Przedsiębiorcy liczą straty. I buntują się: "Państwo dobrało złe instrumenty"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 stycznia 2021, 07:46
 " Gastrosprzeciw " - protest wlascicieli restauracji w zwiazku z obostrzeniami i zamykaniem lokali gastronomicznych z powodu pandemii  koronawirusa
<p>" Gastrosprzeciw " - protest wlascicieli restauracji w zwiazku z obostrzeniami i zamykaniem lokali gastronomicznych z powodu pandemii koronawirusa</p>/Agencja Gazeta
W odpowiedzi na coraz większy opór przeciw restrykcjom rządzący przygotowują nowe pakiety pomocowe. Gniew jednak narasta

Rosnącej części przedsiębiorców nie powstrzymuje już wizja kolejnych środków w ramach pakietów antykryzysowych. W dodatku podważające legalność covidowych restrykcji orzeczenia sądowe, o których pisaliśmy kilka dni temu w DGP (m.in. „Sądy administracyjne potwierdzają niekonstytucyjność obostrzeń”), ośmieliły biznes i samorządy do ostrzejszego postawienia się blokadzie.

Rząd proponuje zatem gminom górskim wsparcie w postaci dodatkowego miliarda złotych ‒ w tym 700 mln na inwestycje i ok. 300 mln na zwolnienie z podatku od nieruchomości. Ma to zrekompensować gminom 80 proc. utraconych przychodów. Pojedyncza gmina będzie mogła uzyskać maksymalnie 8 mln zł dotacji.

Na wczorajszej konferencji prasowej podkreślano, że decyzję o udzieleniu pomocy podjęto, zanim nastąpiła eskalacja nastrojów na południu. Jednocześnie jasne jest, że rząd ma nadzieję na zmniejszenie niezadowolenia. Jak mówili w odpowiedzi na pytanie DGP wicepremier i minister rozwoju Jarosław Gowin, a także szef KPRM Michał Dworczyk, władze liczą na to, że branże, które otrzymają pomoc, „będą kierowały się zasadami bezpieczeństwa i budowania wspólnoty”. Nie sprecyzowano natomiast, czy oznacza to, że ci, którzy otworzą swój biznes, będą mogli liczyć na łagodniejsze traktowanie bądź przeciwnie – zwiększą się kontrole. – Zostawmy spór prawny prawnikom – uciął wicepremier.

A ci blisko współpracujący z biznesem przyznają, że rozumieją bunt przedsiębiorców. – Coraz częściej zgłaszają się do nas oburzeni właściciele. Uważamy, że w tym sporze to oni mają rację, a państwo dobrało złe instrumenty. Nie podważamy zasadności lockdownu, ale stoimy na stanowisku, że w tej formie jest on nielegalny. Wierzę, że taka będzie linia orzecznicza sądów i ludzie, którzy otworzą działalność, nie poniosą konsekwencji – mówi adwokat Radosław Płonka, wspólnik w Kancelarii Płonka Ozga Adwokaci i Radcowie Prawni, a także ekspert Business Centre Club.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj