Donald Tusk był w czwartek pytany o wywiad dla „Financial Times”, w którym stwierdził, że atak Rosji na NATO „może być kwestią miesięcy, a nie lat”. Szef polskiego rządu odpowiedział, że „komentujący z prawej strony” go nie zrozumieli.
Donald Tusk mówi o zagrożeniu ze strony Rosji. „Dochodzą do nas sygnały”
- Informacje o możliwych prowokacjach i zagrożeniu jakimiś formami agresji ze strony Rosji wobec państw bałtyckich lub innych państw NATO-wskich, to są informacje, które są od dłuższego czasu nie tylko do mojej dyspozycji, ale także do dyspozycji pana prezydenta, naszych służb i służb sojuszniczych - stwierdził Donald Tusk.
- Od dłuższego czasu dochodzą do nas sygnały, że Rosjanie przygotowują się do możliwych akcji czy prowokacji. Jest najwyższy czas, żeby mieć cały czas oczy szeroko otwarte i nie ryzykować niepewnej reakcji sojuszników, gdyby coś się miało stać - dodał premier.
W ten sposób Donald Tusk odniósł się po raz kolejny wyraził swoje wątpliwości co do zobowiązań sojuszniczych niektórych członków NATO.
- Może to jest niepopularne w niektórych kręgach, ale reakcja niektórych sojuszników, po tym, co się stało na naszym niebie 10 września, to nie może się powtórzyć - zauważył.
Wywiad Tuska dla „Financial Times”. Nawrocki ostro skrytykował premiera
Przypomnijmy, że w rozmowie z „FT” Tusk podał w wątpliwość, czy USA pozostaną w pełni "lojalne" wobec zobowiązań NATO dotyczących obrony Europy w przypadku ataku Rosji.
- Chciałbym wierzyć, że artykuł 5 nadal obowiązuje, ale czasem, oczywiście, mam trochę problemów. Nie chcę być tak pesymistyczny, ale to, czego potrzebujemy dziś, to bardziej praktyczny kontekst - podkreślił. Tusk ostrzegł również, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”.
Na słowa premiera stanowczo zareagował prezydent Karol Nawrocki. Prezydent stwierdził, że wywiad Tuska był „głośny i szkodliwy dla Polski”. Podkreślił, że jako zwierzchnik sił zbrojnych pozostaje w stałym kontakcie z polskimi generałami, którzy również byli zaskoczeni wypowiedzią premiera.
Nawrocki ocenił, że „straszenie Polaków wojną, w momencie, gdy zwierzchnik sił zbrojnych nie ma takich informacji, jest głęboko nieodpowiedzialne”. Dodał, że podważanie wiarygodności strategicznego sojusznika, jakim są Stany Zjednoczone, oraz kwestionowanie artykułów sojuszu północnoatlantyckiego, należy uznać za „bardzo nieodpowiedzialne i niemądre”.
