We wtorkowej katastrofie w należącej do KGHM kopalni rud miedzi Rudna w Polkowicach po silnym wstrząsie zginęło ośmiu górników. Wypadek ponownie zwrócił uwagę na problemy bezpieczeństwa w sektorze wydobywczym, które w kończącym się roku nie należały do głównych zagadnień przyciągających uwagę opinii publicznej. Pod tym względem rok zdominowany był przez doniesienia o realizacji programu naprawy pogrążonego w kryzysie górnictwa węgla kamiennego - branży zatrudniającej dziś 86,5 tys. osób.

Wśród najważniejszych dla tego sektora wydarzeń minionego roku były: zaakceptowanie przez Komisję Europejską blisko 8 mld zł pomocy publicznej na restrukturyzację górnictwa, a także nowelizacja tzw. ustawy górniczej, gdzie górny limit wydatków budżetowych na restrukturyzację zwiększono z 3 do 7 mld zł.

Udało się uchronić przed upadłością dwie największe górnicze firmy: Kompanię Węglową, która przekazała swoje kopalnie do Polskiej Grupy Górniczej, oraz Jastrzębską Spółkę Węglową. Kontynuowany był też proces przekazywania zbędnych aktywów do Spółki Restrukturyzacji Kopalń - trafi tam m.in. należąca do JSW kopalnia Krupiński. Na wybór ścieżki naprawczej czeka Katowicki Holding Węglowy.

BEZPIECZEŃSTWO

2016 rok będzie pierwszym, kiedy – według danych na koniec listopada - liczba wypadków śmiertelnych w górnictwie rud miedzi przekracza ilość takich wypadków w kopalniach węgla kamiennego. Od początku roku w górnictwie miedziowym zginęło w sumie 17 osób, a w górnictwie węgla kamiennego 10; w sumie w tym roku śmierć przy pracy poniosło 27 górników. Nie było wypadków śmiertelnych w kopalniach odkrywkowych czy górnictwie nafty i gazu.

Reklama

W ubiegłym roku w całym polskim górnictwie zginęło w sumie 19 osób, z których 12 w kopalniach węgla kamiennego, dwie w kopalniach rud miedzi, cztery w górnictwie odkrywkowym i jedna w górnictwie otworowym. Łącznie w 2015 r. w górnictwie doszło do 2158 rozmaitych wypadków, z czego 1702 w górnictwie węgla kamiennego i 333 w górnictwie miedziowym. Od początku 2016 r. do końca października w górnictwie doszło łącznie do 1705 wypadków, z czego 1309 w kopalniach węgla kamiennego, a 315 w górnictwie miedziowym.

Przedstawiciele nadzoru górniczego wskazują, że przyczyny wypadków są różne - to zarówno zagrożenia naturalne, jak i błędy popełniane przez pracowników.

Bezpieczeństwo w górnictwie nadzoruje Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach, który od pierwszych dni czerwca pracuje pod kierownictwem wiceprezesa Piotra Wojtachy po tym, jak prezes Urzędu Mirosław Koziura został odwołany ze stanowiska przez premier Beatę Szydło. Dotychczas nie powołano jego następcy. W tym roku, w związku z katastrofą w kopalni Rudna, WUG odwołał uroczystości barbórkowe, ograniczając je do piątkowej mszy św. w intencji górników.

NAPRAWA BRANŻY

W ubiegłym roku, na skutek spadających cen węgla i jego nadpodaży, malejących, niepokrywających kosztów, przychodów oraz rosnącego, ponad 14-miliardowego zadłużenia (także z tytułu obligacji) górnictwo węgla kamiennego znalazło się na skraju bankructwa. Wstępem do jego restrukturyzacji było porozumienie podpisane w styczniu 2015 r. przez górniczych związkowców z rządem Ewy Kopacz. Nakreślono wówczas wstępnie ścieżkę przejęcia kopalń zadłużonej Kompanii Węglowej przez nową spółkę oraz przekazywania zbędnych aktywów do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK).

Nowy rząd, w którym sprawami górnictwa zajęło się nowo powołane Ministerstwo Energii, podjął restrukturyzację sektora węglowego, m.in. kilkakrotnie nowelizując tzw. ustawę górniczą, co zapewniło utrzymanie osłon socjalnych dla odchodzących z pracy górników oraz zwiększyło górny limit wydatków na restrukturyzację z 3 do 7 mld zł. Zmiany w ustawie uporządkowały też zasady finansowania procesów likwidacyjnych i osłonowych. Dotychczas z osłon – urlopów górniczych i odpraw pieniężnych – skorzystało w sumie ok. 4,5 tys. osób.

W działania służące naprawie lub poprawie sytuacji w górnictwie zaangażowano wiele publicznych instytucji, m.in. Agencję Rezerw Materiałowych, wśród zakupów której znalazł się także węgiel. W październiku resort energii potwierdził np., że Agencja była wśród odbiorców węgla we wrześniu br., kiedy kopalnie zanotowały rekordową w tym roku miesięczną sprzedaż tego surowca – 8,4 mln ton, wobec sprzedaży w pozostałych miesiącach roku nieprzekraczającej 6,5 mln ton.

W górnictwie zaangażowały się w różnych formach (poprzez zakup aktywów lub objęcie udziałów) również inne podmioty należące do Skarbu Państwa, jak Agencja Rozwoju Przemysłu, Towarzystwo Finansowe Silesia czy Fundusz Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw, a także spółki z dominującym udziałem Skarbu Państwa, jak PGNiG, PGE, Energa i Węglokoks; możliwe jest też zaangażowanie Enei. Przedstawiciele spółek i resortu energii podkreślali wcześniej, że zaangażowanie tych firm w górnictwie ma charakter rynkowy i biznesowy.

PRZEKSZTAŁCENIA

Najbardziej spektakularną zmianą w górniczym krajobrazie było powołanie z początkiem maja br. Polskiej Grupy Górniczej (PGG), która przejęła kopalnie Kompanii Węglowej. Operację tę poprzedziło porozumienie społeczne, w którym związkowcy zgodzili się m.in. na zawieszenie należnej górnikom premii, tzw. czternastej pensji. Uzgodniono też biznesplan z udziałowcami PGG (wśród nich są spółki z grup PGE, PGNiG i Energa) oraz z instytucjami finansowymi, które objęły wcześniej obligacje Kompanii i zaakceptowały dalsze finansowanie w tej formie PGG. Ustalono dokapitalizowanie Grupy o wartości ponad 2,4 mld zł oraz objęcie wartych ponad 1 mld zł obligacji.

Biznesplan PGG zakłada zaprzestanie generowania strat w końcu przyszłego roku. Przedstawiciele firmy deklarują, że tegoroczna strata będzie równa lub zbliżona do zakładanej, rzędu 370 mln zł. We wrześniu tego roku, po latach spadku cen, firma – zachęcona rosnącymi cenami na rynkach światowych – podniosła ceny węgla o 8 proc. W październiku PGG po raz pierwszy osiągnęła zysk, rzędu 15 mln zł. Firma deklaruje zmniejszanie kosztów i oszczędności wynikające m.in. ze skupienia zakładów w tzw. kopalniach zespolonych. PGG skupia obecnie pięć kopalń, w tym trzy zespolone.

Inną ścieżką restrukturyzacji idzie notowana na warszawskiej giełdzie Jastrzębska Spółka Węglowa, która również w ubiegłym roku była zagrożona upadłością. Zarząd firmy wynegocjował z załogą porozumienie zawieszające wypłatę niektórych świadczeń (w tym „czternastek”) oraz zdecydował o sprzedaży części aktywów – spółki ciepłowniczej, energetycznej oraz zakładów koksowniczych w Wałbrzychu. Nabywcami były PGNiG Termika, ARP i TF Silesia; ten ostatni podmiot ma również objąć obligacje JSW. Spółka wynegocjowała umowę restrukturyzacyjną z instytucjami finansowymi, a w przyszłym roku może zdecydować się na emisję nowych akcji za ok. 500 mln zł.

Nadal niepewna pozostaje przyszłość zadłużonego na ponad 3 mld zł Katowickiego Holdingu Węglowego, który ma także ponad 1-miliardowy dług wobec banków z tytułu obligacji. Zarząd przygotował program naprawczy, zakładający docelowo oparcie holdingu na dwóch filarach: kopalniach Murcki-Staszic i Mysłowice-Wesoła; w spółce miałyby zaangażować się Węglokoks, Enea i TF Silesia – w sumie na ok. 700 mln zł. W ostatnim czasie resort energii zaczął jednak analizować także inny wariant – włączenie części holdingu (np. dwóch perspektywicznych kopalń) do PGG. Decyzje w sprawie wyboru ścieżki mają zapaść do końca roku.

POMOC PUBLICZNA NA ZAMYKANIE KOPALŃ?

Częścią programów naprawczych spółek węglowych, zakładających często radykalną obniżkę kosztów działalności, jest przekazywanie zbędnych aktywów – całości lub wydzielonych części kopalń – do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, gdzie mają być likwidowane, a uprawnieni górnicy mogą korzystać z osłon socjalnych. Spółki węglowe i resort energii zapewniają, że w wyniku restrukturyzacji nikt nie straci pracy – górnicy z przekształcanych zakładów mogą skorzystać z osłon, lub znajdą zatrudnienie w innych kopalniach.

W listopadowej informacji Komisji Europejskiej, która zatwierdziła wart w sumie (wraz z wydanymi już wcześniej środkami) prawie 8 mld zł polski program pomocowy dla górnictwa, mowa była o pomocy na „zamykanie kopalń”. Jako datę wygaszenia kopalni zabrzańskiej Makoszowy wskazano 31 grudnia br., ruchu Jas-Mos czwarty kwartał 2016 (od 1 października br. ten zakład jest już w SRK), kopalni Krupiński i ruchu Pokój 1 – pierwszy kwartał 2017, ruchu Śląsk – drugi kwartał 2017, ruchu Rydułtowy – trzeci kwartał 2017, kopalni Sośnica – czwarty kwartał 2017.

Podczas listopadowej konferencji „Górnictwo 2016” w Katowicach wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski, a kilka dni wcześniej szef tego resortu Krzysztof Tchórzewski zapewnili jednak, że na ma listy kopalń przeznaczonych do likwidacji ani harmonogramu zamykania – kluczowe jest natomiast osiągniecie przez sektor węglowy i poszczególne kopalnie wyniku „zero plus” w końcu przyszłego roku, zatem działania restrukturyzacyjne spółek – także przekazywanie kopalń do SRK – mają być podporządkowane temu celowi.

Tobiszowski tłumaczył, że wymienione w informacji KE tzw. ruchy górnicze Jas-Mos, Pokój 1 i Rydułtowy to nie samodzielne kopalnie, ale części kopalń – wydzielone części ich majątku faktycznie trafią do SRK (ruch Jas-Mos już tam jest), ale złoża tych zakładów nadal będą eksploatowane, nie można więc mówić o likwidacji kopalń.

Natomiast kopalnie Sośnica w PGG i Krupiński w JSW oraz ruch Śląsk (rudzka część kopalni Wujek) w KHW zostały wskazane KE jako te, które przynoszą największe straty w spółkach węglowych. Strona polska wyszczególniła je w dokumentach złożonych w celu notyfikacji programu pomocowego, ponieważ są to te aktywa, które najbardziej rzutują na plan osiągnięcia rentowności.

Na mocy porozumienia społecznego kopalnia Sośnica realizuje plan naprawczy, którego efekty będą ocenione w styczniu przyszłego roku. Jeżeli zakład wyjdzie na prostą, będzie mógł dalej działać, jeżeli nie – w końcu 2017 r. ma trafić do SRK.

Perspektywy kopalni Krupiński, która w ciągu minionych 10 lat przyniosła w sumie ok. 970 mln zł strat, badał w ostatnim czasie specjalny zespół. Ostateczna decyzja, czy kopalnia trafi do SRK, miała zapaść 29 listopada podczas nadzwyczajnego walnego zgromadzenia JSW, jednak obrady walnego przerwano do 1 grudnia, by m.in. przed podjęciem decyzji przeanalizować prognozy dotyczące JSW, zawarte w raporcie Domu Maklerskiego PKO BP. Ostatecznie w czwartek akcjonariusze spółki zdecydowali o przekazaniu kopalni Krupiński do SRK. 2,2-tysięczna załoga kopalni znajdzie pracę w innych zakładach JSW lub skorzysta z osłon; nikt nie straci pracy.

Ruch Śląsk ma działać do sczerpania obecnie eksploatowanych złóż węgla, natomiast będąca już od ubiegłego roku w strukturach SRK kopalnia Makoszowy – decyzją KE - może jedynie do końca br. korzystać z budżetowych dopłat do strat produkcyjnych; dotychczas pomoc publiczna dla tej kopalni sięgnęła ok. 220 mln zł. Kopalni, która jako jedyna w SRK nadal wydobywa węgiel, nie udało się pozyskać inwestora; gdyby się taki znalazł, musiałby oddać pomoc publiczną. Od przyszłego roku zakład mógłby działać tylko, jeżeli odzyskałaby rentowność. O utrzymanie tej kopalni walczą związkowcy. O pomoc poprosili niedawno m.in. prezydenta Andrzeja Dudę.

Docelowo - o czym nie ma mowy w informacji KE - do SRK ma trafić również katowicka kopalnia Wieczorek, gdzie w perspektywie 2018 r. kończy się węgiel (KHW chce wyeksploatować złoże do końca), a katowicka kopalnia Wujek ma stać się po wyeksploatowaniu węgla zakładem szkoleniowym, a także zachowującym historyczne dziedzictwo.

ŚWIATEŁKO W TUNELU?

Szanse na osiągnięcie zakładanych efektów restrukturyzacji spółek węglowych może zwiększyć obserwowane od lata tego roku ożywienie na światowym rynku węgla, gdzie widoczny jest zauważalny wzrost cen tego surowca, co z czasem może przełożyć się również na krajowe ceny. W toczących się obecnie negocjacjach kontraktów producentów węgla z energetyką, górnictwo naciska na wzrost cen – mimo iż ceny w europejskich portach nie mają bezpośredniego przełożenia na relacje cenowe w kraju.

Podczas listopadowej konferencji górniczej w Katowicach szefowie spółek węglowych oceniali, że obserwowany w ostatnim czasie wzrost cen węgla na międzynarodowym rynku nie jest trwałą tendencją. Spodziewają się spadków cen w przyszłym roku - zarówno węgla energetycznego, jak i koksowego.

Cena węgla energetycznego w portach ARA osiągnęła jedno z dwóch najwyższych w tym roku notowań, w wysokości niespełna 90 USD za tonę węgla o określonych parametrach - to prawie dwa razy więcej od cen osiąganych w okresie "dołka" cenowego wiosną tego roku. Prezes podlubelskiej kopalni Bogdanka Krzysztof Szlaga oceniał jednak, że nie jest to powód do euforii i prognozował, że "cena równowagi", do której notowania prawdopodobnie powrócą, to średnio ok. 65-70 USD za tonę węgla energetycznego.

Według niego obecnie nie można liczyć na powrót do wysokich cen z czasów, gdy za jeden gigadżul energii uzyskanej z zakupionego węgla energetyka płaciła ok. 12 zł, jednak cena z okresu dekoniunktury (ok. 9 zł za gigadżul) również jest obecnie nie do przyjęcia, jako zbyt niska. Również przedstawiciele wyspecjalizowanej w węglu koksowym JSW są przekonani, że zwyżkujące od końca lata br. ceny węgla koksowego w przyszłym roku będą spadać. Argumentują m.in., że za cenami węgla koksowego nie poszły ani ceny koksu, ani ceny wyrobów stalowych.

Według niedawnej analizy katowickiego oddziału ARP, który monitoruje sytuację w górnictwie na potrzeby Ministerstwa Energii, koniec października na międzynarodowym rynku węgla mógł stanowić dość optymistyczną perspektywę rozwoju dla wszystkich uczestników międzynarodowego rynku węgla. Jednak zdaniem części komentatorów – podała Agencja - obecny wzrost nie będzie długotrwały, gdyż obroty na rynku znalazły się w strukturalnym spadku, a popyt na węgiel na świecie zmniejszy się o 2,3 proc. W związku z czym zakłada się, że ceny surowca na tak wysokim poziomie pozostaną do końca tego roku.

WYNIKI

Według danych oddziału ARP w Katowicach, ogółem w ciągu dziesięciu miesięcy tego roku polskie kopalnie wydobyły 56,9 mln ton węgla (wobec 57,3 mln ton w tym samym okresie 2015 r.), a sprzedaż tego surowca sięgnęła 59,3 mln ton (wobec 58,2 mln ton do końca października 2015). Tegoroczna sprzedaż była zatem o 2,4 mln ton wyższa od wydobycia w ciągu dziesięciu miesięcy, co oznacza zmniejszanie poziomu zwałów. W końcu października na zwałach leżało ok. 3 mln ton węgla, wobec 3,4 mln ton w końcu września oraz 5,8 mln ton na początku tego roku.

Po trzech kwartałach tego roku średnia cena zbytu węgla z polskich kopalń wyniosła 232,51 zł za tonę i w porównaniu do analogicznego okresu 2015 r. była niższa o 12 proc. Cena zbytu węgla energetycznego ukształtowała się na poziomie 214,35 zł za tonę (spadek o 9,2 proc.), natomiast cena zbytu węgla do koksowania wyniosła 311,79 zł za tonę (spadek o 18,1 proc. w odniesieniu do cen z trzech kwartałów 2015 r.).

Od początku roku do końca września górnictwo węgla kamiennego przyniosło 1 mld 382,1 mln zł straty na sprzedaży węgla (wobec sytuacji sprzed roku strata była mniejsza o 529,9 mln zł), przy przychodach ze sprzedaży węgla w wysokości 12 mld 281,5 mln zł (spadek o 9,2 proc.) i kosztach sprzedanego węgla w wysokości 13 mld 663,6 mln zł (niższych o 11,5 proc).

Strata sektora węglowego netto w ciągu dziewięciu miesięcy br. wyniosła 842,5 mln zł, o 831,9 mln zł mniej niż w tym samym czasie przed rokiem. Wynik ten uwzględnia częściowe skutki transakcji zbycia kopalń przez Kompanię Węglową do Polskiej Grupy Górniczej. Łączne zobowiązania górnictwa w końcu września br. przekraczały 11,8 mld zł, przy 1,8 mld zł należności.

BRANŻA LICZY NA ODDECH

Środowisko górnicze liczy, że oprócz restrukturyzacji wewnętrznej, otrzyma również wsparcie w postaci zmniejszenia obciążeń publiczno-prawnych. Obecnie średnie obciążenie jednej tony węgla rozmaitymi daninami wynosi ok. 100 zł. Resort energii analizuje możliwości w tym zakresie, które zamierza przedstawić ministrowi finansów.

Wśród propozycji zmierzających do zmniejszenia obciążeń jest m.in. czasowe zawieszenie obowiązku tworzenia funduszu likwidacji zakładu górniczego i zgoda na przeznaczenie zgromadzonych tam środków na inwestycje (chodzi o ok. 400 mln zł "zamrożone" obecnie w tym funduszu), wyłączenie górnictwa z opłat na Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (ok. 100 mln zł rocznie), zwolnienie z akcyzy na energię elektryczną (jako przemysłu energochłonnego – dałoby to ok. 100 mln zł) czy rezygnacja z podatku od nieruchomości w podziemnych wyrobiskach oraz zmiana formuły opłat eksploatacyjnych.

Z danych Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej wynika, że w ciągu minionych pięciu lat górnictwo przekazało do budżetu i związanych z nim instytucji 44,8 mld zł, czyli 34 proc. swoich wpływów ze sprzedaży węgla. Analizy Izby wskazują, że możliwe jest odciążenie górnictwa od rozmaitych opłat na poziomie 1 mld zł rocznie, wobec ponad 6,2 mld zł odprowadzonych przez podmioty sektora górniczego w ubiegłym roku. Podmioty sektora węglowego płacą ponad 30 podatków, w tym dziewięć specyficznych dla branży górniczej.

Sektor węglowy postuluje też uproszczenie procedur związanych z przedłużaniem koncesji wydobywczych – górnicza Izba wyliczyła, że w najbliższych czterech latach wygaśnie 40 z 65 udzielonych w Polsce koncesji na eksploatację węgla kamiennego i brunatnego. Resort środowiska zapowiedział już przygotowanie stosownych rozwiązań.

Od kilku miesięcy trwają prace nad nowym programem dla górnictwa węgla kamiennego do 2030 roku. Jego projekt, nad którym pracuje specjalny zespół, ma powstać do końca roku. Docelowo programowi ma towarzyszyć również nowa ustawa górnicza - obowiązywanie obecnej, niedawno znowelizowanej, wygasa z końcem 2018 roku. Minister energii Krzysztof Tchórzewski zapowiedział niedawno, że w związku z tworzeniem w Polsce rynku mocy, wymagającego znacznych inwestycji w energetyce opartej na węglu, w perspektywie w Polsce trzeba będzie rozpocząć budowę nowych, efektywnych kopalń.

Marek Błoński (PAP)