Czy spółki skarbu państwa mogą być zbawione od polityków?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 lutego 2024, 06:40
[aktualizacja 8 lutego 2024, 21:01]
Karuzela kadrowa w spółkach energetycznych już ruszyła, nazwiska na prezesowskiej giełdzie krążą, ale pomysłów na odpolitycznienie zarządów nie widać. Co można by zrobić, aby doprowadzić polskie spółki skarbu państwa do standardów już nawet nie skandynawskich, ale chociaż włoskich lub francuskich?

2 lipca 1888 r. prezydent USA James Garfield czekał na pociąg na waszyngtońskim dworcu kolejowym. Tłum Amerykanów pozdrawiał wybierającego się na wakacje prezydenta. Nagle padł strzał, ranny prezydent zachwiał się i padł.

Garfield zmarł kilka miesięcy później. Jego zabójcą okazał się Charles Guiteau, chory psychicznie łowca rządowych posad. Żywił do prezydenta żal, że nie został konsulem w Paryżu, chociaż nie miał do tego żadnych kwalifikacji. Powieszono go rok później.

Zabójstwo Garfielda wywołało jednak w USA szeroką debatę wokół tzw. systemu łupów, który funkcjonował w USA od lat 30. XIX w. Prezydent i jego urzędnicy mieli całkowitą swobodę w mianowaniu urzędników w całym kraju, więc po zmianie władzy kilka tysięcy ludzi traciło pracę a kilkadziesiąt tysięcy ruszało do walki o posady. Po tragicznej śmierci Garfielda powołano ponadpartyjną komisję, która opracowała zasady działania opartej o kompetencje służby cywilnej. System łupów stopniowo zniknął.

Polski polityk misternie tka sieć

Jeśliby w Polsce ogromna rzesza ludzi, którym obiecano posady i nie dotrzymano słowa, chciałaby strzelać do polityków, to tych ostatnich szybko by zabrakło. Gdyby jednak znalazł się jakiś polski Charles Guiteau (czego oczywiście nie chcielibyśmy), to taka tragedia sprawiłaby, że politycy może zastanowiliby się nad cywilizowanymi zasadami doboru kadr do spółek skarbu państwa. Na razie nie mają motywacji. Partyjny nepotyzm, jakkolwiek budzi społeczne oburzenie, ma się świetnie. Jest znakomitym narzędziem do budowania sieci powiązań w partii, w rządzie i w terenie, a to podstawowe zadanie polskiego polityka, wręcz miara jego skuteczności. Człowiek, który programowo nie załatwia posad w państwowych firmach, nie zrobi kariery w polskiej polityce. Z kolei nominacje przeciwników politycznych to PR-owy samograj.  My mianowaliśmy fachowców, a oni…

Nawet jak trzeba przyznać, że jacyś „nasi” nie byli fachowcami, to przecież „ich” nominaci i tak są gorsi…

Karuzela kadrowa już ruszyła, nazwiska na prezesowskiej giełdzie krążą, gdzie podziały się obietnice z kampanii wyborczej o odpolitycznieniu spółek skarbu państwa? Dlaczego polski prezes jest jak chrabąszcz majowy? Związkowe lekarstwo na biegunkę kadrową pomoże? Jak płacić prezesowi? Czytaj na Wysokie Napięcie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj