Podwyżki czynszów uderzą w najbiedniejszych
Kolejne podwyżki czynszów za mieszkania – to prognozują eksperci. Niestety więcej zapłacą lokatorzy mieszkań komunalnych i TBS-ów. To efekt wzrostu wskaźników odtworzeniowych, czyli stawek ustalanych przez wojewodów. Na ich podstawie ustala się czynsze oraz opłaty partycypacyjne dla TBS-ów.
„Temat wskaźników odtworzeniowych w kontekście najmu najczęściej ma związek z zasobem gminnych mieszkań. To pewien paradoks, bo gminy w praktyce ustalają czynsze za najem swoich lokali na poziomie znacznie niższym niż próg 3% wartości odtworzeniowej, wyznaczający granicę łatwych podwyżek czynszowych” – podaje portal GetHome.pl.
Sformułowanie „łatwe podwyżki” dobrze oddaje podejście branży do kwestii mieszkalnictwa. Wzrost cen jest tu „błogosławieństwem” dla rynku. Podobnie komentowano kwestię zmniejszenia podaży nowych mieszkań w Warszawie w czasie nadchodzącego spadku popytu. Eksperci przyznawali wtedy, że gdyby rynek w stolicy zachował się np. tak jak w Łodzi, ceny za metr spadłyby drastycznie – do 11–12 tys. zł za mkw. Obecnie zbliżają się do 20 tys. zł.
Wzrosty nawet o 10 proc. Co to oznacza dla lokatorów?
Jak podaje GetHome.pl, wskaźnik przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych wzrósł w Warszawie o 11 proc., a w Poznaniu o 10 proc. Przed tak drastyczną podwyżką lokatorów komunalnych chroni ustawa.
W art. 8 ustawy o ochronie praw lokatorów czytamy:
„Podwyżka, w wyniku której wysokość czynszu albo innych opłat za używanie lokalu w skali roku przekroczy albo następuje z poziomu wyższego niż 3% wartości odtworzeniowej lokalu, może nastąpić w uzasadnionych przypadkach (…). Na pisemne żądanie lokatora właściciel, w terminie 14 dni od dnia otrzymania tego żądania, pod rygorem nieważności podwyżki, przedstawi na piśmie przyczynę podwyżki i jej kalkulację”.
W tym przypadku eksperci z GetHome.pl również ubolewają. W informacji prasowej wysłanej przez tę firmę czytamy: „Podwyżka czynszu skutkująca przekroczeniem limitu 3% wartości odtworzeniowej lub następująca z wyższego poziomu (i większa od ubiegłorocznej inflacji) niestety bywa zarzewiem sporów. Przyczyną jest niezdefiniowane bliżej w ustawie pojęcie godziwego zysku, które próbują precyzować sądy”.
Mimo możliwości wiele samorządów decyduje się na „zamrożenie” cen lub niewielkie podwyżki. To lepsze wiadomości dla lokatorów. Warto dodać, że – patrząc na kryteria dochodowe, np. w Warszawie – mieszkania komunalne dostępne są jedynie dla najuboższych. Reszta „ucieka” w ramiona wolnego rynku.
Jakie wzrosty na wolnym rynku?
W styczniu br. przeciętny czynsz za mieszkanie na wolnym rynku wyniósł 4,2 tys. zł. W zestawieniu podano wartość środkową (medianę), co oznacza, że dokładnie połowa ofert była tańsza, a druga połowa droższa. Stawka za wynajem w stolicy była taka sama jak w grudniu, ale też o 7 proc. niższa niż rok wcześniej. Wtedy mediana czynszu wyniosła 4,5 tys. zł. Eksperci przekonują, że czas minimalnych obniżek się skończył. Teraz ceny znów będą rosnąć - szczególnie przed sezonem letnim.
To zdecydowanie więcej, niż wynosi pensja minimalna (3806 zł netto). W ostatnich latach dostępność cenowa mieszkań w Warszawie „ucieka” wynagrodzeniom. To pokazuje, że coraz trudniej utrzymać się w stolicy albo przyjechać tu po lepszą pracę. Na drugim miejscu znalazły się trzy miasta:
- Kraków
- Gdańsk
- Wrocław
W każdym z nich w ubiegłym roku mediana czynszu wynajmowanego mieszkania wyniosła 3 tys. zł. W styczniu 2026 roku wyłamał się Wrocław, gdzie stawki spadły o 3 proc. – do 2,9 tys. zł.
Kolejne miejsca należą do Katowic (2,2 tys. zł) i Łodzi (2,1 tys. zł). W tych dwóch miastach ceny rok do roku minimalnie wzrosły – o ok. 100 zł. Należy jednak zwrócić uwagę, że przeciętny czynsz jest tam dwukrotnie niższy niż w Warszawie.
Brakuje czynszów regulowanych?
Ceny kształtowane są przez rynek. W Polsce, mimo apeli środowisk lokatorskich, wciąż nie prowadzi się szerokiej dyskusji na temat czynszów regulowanych. To mechanizm obowiązujący w wielu krajach, np. w Niemczech czy Holandii, pozwalający na ustalenie limitów.
Podobny mechanizm zastosowano ostatnio w przypadku cen paliw, gdzie stawki są ustalane z dnia na dzień. Dlaczego podobnych rozwiązań nie ma na rynku mieszkaniowym? Niedawno w rozmowie z „Forsalem” mówił o tym dr Jan Śpiewak, socjolog i aktywista miejski.
– Smutne jest to, że w tym przypadku (paliwa – red.) ceny są regulowane, ale nie dzieje się tak w przypadku czynszów czy kredytów hipotecznych. Jedyne, co jako państwo robimy, to dopłacamy bankom do tych kredytów – zauważa Jan Śpiewak.