Odpady po zlikwidowanych zakładach od lat uznawane są za największy na Górnym Śląsku problem ekologiczny. Od 1994 r. na likwidację zagrożenia wydano już 230 mln zł, unieszkodliwiając ponad milion metrów sześciennych odpadów. Do neutralizacji pozostało jeszcze 425 tys. m sześc. odpadów, w tym 272 tys. m sześc. na terenach prywatnych.

Jak podał w piątek Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, jego rada nadzorcza zgodziła się na udzielenie Skarbowi Państwa reprezentowanemu przez starostę tarnogórskiego promesy dofinansowania zadań związanych z likwidacją zwałowiska szkodliwych odpadów do kwoty niespełna 16,8 mln zł. Termin ważności promesy upływa z końcem tego roku.

Reklama

Celem przedsięwzięcia jest unieszkodliwienie - poprzez składowanie na Centralnym Składowisku Odpadów w Tarnowskich Górach - ok. 153 tys. m sześc. odpadów zalegających na zwałowiskach, w tym skażonego gruntu oraz gruzu po wyburzeniach obiektów budowlanych z terenu zlikwidowanych zakładów chemicznych.

>>> Czytaj też: KE przedstawia kolejne propozycje w sprawie redukcji CO2. Oto konsekwencje dla Polski

Dotychczas unieszkodliwiono ok. 70 proc. szkodliwych odpadów, jednak pozostałe nadal zagrażają zbiornikowi wód podziemnych, z którego wodę pije ponad milion mieszkańców. Problemem w dokończeniu rekultywacji terenu jest nie tylko brak środków, ale także skomplikowany stan prawny, uniemożliwiający zakończenie trwających od lat 90. ubiegłego wieku działań. Chodzi przede wszystkim o sytuację własnościową skażonych gruntów.

Starostwo Powiatowe w Tarnowskich Górach złożyło wnioski o sfinansowanie unieszkodliwienia odpadów do funduszy ochrony środowiska: narodowego i wojewódzkiego, ubiega się również o środki unijne. Jednak wnioski te dotyczą prac przewidywanych do wykonania jedynie na gruntach Skarbu Państwa, ponieważ w obecnym stanie prawnym nie ma innej możliwości.

Sytuację komplikuje status prawny Zakładów Chemicznych Tarnowskie Góry. Są one podmiotem gospodarczym, którego likwidacja uznana została za zakończoną, ale który nie został wykreślony z Krajowego Rejestru Sądowego - stąd w świetle prawa zakłady są traktowane jak wciąż działający podmiot, w dodatku obciążony 3,5-milionowym długiem i postępowaniem komorniczym – to przyczyna, dla której nie nastąpiło wykreślenie z rejestru.

Jeżeli zakłady przestaną figurować w KRS, posiadaczem wszystkich odpadów – również tych zalegających na gruntach prywatnych - stałby się Skarb Państwa, reprezentowany przez starostę. Na przeszkodzie stoi jednak zadłużenie dawnych Zakładów Chemicznych i prowadzona egzekucja komornicza z nieruchomości Skarbu Państwa, na których zalegają toksyczne odpady. Uregulowanie przez Skarb Państwa należności zakładów wobec wierzyciela nie jest to możliwe, dopóki dłużnik nie jest wykreślony z KRS. Rozwiązaniem tej sytuacji mogłaby być tylko zmiana przepisów.

Według przedstawicieli tarnogórskiego starostwa, aby możliwe było kompleksowe unieszkodliwienie wszystkich odpadów, konieczne jest uregulowanie przez państwo zobowiązań Zakładów Chemicznych wobec wierzyciela, umorzenie postępowań komorniczych (starosta nie może bowiem pozyskać środków w sytuacji wszczętych egzekucji), wykreślenie zakładów z KRS (otworzy to drogę do przekazania staroście odpadów z terenów prywatnych) oraz uregulowanie stanu formalno-prawnego odpadów zlokalizowanych na zwałowisku nr 1. Wszystkie te działania wymagają zmiany przepisów, głównie ustawy o gospodarce nieruchomościami, aby umożliwić wywłaszczenie gruntów, gdzie zalegają odpady niebezpieczne. Potrzebne jest też zaangażowanie instytucji centralnych.

Na terenie byłych zakładów znajdowało się ok. 1,5 mln m sześć. toksycznych odpadów. Niebezpieczne substancje, w tym związki boru, baru, miedzi i cynku są zagrożeniem dla wód podziemnych. Próby rozbrojenia ekologicznej bomby trwają niemal od początków lat 90., jednak termin ostatecznego zakończenia prac był wielokrotnie przesuwany. Katowicki fundusz ekologiczny w minionych latach przeznaczył na działania związane z unieszkodliwieniem toksycznych odpadów w sumie ok. 70 mln zł.

>>> Czytaj też: To koniec ograniczania emisji gazów cieplarnianych na Wyspach?