Obwodnica widmo. Wszyscy chcą, nikt nie buduje
To było w czasach, gdy Warszawą rządził Lech Kaczyński, prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, a Polska dopiero co weszła do Unii Europejskiej. W 2004 roku zaprezentowano trzy warianty trasy mającej odkorkować Warszawę. Pierwszy z nich został wkrótce „przyklepany” przez urzędników. Wtedy obiecywano budowę warszawskiej obwodnicy śródmiejskiej w latach 2006–2007.
Minęło dwadzieścia lat, jednak w tej sprawie wydaje się, że czas się zatrzymał. Obwodnicy, kluczowej dla całej prawobrzeżnej Warszawy, jak nie było, tak nie ma. Rosną za to korki, a kierowcy pędzą po Targowej czy Grochowskiej (gdzie niedawno doszło do tragedii).
Miały być trzy obwodnice. Nie ma ani jednej
Docelowo Warszawa powinna mieć trzy obwodnice:
- śródmiejską
- ekspresową
- aglomeracyjną.
Dwie pierwsze są „niemal” gotowe. Co ważne, brakuje w nich odcinków wschodnich. Trzecia, aglomeracyjna, jest dopiero na etapie planowania. Zastanawiające jest jednak to, że obwodnica śródmiejska, która powstawała w latach 70. – jej częścią jest Trasa Łazienkowska – nigdy nie dotarła na Pragę.
Na domknięcie obwodnicy ekspresowej (S17) poczekamy do 2034 roku. Inwestycja ze względu na błędy proceduralne utkwiła na lata w procesie uzyskiwania decyzji środowiskowej. Dopiero obecny minister Klimczak przeciął węzeł gordyjski i zdecydował się na procedowanie wszystkiego od początku. To jednak wydłużyło potencjalny termin oddania drogi.
Kiedy powstanie obwodnica Warszawy?
Obwodnicę śródmiejską obiecywano w każdych wyborach samorządowych po 2004 roku. Był to stały punkt programu Hanny Gronkiewicz-Waltz, a potem Rafała Trzaskowskiego. W czasie rządów PiS wicepremier Gliński (mieszkaniec Pragi-Południe) zapowiedział przeznaczenie setek milionów z budżetu centralnego na dokończenie drogi. Nie udało się.
Teraz znów pojawiły się plany, choć o terminach budowy nikt nie chce się wypowiadać. Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta (SZRM) zawarł umowę wartą 9,9 mln zł na (kolejny) projekt obwodnicy śródmiejskiej. Wykonawcy (Promost Consulting i Dohwa) mają trzy lata (!) na przygotowanie projektu i uzyskanie decyzji.
Chodzi o kluczowy odcinek od ronda Wiatraczna do ul. Radzymińskiej. Projektanci mają uwzględnić również przebieg planowanej III linii metra, której budowa ruszy przed końcem ich prac. Co więcej, będą korzystać z wcześniejszych projektów, które dla tego odcinka już powstały. „Planowana inwestycja zakłada budowę odcinka od rejonu ronda Wiatraczna do ul. Radzymińskiej w oparciu o wcześniejsze materiały projektowe przygotowane przez Mosty Katowice Sp. z o.o.” – czytamy. Chodzi o ostatniego wykonawcę prac projektowych, który zrezygnował z kontraktu.
Budowa dopiero po 2030 roku
Obwodnica ma już decyzję środowiskową z listopada 2022 roku, więc teoretycznie wszystko mogłoby „ruszyć” zdecydowanie szybciej. Urzędnicy piszą, że to dopiero pierwszy z trzech odcinków. W kolejnym planowane jest połączenie obwodnicy z rondem Żaba (istniejący fragment obwodnicy), a jeszcze później zaplanowano budowę tunelu pod rondem Wiatraczna.
„Zgodnie z wcześniejszą koncepcją obwodnica ma przebiegać głównie w ciągu ul. Wiatracznej jako droga o dwóch jezdniach, po dwa lub trzy pasy ruchu – wraz z wiaduktem nad terenami kolejowymi o długości ok. 800 m. Dalej poprowadzona zostanie w śladzie ul. Zabranieckiej, Naczelnikowskiej oraz do ul. Radzymińskiej – z zapewnieniem infrastruktury dla pieszych i rowerzystów” – czytamy.
Kiedy może ruszyć budowa? Nie wcześniej niż w 2030 roku. To oznacza, że na drogę mieszkańcy będą czekać jeszcze 6–7 lat. O ile po drodze, po raz kolejny, nie zmieni się koncepcja.
