Rosja może użyć rakiety Oresznik. Na celowniku trzy ukraińskie miasta
Unian informuje, że Rosja może szykować użycie Oresznika, a na poligonie Kapustin Jar miały być gotowe dwie rakiety. Jako potencjalne cele wskazano Lwów, Kijów i Starokonstantynów. Według Walerija Romanenki, eksperta i pracownika Państwowego Muzeum Lotnictwa, użycie tej broni bez ładunku jądrowego znacząco ogranicza jej efektywność.
– Oresznik, jako środek zadawania poważnych uderzeń, dopóki nie ma jądrowej głowicy, jest bezwartościowy. Jego koszt jest ogromny, mówimy o dziesiątkach milionów dolarów – powiedział Romanenko, cytowany przez Unian.
Ekspert wyjaśnia działanie Oresznika. Atak w kilka celów jednocześnie
Ekspert wyjaśnił, że rakieta składa się z sześciu bloków indywidualnego naprowadzania. Po wejściu w fazę zniżania segmenty się rozdzielają i mogą celować w sześć różnych obiektów. Dodał, że podczas wcześniejszego ataku na Dniepr elementy mogły dodatkowo podzielić się na sześć głowic, lecz wówczas nie ma mowy o indywidualnym naprowadzaniu.
– W każdym razie to są tylko odłamkowe bolce. Mogą razić wyłącznie kinetycznie, mają niewielką masę, maksymalnie 100 kilogramów, ale ogromną prędkość. Jeśli policzyć energię kinetyczną w momencie zderzenia, całkowita energia takiego uderzenia nie przekracza półtora Iskandera – ocenił Romanenko.
Według niego użycie Oresznika ma przede wszystkim efekt psychologiczny, ponieważ Ukraina nie dysponuje dziś środkami zdolnymi do przechwycenia rakiet.
– Najwyższy punkt trajektorii przekracza 100 kilometrów. Z powodu ogromnej prędkości nie możemy razić tych rakiet zestawem Patriot, a kompleksów THAAD po prostu nie mamy. Nie mamy też radarów do walki z takimi rakietami. To tworzy wrażenie, że nie możemy się przed nimi bronić – wyjaśnił.
Rosja rozmieściła Oreszniki na Białorusi. Potężna broń blisko granicy z Polską
Rosyjskie systemy rakietowe średniego zasięgu Oresznik znajdują się także na terytorium Białorusi. Pod koniec lutego eksperci analizujący zdjęcia satelitarne wskazywali na rozbudowę infrastruktury wojskowej w rejonie Krzyczewa na wschodzie kraju. W okolicach dawnej bazy lotniczej pojawiły się liczne systemy obrony przeciwlotniczej, m.in. S-300, Pancyr-S1 oraz Tor-M2.
Zdaniem analityków taki zestaw środków obrony powietrznej jest typowy dla ochrony obiektów o strategicznym znaczeniu, w tym wyrzutni rakiet balistycznych. Wcześniejsze ustalenia sugerowały, że baza w Krzyczewie może pomieścić do trzech wyrzutni systemu Oresznik.
Sam Alaksandr Łukaszenka informował wcześniej, że maksymalna liczba tych systemów na Białorusi nie przekroczy dziesięciu. Białoruski przywódca dodał, że broń ta na terytorium kraju nie będzie stale rozmieszczona w jednym miejscu.