Najpierw reformy, potem euro

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 grudnia 2008, 07:41
Wprowadzenie euro może zwiększyć wartość Polskiego PKB nawet o kilka miliardów złotych rocznie. Wspólna waluta oznacza likwidację ryzyka kursowego i zwiększa szanse na nowe inwestycje. Żeby jednak euro było dopalaczem, kraj musi być odpowiednio przygotowany.

Symulacje pokazują, że wzrost gospodarczy w Polsce w przypadku przyjęcia euro będzie wyższy o 0,2 – 0,4 pkt proc. rocznie, czyli patrząc na dzisiejsze wskaźniki PKB, oznaczałoby to zwiększenie produktu krajowego brutto o 2 – 5 mld zł w stosunku do sytuacji, w której Polska nie weszłaby do eurolandu.

Silnie wzrosłyby inwestycje – o ok. 0,5 – 1 pkt proc. rocznie. W roku 2030 byłyby wyższe o 13,6 – 28,3 proc., a konsumpcja prywatna o 4,4 – 10 proc.

Największy wpływ gospodarczy może mieć zwiększenie wymiany handlowej. Dzięki przyjęciu euro zniknie dotychczasowe ryzyko kursowe związane z handlem z eurolandem.

Oszczędności z tytułu eliminacji kosztów transakcyjnych według szacunków NBP mogą sięgnąć nawet 2 mld zł rocznie. Oznacza to oczywiście utratę przychodów dla instytucji finansowych, ale jednocześnie pieniądze te zostaną w przedsiębiorstwach i będą mogły być wydane np. na inwestycje.

Więcej w „Rzeczypospolitej”

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Własne
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj