Przed ogłoszeniem tej decyzji, litr paliwa wysokiej jakości kosztował około 10 centavos, czyli jeden cent amerykański. Teraz będzie kosztował 6 boliwarów, czyli około 60 amerykańskich centów - wzrost cen 6000 proc.

- Ten agresywny wzrost cen paliw, ale nadal paliwo w Wenezueli będzie najtańsze na świecie - mówi Edward Glossop, ekonomista Capital Economics.

- Nadszedł czas dla nas, aby stworzyć system, który gwarantuje dostęp do benzyny po uczciwych cenach wenezuelskich, ale również gwarantuje zapłatę za to, co jest inwestowane w produkcję benzyny i funkcjonowanie Petroleos de Wenezuela – dodał prezydent Maduro.

Jak już pisaliśmy w Forsalu.pl o pomyśle Wenezueli na podniesienie cen ropy. Niektóre kraje OPEC chcą uzyskać kompromis w sprawie zamrożenia produkcji ropy, zarówno wewnątrz grupy, jak i wśród krajów produkujących ropę niezrzeszonych w kartelu. Miałoby to rozwiązać problem nadwyżki na świecie bez ograniczenia dostaw. Taka idea wyszła właśnie od Wenezueli, która jest jednym z najbardziej poszkodowanych krajów przez tani surowiec.

>>>Czytaj więcej: Dlaczego ropa naftowa jest taka tania? Pięć teorii spiskowych

Reklama

Dyskusja nad podniesieniem śmiesznie niskich cen paliw trwa w Wenezueli już od dłuższego czasu. Już 1,5 roku temu w Forsal.pl pisaliśmy, że pierwszych próbach podniesienia stawek. I choć obywatele tego południowoamerykańskiego kraju byli do tego przygotowywani od miesięcy, wprowadzenie w życie podwyżek może grozić gwałtownym wybuchem społecznego niezadowolenia.

Gdy w 1989 roku władze Wenezueli podniosły ceny benzyny, kraj stanął na krawędzi rewolucji, która potrząsnęła rządami prezydenta Carlosa Andres Pereza. Po tych zamieszkach już tylko raz zdecydowano się na podobny ruch – w 1997 r. ceny benzyny lekko skoczyły w górę.

Wenezuela ma największe na świecie udokumentowane zasoby ropy naftowej. Jest członkiem OPEC, a eksport ropy stanowią około 95% jej przychodów z eksportu. Gospodarka jest obecnie w głębokiej recesji, po tym jak ceny ropy spadły drastycznie w ciągu ostatnich dwóch lat.