Dlaczego ropa naftowa jest taka tania? Pięć teorii spiskowych

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
10 lutego 2016, 06:22
Ropa naftowa
Ropa naftowa/ShutterStock
Ceny surowca na światowych giełdach spadają poniżej 30 dolarów za baryłkę. Taka niska cena powoduje zawirowania i doprowadza do recesji największych producentów ropy na świecie. Problemy Rosji, Wenezueli i ogromne straty innych państw eksportujących ten surowiec rzutują na całą globalną gospodarkę. Jak zawsze w takich sytuacjach pojawiają się teorie spiskowe, które szukają winnego całej sytuacji. Zawsze jest ktoś, kto zyskuje, gdy tracą inni - informuje Business Insider.

Po zniesieniu sankcji Iran wraca na rynek ropy naftowej. Jak już pisaliśmy w Forsalu: Iran jest zdeterminowany, aby odzyskać swój udział w światowym rynku ropy naftowej - bez względu na jej cenę.

Kraj ten jest w lepszej sytuacji niż wielu innych eksporterów. Po pierwsze dlatego, że ma niższe koszty wydobycia 1 baryłki ropy, które wynoszą 13 dolarów, a jej rynkowa cena to około 30 dolarów, ale także dlatego, że jego uzależnienie od ropy naftowej spadło w ostatnich latach. Nie mogąc eksportować surowca, gospodarka Iranu musiał przestawić się na inne tory. Udział dochodów ze sprzedaży ropy w budżecie Iranu wynosi 25 proc. Dla porównania w Arabii Saudyjskiej 75 proc. Łatwo może też stworzyć od 900 tys. do miliona nowych miejsc pracy, zwłaszcza dla młodych i wykształconych osób.

Arabia Saudyjska utrzymując bardzo niską cenę ropy. Chce utrudnić rozwój swojego rywala na Bliskim Wschodzie. W spisek przeciwko Iranowi wierzy wielu analityków.
- Od dawna uważa się, że ropa jest narzędziem Saudyjczyków, za pomocą którego wywierają nacisk na Iran - twierdzi James Schumm, dyrektor wykonawczy w Oppenheimer & Co.

Rosja wspiera reżim Baszara al-Assada w Syrii. Po drugiej stronie barykady stoi Arabia Saudyjska i USA. Zajęcie Krymu i konflikt na Ukrainie to kolejny punkt sporny między Waszyngtonem a Moskwą.

Atak na Rosją za pomocą niskich cen ropy to skuteczny sposób, aby sparaliżować gospodarkę tego kraju. Około połowa dochodów budżetu Rosji jest związana z eksportem ropy naftowej i gazu ziemnego, a spadające ceny ropy sieją spustoszenie zarówno w branży energetycznej Rosji, jak i w całej gospodarce.

Jak pisaliśmy na Forsalu Rosja, której gospodarka opiera się głównie na wydobyciu ropy naftowej i gazu ziemnego, w 2015 r. miała deficyt budżetowy w wysokości 2,6 procent, najwyższy od pięciu lat. Niestety dla rosyjskiej gospodarki, obecnie istnieje zagrożenie, że na tym się nie skończy i deficyt będzie się powiększał, jeżeli ceny ropy spadną jeszcze bardziej.

Według tej teorii prezydent Obama współpracuje z Arabią Saudyjską, aby zalać rynek tanią ropą naftową, która spowoduje że nie będzie opłacało się wydobywać ropy z łupków w USA. Jest to metoda degradująca środowisko. Obama w ostatnim czasie bardzo angażuje się w ekologię i ochronę środowiska. Boom na rynku ropy mógłby też oddalić w nieokreśloną przyszłość rozwój energetyki odnawialnej.

Niedawno pisaliśmy na Forsalu o nowym pomyśle prezydenta USA. 10 dolarów za baryłkę, tyle ma wynosić nowy podatek zaproponowany przez prezydenta Obamę. Środki pozyskane w ten sposób mają sfinansować infrastrukturę drogową w Stanach Zjednoczonych.

Byłaby to też wyraźna zachęta dla innowacyjności sektora prywatnego, tak aby zmniejszyć zależność od ropy naftowej i inwestować w technologie czystej energii, która stanie się energią przyszłości. Ostatni rok rządów Obamy to typowy czas, kiedy można zaszczepiać pewne idee. Zrównoważony rozwój i zielona energia oraz całkowita niezależność od ropy z niestabilnych rejonów świata, to wizja która jest bliska każdemu Amerykaninowi.

Każdy członek kartelu wykazuje gotowość do cięcia produkcji ropy i tym samym wyższych cen - z wyjątkiem Arabii Saudyjskiej.

W przeszłości potężny kartel mógł rządzić na świecie, mógł wstrząsnąć gospodarkami i całymi gałęziami przemysłu. Teraz brakuje dyscypliny wewnętrznej, a sami członkowie cierpią z powodu niskiej ceny ropy – wszyscy poza Arabią Saudyjską. Gospodarka Wenezueli się sypie, Nigeria ledwo wiąże koniec z końcem, ale Saudowie nie zamierzają im pomagać i dalej pompują ropę.

Arabia Saudyjska jest gotowa do porzucenia pozostałych członków kartelu? Królestwo jest w stanie wytrzymać głębokie obniżki cen dzięki jego ogromnym rezerwom ropy. Być może chodzi tylko o rynek zbytu, Saudowie chcą się pozbyć konkurencji na świecie.

Wenezuela zaproponowała nadzwyczajne posiedzenie kartelu. Z 13 członków OPEC do tej pory tylko Algieria, Nigeria i Ekwador wyraziły zainteresowanie. Aby szczyt się odbył wszyscy członkowie muszą poprzeć ideę.

Głównie ze względu na boom w branży łupkowej, produkcja ropy USA gwałtownie wzrosła. W 2014 roku produkcja wynosiła 8,7 mln baryłek dziennie, w porównaniu z 7,5 mln baryłek dziennie w roku poprzednim. Widoczny jest skokowy wzrost produkcji po 2011 roku. W Stanach Zjednoczonych produkuje się około 10 proc. ropy, co czyni ten kraj trzecim największym producentem surowca na świecie.

Arabia Saudyjska nigdy nie przyznała się do tego publicznie, ale wielu ekspertów uważa, że podniosła poziom produkcji, aby chronić swoją pozycję w obliczu boomu łupkowego w Stanach Zjednoczonych. Saudowie zaproponowali też Indiom i Chinom surowiec po jeszcze korzystniejszej cenie niż ta na rynku. To wszystko miało dać nauczę przemysłowi łupkowemu w USA.

Ropa z łupków pozwoliła też zmniejszyć uzależnienie USA od ropy z Arabii Saudyjskiej, co też nie może podobać się królestwu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj