Nie ma szans na kolejową konkurencję?

Jak pisaliśmy w czwartek – RegioJet wycofuje się z Polski. Tani przewoźnik kolejowy wchodził do naszego kraju niczym kolejowy Ryanair. Otwierał nowe trasy i ostro walczył, jeżeli chodzi o ceny. Potykał się kilka razy. Nie udało mu się zrekrutować pełnej kadry, a w rezultacie otworzyć wszystkich połączeń.

Na odejście oskarżył konkurencję (głównie grupę PKP), a także ministerstwo.„Naszym zdaniem w Polsce nie funkcjonują standardowe warunki konkurencji” – czytamy w oświadczeniu. Sporo w nim także o dominacji Intercity oraz o braku szansy – zdaniem przewoźnika – na uczciwą konkurencję.

Ministerstwo odpowiada: „Konkurencja jest pożądana”

O ostre oświadczenie RegioJeta „Fosal” zapytał Ministerstwo Infrastruktury. W odpowiedzi czytamy, że – co oczywiste – decyzje biznesowe pozostają „autonomiczną odpowiedzialnością przewoźników”. Resort zapewnia też, że rynek kolejowy opiera się na przepisach gwarantujących „równy i niedyskryminacyjny dostęp do infrastruktury dla wszystkich uprawnionych operatorów”.

- Rynek kolejowych przewozów pasażerskich w Polsce ma charakter konkurencyjny – działa na nim ponad 15 niezależnych od siebie przewoźników pasażerskich, zarówno publicznych, jak i prywatnych. Konkurencja jest co do zasady pożądana, jeżeli niesie za sobą niższe ceny, lepszą jakość i efektywność zarządzania – zaznacza Anna Szumańska, rzeczniczka prasowa resortu.

Szczególnie ostatnie zdanie jest tu kluczowe, ponieważ w niektórych kręgach można usłyszeć, że szefostwo resortu wcale nie chce konkurencji dla PKP Intercity. Pisała o tym m.in. „Gazeta Wyborcza” analizując politykę PSL wobec kolei – odmienną od zapewnień bezpartyjnego wiceministra Piotra Malepszaka.

Brakuje konkurencji. Ceny wystrzeliły

Po wycofaniu się RegioJeta, wzrosły ceny biletów na trasie Warszawa-Poznań. Intercity zrezygnowało z promocji m.in. na najszybsze połączenia realizowane pociągami Pendolino. Bilety kosztują teraz 169 zł, chociaż można też znaleźć tanie IC za 29 zł. Kolejarze zapewniają, że taryfy nie uległy zmianie – zrezygnowano jedynie z promocji.

Zdecydowanie drożej jest w relacji Warszawa-Trójmiasto. Tam po miesiącach radości pasażerów, gdy mogli „upolować” przejazd za mniej niż 50 zł, wróciła stara normalność. Ceny na pierwszy piątek bez żółtej konkurencji to 149 zł i 169 zł.

Na jadący godzinę dłużej IC Pobrzeże można kupić za 72 zł, ale to oferta znacznie gorsza i skromniejsza niż jeszcze przed miesiącem. Wojna cenowa się skończyła – pasażerowie muszą zapłacić więcej.

- W zakresie polityki cenowej, działania podejmowane przez PKP Intercity mieszczą się w obowiązujących ramach prawnych i rynkowych, a ich celem jest zwiększenie dostępności transportu kolejowego. Polityka taryfowa PKP Intercity jest zgodna z obowiązującymi przepisami oraz standardami rynkowymi i nie stanowi praktyki ograniczającej konkurencję – komentuje Anna Szumańska.