szef Eurogrupy przyznał, że Grecy jak na razie marnują czas i powinni wziąć się za przedstawienie konkretnych propozycji reform, dzisiaj dał wyraźnie do zrozumienia, że kolejny ruch jest teraz po stronie Aten – zresztą taką wymowę miał wczorajszy szczyt państw strefy euro. Jeroem Dijsselbloem dał też swoiste ultimatum – reformy za możliwość rozmów nt. dalszego finansowania.

Teoretycznie, zatem mimo, że decyzja z końca lutego była stricte polityczna – Grecy przedstawili mętne ogólniki, za co dostali kolejne 4 miesiące czasu – to okazuje, że Europa nie ma tak naprawdę planu na niesfornych Greków. Coraz większe zaangażowanie ze strony ECB (Grecji zostało pożyczone prawie 100 mld EUR), a także ryzyka geopolityczne (niestabilność na południowo-wschodnich krańcach UE) , teoretycznie zniechęcają do forsowania scenariusza Grexitu, ale ten za chwilę może stać się realny na „prośbę” samych Greków. Bo chociażby Międzynarodowy Fundusz Walutowy, któremu Grecy wiszą spłatę zadłużenia w najbliższych tygodniach, może być znacznie mniej ugodowy, niż europejscy pożyczkodawcy. 

Problemy związane z Grecją, a także pierwsze efekty działań Europejskiego Banku Centralnego (oczekiwania na spore zakupy obligacji w ramach QE prowadzą do dalszych spadków rentowności i mogą zaowocować presją na dalsze cięcie stopy depozytowej, bo ta jak przyznał Mario Draghi jest granicznym benchmarkiem dla selekcji kupowanych papierów), sprawiają, że euro jest nadal silnie wyprzedawane na rynkach. Po drugiej stronie mamy rekordowo silnego dolara – do tego stopnia, że dynamika ruchu zaczyna budzić już zaniepokojenie wśród inwestorów giełdowych (pojawiają się obawy, że niemalże skokowa aprecjacja odbije się na zyskowności amerykańskich spółek), ale przede wszystkim jest problemem dla z reguły wrażliwych na działania FED rynków wschodzących.

Jedyną walutą wobec której euro w ostatnich dniach wyraźniej zyskuje jest korona norweska. To wynik rosnących obaw, że 19 marca Norges Bank zdecyduje się ponownie obciąć stopy procentowe. Ostatnie dane makro nie były najlepsze – także dzisiejsze dane nt. inflacji CPI za luty były poniżej oczekiwań. Chociaż ceny rosną, a nie spadają – odpowiednio o 0,4 proc. m/m i 1,9 proc. r/r. Na to nakłada się też niepewność związana z zachowaniem się cen ropy. Nadpodaż tego surowca będzie w najbliższych miesiącach dość duża.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj