Polska, gdzie obecnie ponad 70 proc. energii elektrycznej pochodzi z węgla, wzmaga wysiłki na rzecz zastąpienia brudnego paliwa energią odnawialną. Kraj finalizuje swoją politykę energetyczną do 2040 r. Niektórzy z największych światowych graczy w dziedzinie odnawialnych źródeł energii starają się zdobyć część polskiego rynku.

„Polska jest bardziej zainteresowana niż jakikolwiek inny rynek, jaki widziałem, odkąd pracuję nad odnawialnymi źródłami energii” - powiedział Gary Bills, dyrektor regionalny na Europę, Bliski Wschód i Afrykę w konsultantach ds. Energii K2 Management. „Istnieje ogromne zainteresowanie wiatrem na lądzie i na morzu”.

Jest to daleko idący zwrot dla rządzącej w Polsce partii Prawo i Sprawiedliwość, która pod wpływem spadających kosztów odnawialnych źródeł energii i publicznej reakcji na najbrudniejsze powietrze na kontynencie, przeszła od blokowania do wspierania farm wiatrowych.

Zmiana nastawienia polskiego rządu do energii wiatrowej to także efekt działania Komisji Europejskiej, która proponuje powiązanie programu bodźców ekonomicznych o wartości 750 miliardów euro z celami klimatycznymi Bloku.

Według szacunków Międzynarodowej Agencji Energii (MAE) Polska w latach 2019-2024 zwiększy swoją moc odnawialną o 65 proc., głównie z lądowych farm wiatrowych. Pierwsze morskie turbiny wiatrowe na Morzu Bałtyckim mają zacząć wytwarzać energię do 2025 r.

Reklama

Marek Roszak, szef ds. Energii w DNV GL w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, odnosząc się do globalnego paktu klimatycznego z 2015 roku powiedział, że Polska nigdy nie zdoła wypełnić zobowiązań z Paryża, opierając się tylko na lądowych, odnawialnych źródłach energii i będzie musiała w większym stopniu budować instalacje morskie. Według Roszaka warunki na polskim Bałtyku są idealne dla gigantycznych turbin, coraz powszechniejszych u wybrzeży Wielkiej Brytanii, Niemiec i Holandii.

„Polskie Ministerstwo Klimatu traktuje projekty offshore jako priorytet", napisał resort agencji Bloomberg w e-mailu.

Rząd polski szacuje, że potencjał morskiej energii wiatrowej wyniesie około 10 gigawatów, czyli około jednej czwartej całkowitych możliwości w kraju. Eksperci z branży uważają, że może być prawie trzykrotnie wyższy. W efekcie może to uwolnić w nadchodzących latach ogromne kwoty na inwestycje. PGE szacuje, że budowa każdego gigawata morskiej mocy wiatrowej będzie kosztować około 12 mld zł. Firmy z branży to widzą. Orsted A / S, Equinor ASA, RWE AG i Iberdrola SA starały się o partnerstwo z przedsiębiorstwami państwowymi lub lokalnymi, które już posiadają kilka licencji na rozwój morskiej energetyki wiatrowej.

Inwestorzy czekają teraz na uchwalenie kluczowej ustawy, która wprowadza dotacje państwowe na budowę pierwszych farm offshore. Firmy z branży odnawialnych źródeł energii chcą również, aby rząd otworzył morze na kolejne inwestycje w ramach porozumienia sektorowego, które ma nastąpić wkrótce.

Polska może być także kluczowym elementem większej układanki. Ze względu na rosnącą zdolność morskich farm wiatrowych na pobliskich wodach duńskich, niemieckich i litewskich, kraj ten może stać się filarem łączącym zieloną energię przez Morze Bałtyckie.